poniedziałek, 6 listopada 2017

No proszę

jak pięknie działa Kochany Pamiętniczek :)
Napisałam o rączce w nocniczku i od razu się ludzie odnaleźli :)

A ja od wczoraj mam kołowrotek. Wieczorem okazało się, że łazienka znów jest zalana.


Trudno kolor uchwycić, ale widać, jak farba się odgina.
Idę, dzwonię, nic.
Idę pod okno: świeci się.
Nosz, kurwa mać.
Trzasnęłam fotki i emilka do spółdzielni.
Dziś pracowali od 9, więc przed pracą nie zdążyłam.
A w pracy pracy po kokardkę i kucyki i vice się przykulał, ż pytaniem, czy mają brać inną korektorkę i czy rozmawiałam z Bossem.
Ta, na inną kasę mają. Powiedziałam, że skoro kasa jest, to mogłabym dostać premię, że ogarnę to, ale z Bossem nie będę rozmawiała, bo szkoda mi nerwów. Vice woli, że ja ogarnę. Zobaczymy, jak to wyjdzie w praniu. Ale już wypisałam sobie urlop na 4 grudnia za 11 listopada i... cały pogrzeb na nic. Jestem potrzebna w tym dniu, więc nie wiem, kiedy mam ten urlop wziąć. Nawet ten styczniowy jest naciągany jak guma od majtek, bo w sumie do 6 stycznia powinnam mieć wolne.
Ale mniejsza z większym, krzywda mi się nie dzieje :)
Po pracce skoczyłam do księgarni, bo Synowa zawinszowała sobie książkę na  Gwiazdkę. Ojapierdolę. Chcieli za nią 39,90, w Arosie kupiłam ją za 27 zł, doliczając dostawę i tak mam dużo taniej. Za dwie książki w księgarni zapłaciłabym 80 zł, z Arosa mam trzy za 67 z dostawą.
I dziwią się, że księgarnie plajtują :)
Potem poleciałam do spółdzielni, grzecznie dziyń dybry i pytam, czy emilek doszedł. A biurwa pierdzistołkowa: o zalaniu? Tak, o zalaniu.
Był wiceprezes, prezesa nie było.
Com się nasłuchała, że wysłanie emilka to nie takie hop siup, że jak pani mnie do mieszkania nie wpuszcza to i spółdzielni nie wpuści (WTF?), że na emilka nie mam odpowiedzi jeszcze, bo emilek wczoraj pisany... WTF? Bo to musi iść drogą służbową. What?
Ojapierdolę.
Wiceprezes uśmiech ma rodem z Jasia Fasoli, darmozjadów nicnierobiących tam od groma, biurwy pierdzistołkowe nadęte.
Pytam: a co, jak się zacznie po ścianach lać.
To wołać pogotowie.
Kurwa mać.
Pożyczyłam miłego dnia i poszłam w pizdu.
Szkoda moich nerwów,
Tak jak myślałam, sufit już wysechł.
Koleżanka obiecała mi, że da mi wzór pozwu sądowego. U niej groźba pozwu pomogła, bo też ją zalewali tak, że ją cholera zalewała.
To i ja postraszę.
Takie uroki życia w bloku z popierdoloną sąsiadką.
Jeszcze mi powiedzieli, że powinnam dobre stosunki z sąsiadami utrzymywać.
Tak, kurwa, jak w 30-stopniowym mrozie prosiłam ją, żeby mi pozwoliła o swoją barierkę zaczepić siatkę i spuścić w dół, żebym mogła balkon prowizorycznie zabezpieczyć przed inwazją srajd, to mnie zbyła, że jak syn przyjdzie, to zrobi.
Syn do końca zimy nie przyszedł.
No nic.
Tyle załatwione, że wiem, czego chcą ode mnie Baran z Postmanem.
To już coś do przodu.


I wycwaniłam się. Nie ma, że siedzę, bo tak komuś pasuje.
Trzynasta i maszeruję w siną dal, w siną dal...
Zostawiając nawet niedokończoną robotę. Oni wychodzą o czasie. A że mają obsuwy? Ja nie mam. Nos dla tabakiery, czy tabakiera dla nosa?
Nieważne.
Pracuję w tym tygodniu do 13.
I tej wersji się trzymajmy :)

12 komentarzy:

  1. no proszę nareszcie zaczynasz widzieć siebie i że to Ty jesteś najważniejsza ...no lepi późno jak wcale :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ ja to od dawna widzę, tylko serce miętkie mam. Jakoś mi ostatnio stwardniało, sama nie wiem, dlaczego. Może dlatego, że maksymalnie wkurzyły mnie teksty "pani Jędzuniu", jak ktoś coś, a "pani Jędzo" jak już nie ktoś coś? Bo to wkurwia. Zwłaszcza jak człowiek wie, że za plecami mają go w poważaniu. A ten model tak ma... Więc nic na siłę, wszystko młotkiem. Niełatwo, bo choć wiem, że jestem dobra,zawsze można mi podłożyć świnię pod hasłem: to idzie młodość... Za mniejszą kasę, of course...

    OdpowiedzUsuń
  3. Przy biurwie pierdzistolkowej sie zakrztusilam plynem ktory akurat mialam w otworze gebowym. Musialam sie ratowac podnoszeniem raczek w gore, bo nawet Wspanialego natenczas nie bylo zeby mnie walnal w plecy:)))
    Ale biurwa mi sie podobuje:))) znaczy jako wrazenie bo nie ta pruchawa co pierdzi i nic nie robi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, nie chciałam :O U mnie w spółdzielni to kopalnia biur jest. Nic tylko zakupy robią i spławiają ludzi.

      Usuń
  4. Ciekawa jestem, jakie książki kupiłaś.
    Mieszkałam kiedyś w bloku i to ja zalewałam sąsiadów, oczywiście nie specjalnie. Odetchnęli pewnie ż ulgą jak się wprowadziliśmy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się zalewa, to po prostu trzeba wziąć fachowca i naprawić instalację. I po bólu. Wiem, że można zalać, sama też zalałam, ale wtedy od razu zlikwidowałam szkodę. I mam na tę okoliczność ubezpieczone mieszkanie. Kupiłam dla Synowej Sekretnik szeptuchy, bo sobie zawinszowała, Wszechświat w twojej dłoni z myślą o Małej Wiedźmie (bo dostanie teleskop na Gwiazdkę, interesuje się, ale książka za trudna chyba, więc zatrzymam) i Wszechświat, taki dla dzieci, to jej dam.

      Usuń
    2. Ależ zazdroszczę Twojej synowej! Też bym chciała dostawać książki od teściowej, a dostaję co roku koszulę nocną (nie śpię w koszulach) ;)
      Oczywiście, jak zalewałam sąsiadów, to też likwidowałam szkody.

      Usuń
    3. Do głowy ny mi nie wpadło kupować komukolwiek koszuli nocnej :) Chyba że ktoś by o tym marzył. W ogóle prezenty ubraniowe są śliskie, bo to, co mi się podoba, niekoniecznie musi się podobać obdarowanemu, no i rozmiar. Ja ma takie gabaryty, że nic na mnie nie pasuje :P Synowa z rzadka kupuje papierowe książki i to zazwyczaj dostaje ode mnie. A na ebooki daję jej kasę i po bólu :)

      Usuń
  5. 2 tygodnie temu bylam w empiku tam ksiazka kosztowala ok 35zl, wlazłam do stokrotki i kupiłam ta sama za 9,99.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, można znaleźć perełki, ale nie wiedziałam, że w stokrotce też :)

      Usuń
  6. Trzymaj się swego planu i kropka,ale to świństwo,ze na nowa kase maja,a z Ciebie by wyciągneli ile sie da za stawkę. Co do zalewania,to wiadomo nerw na nerwie, bardzo dobrze rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano mają. Firma ma się nieźle. Tylko Boss ma węża w kieszeni i ideę pracy za darmo, oczywiście, pracy ludzi, nie jego :D
      No fakt i co zrobisz zalewającemu, jak nic nie zrobisz?

      Usuń