niedziela, 5 listopada 2017

Ubrana

gotowa do wyjścia, Kochany Pamiętniczku, za oknem słońce świeci jak głupie, a tu zonk. Przeszywający ból głowy.
Problem polega na tym, że mnie od lat głowa nie boli...
No ale nic, myślę sobie, świeże powietrze dobrze mi zrobi, co będę piguły łykać, podreptałam więc na przystanek.
Autobus prawie pusty, bo to przystanek początkowy, ale moje ulubione miejsce na przodzie zajął jakiś młodzian. No nic, ja nie z tych moherków, co się o miejsce biją, przeżyję.
Następny przystanek i ojapierdolę.
Wszechogarniający smród.
I nie, że jakiś żul wsiadł, nie, gromadka prosto z przystanku. Wchodząc do autobusu jeszcze ćmiki rzucali.
Zajechało papierosami i sfermentowanym alkoholem tak, że zastanawiałam się czy nie wysiąść, ale założyłam jechanie daleko i w niedzielę autobusy rzadko jeżdżą.
Tom sobie zafundowała traumę.
A łeb napierdalał (bo głowa boli Elżunię, a mnie może co najwyżej łeb napierdalać).
Po dwóch przystankach smrody wysiadły, po kolejnych dwóch wsiadł następny.
Ludzie, rozumiem, że można mieć kaca, sama niekiedy miewam, ale na litość bobrzą, zęby można umyć, miętówkę zeżreć ojapierdolę.
I niekoniecznie trzeba jarać na przystankach... Zresztą w wiosce jest zakaz jarania w okolicy przystanków też, ale nikt go nie przestrzega...
Dojechałam do celu i zaćpałam się świeżymi spalinami.
Uwielbiam zapach spalin o poranku, nawet gdy boli mnie głowa :D
Toż to perfumy w porównaniu z autobusowymi smrodami.
Świeczuszkę zapaliłam i na Nowowiejskiego poleciałam, bo chciałam nowy mural sfocić. Ale poszłam nie w tę stronę, co trzeba, więc zamiast muralu mam to

Tyz piknie, co nie?
Głowa przestała mnie boleć, więc polatałam trochę dla idei, ale nic ciekawego nie było.
Jedyne co upolowałam to

Więc tadam, wiosnę mam znów, a jak zakwitnie, trzeba będzie go eksmitować, bo wracam do pracy i na kolejny ból głowy nie mam ochoty :D
Ostatni tegoroczny numer, kiedy to przeleciało?

Niby jesień, bo jesienne róże, ale...
Nic nie boli tak, jak życie.
Od Inżynierostwa już mam zamówienia, reszta się leni, więc zostanie z ręką w nocniku :P
A powoli muszę ogarniać tę kuwetę, czas zapinkala jak Zatopek...

A ja bawię się z łowcami trolli...
Dziecinnieję, ale co tam.
Dzieci od Pierworodnego już widziały, może z Alienkiem oglądnę jeszcze raz? Na razie jest na to za mały i jeszcze duzo wody w Warcie upłynie, zanim do tego dorośnie...

5 komentarzy:

  1. To ja, SJ, ale nie chce mi się z pracy logować. Nie co, tylko KTO. Emil Zatopek, czeski biegacz olimpijski, czterokrotny złoty medalista :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ze smrodem mam tak samo - przy globusie mam tak samo -nadwrażliwość na zapachy.Papierochy i kac zwłaszcza mi dowalają:(
    A spaliny lubię;D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Papierosy i kac dobijają mnie nawet bez globusa.
      To już wolę zapach obornika, zwłaszcza w mroźny poranek...
      dzieciństwo mi się przypomina.
      I rozgrzany asfalt pięknie pachnie, co nie? :)

      Usuń
    2. o nie !do urzygu!
      Za to niektóre perfumy to stawiają włosy na rękach (i nie tylko):D

      Usuń