sobota, 25 lutego 2017

Niechciej

kolegę sprowadził, Kochany Pamiętniczku, Lenia Śmierdzącego.
I tak sobie w piątek plackiemleżing uprawialiśmy, ale w sobotę wstałam rześka jak skowronek i rzekłam im: WON, teraz obaj się wynoście.
No i poszli sobie goście.
A ja poleciałam na Manhattan, a tam niespodziewajka.
Petycje za utrzymaniem Manhattanu.
Oczywiście podpisałam, wpadając w panikę, że gdzie ja bratki, gatki, szparagi, dżinsy i pomidory prima sort będę kupowała.
Pani mówi, że mają stronę na FB, tom wlazła i okazało się, że chcą przesunąć parę metrów dalej, odzyskać parking (ta, zawsze się rozchodzi o parking) i zamienić te, stojące od 30 lat budy na pawilony.
O, to byłby dobry pomysł, ale pewno wtedy wszystko pójdzie w górę i nie będzie to już najfajniejszy ryneczek w wiosce... Pożyjemy, zobaczymy...
Odnalazł mnie na FB chłopak z R,. trochę starszy ode mnie i za chwilę pisze, że chciałby do mnie zadzwonić jego kolega, którego uczyła moja Mama, a który od lat mieszka w mojej wiosce. Dałam telefon i emilka, bo miło gościa wspominam, ale na razie cisza w eterze.
Za to znalazłam emilka od księdza, który książkę o wujku Mietku pisał, miała wyjść w maju, a dopiero teraz wyszła (w maju ubiegłego roku, żeby nie było).

Leń z Niechciejem chyba na amen zostali przegonieni, ale nie chwalmy dnia przed zachodem...

No i sprawa Międlara. Japierdziu, ksiądz, którego Żydzi prześladują. Tak, jakbym moją teściową słyszała, nie docierało do niej, że Pan Jezus i Matka Boska byli Żydami, pluła na całokształt jadowicie do bólu...
I dobrze, że Anglicy go nie wpuścili, jak bardzo zryty trzeba mieć kapturek, żeby tak pluć na ludzi?
Boję się nacjonalistów.
Hitler też był nacjonalistą...

No nic, tyle w telegraficznym skrócie.
Miałam jeszcze coś, ale późno już i mi uciekło :P
Może jutro dogonię :D 

5 komentarzy:

  1. ale pozwoliłaś by zadzwonił ? hmm musi mieć względy :P
    a o Manhattan walczą bo wzrosną im stawki , pewnie do tego będą płacić stałą dzierżawę a pewnie niektórzy tylko w sezonie i to pewnie też nie codziennie u nas też chcieli "udoskonalić " targowisko ale nie przeszło ,zresztą takie uporządkowane już nie ma tego klimatu , fakt coraz mniej też ludzie chodzą tam na zakupy wolą wygodę w markecie ale z drugiej strony nigdy w markecie nie kupię tak słodkiej marchewki jak od p.Eli i tak pysznych ziemniaków jak od p.Staszka no o jajkach nie wspomnę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie, zaznaczyłam, że tylko SMS. Jedyny człowiek, od którego odbieram telefony to moje dzieci ;) Nikt nie ma względów, nawet nie pamiętam jego twarzy i nie kojarzę go na zdjęciach klasowych. Ale pamiętam parę momentów, fajnych momentów, naprawiał zabawki mojemu bratu...
    No właśnie, o to chodzi na Manhattanie! Warzywa z Biedronki czy innego cuda to nie warzywa! A targowe jabłka to jedyne w swoim rodzaju... I ten klimat, niepowtarzalny.

    OdpowiedzUsuń
  3. o ho ho coś się święci ;)
    ja Kochana też targi uwielbiam, jak tylko mam okazję to bywam :)
    a Międlar... no cóż, od dłuższego czasu widać, że skala idiotów w naszym kraju pnie się do góry....
    imbirella

    OdpowiedzUsuń
  4. Nic się nie święci, nie pisz scenariuszy, zresztą widać nieinternetowy, nie odezwał się i też cudnie :)
    Skala się już dawno skończyła...
    Teraz to się staje zaraźliwe :D

    OdpowiedzUsuń