sobota z Radiem Pogoda, Kochany Pamiętniczku.
Cicha, spokojna, aczkolwiek nieco wymęczona, bo gorąc.
Minął mi wczorajszy power, dziś już spokojnie, z górki, po linii najmniejszego oporu.
Na obiad bób, bo
znów mają na wagę, a nie upchany w woreczku, który zatęcha.
Na "moim" straganie coraz więcej rzeczy pakują w papierowe torby, za co cześć im i chwała, bo nie dusi się wszystko, jak w plastiku.
Stojąc zaś przed takim bogactwem jadłabym, jadła, żarła wprost, ale wszystko się nie pomieści, żołądek mam tylko jeden :p
Niestety.
Do Lidla polazłam, bo i kawa mi się kończy, i woda, no i napatoczyła mi się ryba po grecku. Sama nigdy jej nie robiłam, a lubię. To kupiłam i... na obiad była ryba po grecku i bób.
Rozkosze samotnego mieszkania - nikt nie marudzi, że potrawy niedobrane, że niedobre i takie tam :)
Luksus :D
A po drodze dorwałam takiego wróbliszona dla Zmorki, nieopierzony, głupi, zamiast wiać to pozował jak jakaś gwiazda. Ale nie lubię robić zdjęć telefonem, a aparatu nie miałam :)
Czytałam ostatnio, że to sroki przetrzebiają wróbelki, ale w mojej okolicy sporo ich się kręci. I srok, i wróbelków.
Parę dni temu jaskółka-kamikadze próbowała nad kuchennym oknem gniazdo założyć (trochę późno, co nie?), ale powiesiłam foliówkę i nie, nie ma opcji.
Raz w życiu zgodziłam się na to, gdy chłopcy byli mali, potem przez całe lato nie można było otworzyć okna ani w kuchni, ani w małym pokoju. A tony gówna sprzątałam ja. Znajoma, która też się zgodziła na jaskółeczki przynoszące szczęście, wylądowała na OIOM po odkuwaniu gniazda, ma jakąś alergię. Więc nie, sorry, jaskółeczko, nie ma opcji. W moim rodzinnym domu na wsi co roku jaskółki miały gniazdo w sieni, ale to inna bajka była. I w takim budynku gospodarczym ich było od cholery, ale tam akurat nikomu nie wadziły.
Ale tu - sorry Winnetou, nie ma takiej możliwości.
I leluje już są. Widziałam też mieczyki, ale u nas ich jeszcze nie było, a na giełdę nie chciało mi się jechać.
I do Biedronki poszłam po imbir.
Jakiś dziwny mieli....
No ale potrzebowałam imbiru, więc co miałam robić.
Mistrza i Małgorzatę już mam, ale to wydanie jest...
No dobra.
No sex, no drugs, no rock and roll i jeszcze no books?
Nie ma tak dobrze :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz