czwartek, 29 sierpnia 2019

Dzień

czwarty, Kochany Pamiętniczku.
Zazwyczaj jest tak, że gdy zaczyna się układać i wszystko wskazuje na to, że moje darcie mordy jest efektywne, trach, historia się kończy.
I tak było tym razem.
Dzisiaj ja obudziłam się pierwsza.
Pograłam, pofejsbuczyłam, tradycyjnie.
Godzina mija i cisza jak makiem zasiał. Myślę, może okienkiem hycnęły niebogi?
Ale nie


Spały, kurde, do ósmej.
Śniadanie, Papryczek tradycyjnie zżera wędlinkę, a chlebek apiać, ale na wzmiankę o niespodziewajce dostaję talerz ze skórką, co łaskawie wybaczam.
Pół godzinki umoralniającej pogawędki z MW.
Ile do niej trafiło, nie wiem, ale widziałam, że oczy jej z orbit wychodziły, gdy słyszała o tamborku, robieniu na drutach, wyszywaniu. Zdawała się nie ogarniać tego, ale od czego wujek Googiel jest?
Jednak miała smartfon, więc wczoraj

 większość dnia tak, a dzisiaj tak

I co bardzo wkurwiające, ze słuchawkami na uszach traci całkowicie słuch.
Do tego obsypana jest cała czarnymi kropkami, bo słuchawki przeleżały lata w koszyczku i po prostu  pianka puściła :)
Zanim doszłam, co ja obsypało, strachu się najadłam :)
Ale był święty spokój. Papryczek pozwalał sobie czytać wierszyki, niezbyt grzeczne, bazę mu zbudowałam i dostał takie metalowe łamańce, które mam po dzieciach: trzeba to złożyć i rozłożyć, ileż było frajdy.
Tylko spacer po zakupy, bo upał nieludzki. Wykorzystałam tanią siłę roboczą :)

 A co, niech zarabia od małego na sól do śledzia :)

Zakupy grzecznie, już bez ekscesów.
Używają słowa proszę i dziękuję, a nie biłam.
Nie zaczyna oznaczać nie.

I jak tu nie żałować rozstania?
Ale Papryczek żyje "jutro". Nie rozumie jeszcze upływu czasu, ale już wie, że jeszcze tylko dzisiaj u mnie śpi i jutro idzie do domu.
Na moją nieśmiałą sugestię, że jak pójdzie, to położę się na podłodze i będę płakała tak długo, aż utonę w kałuży łez, przytula mnie i mówi: nie płakaj, proszę cię, nie płakaj, ja muszę iść do przedszkola... :)
I tak dookoła Wojtek.
Pierworodny przyjechał tak zmarnowany, że wyglądał jak pijany, a gość alkoholu nie tyka, w przeciwieństwie do mnie i Inżyniera.
Kazałam mu się godzinkę przespać, co nie wzbudziło entuzjazmu Synowej, no ale miała się bawić  z dziećmi... Obiadu nie musiała gotować, zresztą ona nie gotuje, gotuje on.
Ile można w chłopa orać?
Gdyby ona tak wyglądała, też kazałabym się jej położyć.
No nic :)
Dziś światło w pokoju zgasło przed 20.
Papryczek sam sobie książeczkę czytał przed zaśnięciem.
W sensie, że wie, o co lotto i po swojemu obrazki podziwiał.

Piszę Synowej i domagam się uznania, a ta, że tylko z MW, bo Papryczek koło 21 zasypiał.
No ale niańczony, a u mnie kąpiel, buzi i sami poszli.
Przed 21.
MW ma uszykowaną lekturę i przykazane, że jak nie może spać, ma  czytać nie zawracając mi głowy.

Tak myślę, czy będzie mi ich aż tak bardzo brakowało?
Ale perspektywa serwety zamiast ceraty na stole, wazonu z badylami, niegotowania i niezmywania sto razy dziennie jest kusząca...
Aczkolwiek Papryczek ogarnął sprzątanie zabawek wzorowo, MW jest wielką bałaganiarą, zrobi, jak musi. Ma miejsce na szczotkę do włosów, a szczotka za każdym razem ląduje w innej części mieszkania, najczęściej na stole...
No nic, trzeba nad tym dłużej pracować, a tu dwie dziurki w nosie i skończyło się :)

I w ten sposób nie zostałam Babcią Roku :)

Carramba :D

12 komentarzy:

  1. Nie przejmuj się Jędzo, ja też nie zostałam Babcią Roku, ale młode, głośno powiedziały do drugiej Babci, ze jestem najlepsza - tylko dlatego, ze widują mnie raz na miesiąc i to nie zawsze, a tamta Babcia jest na co dzień...Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje powiedziały mi to prosto w oczy, ale mają zakaz powtarzania tego w O.
      Taka to polityka :)

      Usuń
  2. a ja myślę ,że młode szybko wywnioskują że jednak u babci Yody fajnie jest , śniadanie podane , obiadek no i te książki też nawet fajne , zobaczysz wspomnisz moje słowa

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze tydzien i chodzilyby jak szwajcarskie zegarki :))
    Gratuluje!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz ile bym zarobiła na tych szwajcarach, a tak znów mi zrobienie majątku przeszło koło nosa :)

      Usuń
  4. Jedzo, jaka szkoda, ze to nie Ty jestes ich matka! Mialyby szanse zostac wspanialymi ludzmi.
    MW wyglada rzeczywiscie filmowo, nie dziwota, ze mamusia sie nia chwali. Jest sliczna!
    A jakby jeszcze wyprostowac jej charakter bedzie z niej cudna dziewczyna.
    A Papryczek juz idzie dobra droga – dzieki Tobie ( nie dziw sie skorkom od chleba, wiesz, ze oni tu w Anglii
    wynalezli chleb bez skorek? On nie wie, jak smakuje prawdziwie dobra chrupiaca skorka, wiesz jaki chleb jadal tam).
    Jeszcze tydzien i dzieci bylyby innymi dziecmi, masz na nie zbawienny wplyw –
    ale dzieci szybko sie ucza i one u babci Yody beda sie stosowac do Twoich zasad i cie za to kochac,
    a drugiej wleza na glowe, tak jak je nauczyla.
    Sciskam cie , pozdrawiam i nieustajaco podziwiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja tylko podpiszę sie pod słowami Kitty!

      Usuń
    2. bo w gruncie rzeczy dzieci lubią jak się je wychowuje , wprowadza zasady , wtedy widzą że ktoś je widzi , interesuje a o to najbardziej chodzi ,żeby było zainteresowanie ze strony dorosłych , jak ci ich olewają wtedy dzieciaki robią głupie rzeczy bo wtedy dorośli widzą < nie wiem czy jasno się wyraziłam ale wiecie o co mi chodzi prawda ? >

      Usuń
    3. Nie wiedziałam, że coś w tym jest. Nie mam wprawy w wychowywaniu dzieci. Moje były bezobsługowe, ale dziś przekonałam się, że konsekwencja to dobra metoda. Tak, ja widzę dzieci, nawet gdy podkreślam im stanowczo, że są granice. Ponoć babcia J. mówi im wciąż, jak ona się dla nich i dla całego świata poświęca. Zupełnie jak moja teściowa. Ja się nie poświęcam, mam swój świat, wpuszczam tam bliskich, ale żądam respektowania moich praw. Szanuję ich, ale to mój świat i moje jest ważniejsze. Nie żadne tam bezstresowe, bo się zesra. Jak się zesra, zostanie ze swoim gównem. Są pełnosprawni, nic im nie dolega, więc? A że rodzice niepełnosprytni? Trudno :) Muszą słuchać mądrzejszych albo niech się męczą sami :P

      Usuń
  5. Dokladnie, zaraz wrócą do dawnych nawyków i co zrobisz.Szkoda.
    Może wypracujecie jakies układy i zasady,czas jest.

    OdpowiedzUsuń
  6. Próbuję, zobaczymy, co z tego wyjdzie, ale nie będę babcią Polką z napisem na czole obowiązek. Nie mam już żadnych obowiązków.

    OdpowiedzUsuń