jadę, Kochany Pamiętniczku.
Kręci się coraz prędzej.
Jeszcze w niedzielę obiad w Chłopskim Jadle, na chybcika spacerek, a już w poniedziałek zarobiona byłam po kokardkę i kucyki i tak do środy.
Aż zdziwiłam się, że tyle pracy mam, sądząc, że ze starości nie nadążam, ale nie...
Pieniądze były na koncie już 1 czerwca. Szok.
I tak się to wszystko ciągnęło, koszulinę kupiłam, bo stara się wydarła na mnie głośno i zrobiła sobie kuku na samym przodzie.
W pracy jestem przepisowe 4 godziny i potem zmuszam się do wędrówek w tym upale, bo muszę.
Dziś wędrując dorwałam spodnie, co mnie cieszy, bo w czymś chodzić muszę, na lato potrzebuje kilka par, a nic nie ma, wszystko tylko legginsy, ojapierdolę. Nienawidzę tego, bo mnie uwiera i obciska, muszę mieć wszystko co wisi i powiewa....
I tak się dziś okazało, że chyba jednak coś jebnie i to z hukiem.
Tak czułam, że atmosfera zgniłymi jajami jedzie, ale wydawało mi się, że mi się wydaje :)
Nie rozmawiam na ten temat, nauczyłam się trzymać mordę w kuble. Na tym wychodzę najlepiej.
A dziś woła mnie wice i ma propozycję. Niemoralną, a jakże.
I...
Chce tylko mnie, li i jedynie.
Uległam, bo jak nie ulec?
Nie wiem, co będzie, bo i drugi wice też mnie chce, w sumie zostaję bez żadnego :)
A głównodowodzący jest jak na razie z tego co wiem w ciemnej dupie, nic jeszcze nie wie.
No nic.
Co ma być, będzie.
A tak z wędrówek i włóczęg się nazbierało :)
Takie tam tiule na krzaczku :) I jakiś desperat na Rondzie Starołęka wybrankę próbuje przekonać :)
A dziś pierwszy tegoroczny bób kupiłam. I obiad gotowy.
Jutro nie idę, bom wszystko ogarnęła, znaczy się - może wlecę, może nie.
Pojadę do PKO, dowiedzieć się, co w ogóle mogę z tą książeczkązrobić.
W poniedziałek mecenas powiedział, że w piątek będzie coś wiedział. Wróżka Sylwia on, czy cuś?
Więc jutro sobie daruję, bo i tak nikogo nie ma, w piątek wlecę.
Spacja mi się zacina, psiakość :D
Alienek już pierwsze kroki zaczął stawiać :)
ale że co ja wróżka ? haha ja już etap czarownicy jestem , wróżka ino do 30 tki potem czarownica , wiedźma i jędza :D ale co ja Cię będę Jędzo uczyła :D
OdpowiedzUsuńOn miał być wróżką Sylwią :D Ale chyba mu nie wyszło :P
UsuńJa tam od urodzenia jestem Starą Jędzą. Nawet Eks tak do mnie mówił, gdym jeszcze była piękna, młoda. Bez "i" :) Nie dla mnie takie rozkosze :P
Gratuluję Jędzo zakupu mieszkania😉.Zawsze to dobrze jak coś się w życiu układa,prawda...
OdpowiedzUsuńO karmieniu dzieci to Ci powiem tyle,że mnie zawsze wkurzalo takie jechanie na słoiczkach i innych gotowcach.Nie powiem,że nie dawałam dzieciom czasem czegoś gotowego,ale (!)To było na prawdę czasem.Musy i przeciery zawsze robiłam sama i do dziś robię.Dzieciaki też wcześnie zaczynały same jeść i nie rozpaczałam mad poplamioną koszulką czy makaronem we włosach 🤣.
Bób też dzisiaj jadłam w ramach dodatku do obiadu.Poszłam na warzywka i jak zobaczyłam,że już jest to się nawet nie zastanawiałam jak mi się on skomponuje z kurczakiem z ryzem😉😉😉
:) Super, że podobnie myślimy. Za moich młodych dni teściowa zdobyła spod lady (bo wtedy wszystko było spod lady) jakieś tam bobo coś od Gerbera. Pierworodny pluł tym na odległość, tak samo jak pies, który Pedigree przysłane z Reichu przez pańcię, która go porzuciła w PL omijał kołem, wolał z głodu zdechnąć, jak to ustrojstwo jeść. O gustach kulinarnych nie dyskutuję, ja kiedyś wsuwałam szparagi z kaszanką i było to odkrycie epokowe. Przebiłabym Gesslerową :O
Usuń