niedziela, 10 czerwca 2018

Wszystko

jest tak kruche, tak ulotne, Kochany Pamiętniczku. Pisać po to, by coś ocalić...
Sprawdziło się, i jak tu Ciebie nie kochać, Kochany Pamiętniczku?
Fejsik wyrzucił mi dziś w ramach wspomnień fotki moich chłopaków w komplecie, na jednej kanapie, a ja za Chiny Ludowe nie mogłam sobie przypomnieć, z jakiej okazji był ten zlot?
Od myślenia zaś głowa boli, więc polazłam do Ciebie, Kochany Pamiętniczku i już wiem, wiem :)
Nie mam absolutnie pamięci do dat i nie jestem w stanie zlokalizować w czasie danego wydarzenia. Jedyne rzeczy, które pamiętam, to daty urodzin, dat śmierci już nie. Jakby mój mózg eliminował złe chwile. Może to i dobrze.
A posiadanie Kochanego Pamiętniczka to taki bonusik, chociaż mam paskudny zwyczaj pisania zakręconego i po latach też sama nie wiem, co autorka miała na myśli.
Ale mniejsza z większym, ogólny zarys jest i to cieszy.
Pozostaje mieć nadzieję, że nie zapomnę do końca życia sensu słów.
Tego się trzymajmy.
Synowa wczoraj wrzuciła fotkę Małej Wiedźmy, a mi zaraz w oczach stanęła inna.
Mała Wiedźma w lipcu skończy 8 lat i jest superlaską i nie mówię tego dlatego, że to moja li i jedynie moja :)

A ta inna to

Stara Jędza, też ośmioletnia, w Borzęciczkach na koloniach. Przyjechał wtedy z wizytą do PL kuzyn z Francji (ten, co nas po Paryżu oprowadzał, żonaty i dzieciaty już wówczas). Byli u moich rodziców, a że z R. do Borzęciczek rzut beretem (takie to wtedy były nauczycielskie kolonie, po kosztach), przyjechali z wizytą i dzięki temu mam zdjęcia. Bo w tamtych latach w PL zrobić zdjęcie to było jak wygrać los na loterii.
Nie zachowałabym tej chwili w pamięci, nie aż tak, gdyby nie ta fotka.
I po 56 latach nie wpadłabym na to, że jednak moja wnuczka coś ze mnie ma.
Nie wszystek umrę... Coś ze mnie zostanie. I nie, że o śmierci myślę, ale fajnie, że coś będzie trwało. Chociażby w drobiazgach.
Sama widzę się w zdjęciach siostry mojej mamy. Nie, nie mamy. Wdałam się w jej siostrę, jestem równie gruba i mam takie same ręce i rysy. Geny jakoś zygzakiem lezą :)
A teraz czekam na audiencję u Alienka.
Upał koszmarny i powietrze lepkie.
Ponoć tak się klimat już na stałe zmienił.
No nic, będę musiała z tym żyć :) 

6 komentarzy:

  1. Mialam w tym wieku podobna sukienke, czerwona w duze biale kropki:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja była akurat w kolorze brudnego pinku, a wzorek to kropki czy jakieś róże - już nie pamiętam. Sweterek był granatowy z beżowymi lamówkami.
      Wszystko jest tak kruche, tak ulotne...
      tego pinku naumiałam się od MW... Różówy-pinkowy :)

      Usuń
  2. Obie lasencje - miodzio... i faktycznie, Wnusia całkiem Babciowa jest :) :)

    Ja podobno skóra zdjęta z prababki, co to za młodych lat zmarła, więc się nie miałyśmy większej okazji poznać, choć pradziadka, a i owszem :)

    Znalazłam zaprzyjaźnione konto, przez które mogę się zalogować i przestać odbijać się od ściany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Demi, od dawna nie mam żadnej blokady, więc nie wiem, od czego się odbijasz :> A pradziadek, mam nadzieję, był ogarnięty, seksowny i masz z nim miłe wspomnienia?
      W młodości każdy jest miodzio, ale miło, jak czasem coś po nas zostaje...

      Usuń
  3. no bez zalogowania się w googla nie wchodziło mi na Twoje konto :(

    ale ogólnie jestem specjalistką od dziwnych zachowań komputera, gdyż np. Duo nie ma żadnych zabezpieczeń, ani nic, a nie mogę u niej komentować, choć inni robią to bez problemu. Ze dwa zaprzyjaźnione blogi wyświetlają mi nowe posty z opóźnieniem... znaczy wszyscy je widza dobry dzień wcześniej... także jak widać niemożliwe staje się możliwe kiedy o mnie chodzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, tośmy pokrewne dusze. W moim pierwszym komputerze udało mi się fizycznie usunąć kosz. Jako że Inżynier pacholęciem małoletnim jeszcze wtedy był, a ja guru komputerowym wówczas, nic na to nie mógł poradzić. Do dziś mi to pamiętają :P

      Usuń