czwartek, 16 lutego 2017

Niech

się spełni, Kochany Pamiętniczku :)





Amen.

UPDATE

Miałam tę moc. Naprawdę ją miałam. Cztery dni pod rząd nadgodziny, cztery dni użerania się ze wszystkimi, MAM TĘ MOC.
Ale po miesiącu całkowitej abstynencji muszę się dziś napić, inaczej zedrę z siebie tę suchą łuskę, co ją mam zamiast skóry, zedrę pazurami.
I będę cała poraniona, i jeszcze sobie żyłki przetnę, wzdłuż, nie wszerz, żeby nie zeszyli, jak coś.
Więc bezpieczniej jest się napić, tym bardziej, że mam tylko czteropak, co mnie nie wykończy.
Nawet mi się nie chce analizować ludzkiej głupoty. Ale jeżeli facet z tytułem doktora (sic!) pisze notatkę, że 84% populacji ma kartę płatniczą, a w tytule daje "co ósmy człowiek ma kartę płatniczą" to ojapierdolę. To nawet taka matematyczna noga jak ja, widzi, że coś jest niehalo, a gość upiera się, że jest OK. Kurwa mać. Nie wiem, jak poszło. Mam wydruk.
Każdy z nich myśli, że jest bardzo rozgarnięty.
A ja wiem, że jestem bardzo rozgarnięta, nawet za bardzo, ale z pokorą przyznaję, że zdarza mi się popełniać błędy.
 Innych kwiatków nie będę omawiała, bo szkoda palców.
A że w layoucie zrobili Redaktor Naczelny, a i sam naczelny też się tak podpisuje, tośmy się starli. Layoutu nikt nie korekcił i tam jest masa kwiatków. Zobaczymy, jak puścił. Ale zależy mi na pracy na tyle, że nie powiem mu, że trzeba mieć małEGO, żeby się dużymu literami tytułować :P
Na dwa tygodnie KONIEC.
Tyle że w poniedziałek po warzywka skoczę, ale to będę miała obiad ze sobą i hastamanana, wszystko spłynie, jak ten strumyk, co z wolna płynie, a stokrotka nad nim rośnie i szumi gaj...
Nie, jeszcze nie wypiłam nawet jednego piwa :)

Jestem szczęśliwa, że jestem w domu, z Miśkami, w swoim bałaganie i jutro wstanę jak wstanę i nic nie muszę.
NIC.
Oprócz tego, że Kierownik Budowy ma jutro urodziny i robi jutro balangę.
Na którą jestem zaproszona i mi głupio.
Bo ukradł mi książkę, która mnie zachwyca i która jego też zachwyciła (sam się przyznał, bez bicia) i mówił, że chce ją mieć.
Na to ja: no to masz prezent na urodziny :)
A teraz bym musiała z pustymi ręcami iść, a to mi się nie podoba. Myślałam już od dawna, żeby coś mu kupić, ale czasu nie mam na kupienie obkładu do chleba, a co dopiero prezentu.
No nic, mam nadzieję, że ogarnę się jutro, tym bardziej, że i tak muszę wkoło siebie ogarnąć, w sensie że z głodu mogę umrzeć mimo zapasów...

A jadąc do pracy obserwuję i mam nadzieję, że uda mi się to przelać tu, że starczy mi jeszcze czasu na wszystko, na co jest coraz mniej czasu.
No i ten cholerny, paskudny, wredny Alienek...
Jak ten czas zapitala, a życie się kręci...

A teraz idę się znieczulić. Zasłużyłam :)

4 komentarze:

  1. Jak Ci idzie odpoczywanie:)?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie halo , czy niehalo? Chyba jednak błąd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie halo. Błąd celowy, bo mi się ten zapis nie podoba. Zresztą tu jest błędów dużo, bo lubię, bo mogę, bo chcę i nikt mi nie zabroni.
      Blog nie rości sobie pretensji do bezbłędności. Amen :)

      Usuń