Kochany Pamiętniczku, nadaję się li i jedynie do Dziekanki, z którą mam wspomnienia, jakie mam, albowiem miejscowy szpital psychiatryczny odsyła pacjentów z miejsca do Dziekanki, a co.
Ruch w interesie musi być, pacjentów z województwa wożą do wioski.
I tak interes się kręci.
Ale ab ovo ad mala.
Po powrocie do pracy dowiedziałam się, że polują na mnie pyry i jałówki.
Najpierw chciałam się okopać, drutem kolczastym otoczyć, granatami rzucać i takie tam.
Ale przespałam się ze ślimakami.
Jestem na etacie i ile by mi nie dowalili, muszę to zrobić.
Oddycham głęboko.
Jestem na etacie.
W Auschwitz zaczynałam od 3 czasopism, skończyłam na 28 czasopismach i książkach, wprowadzaniu do neta wszystkiego, za tę samą kasę.
Tu pączkują kwartalniki.
Wkurwia mnie to, ale...
Dzięki pyrom te moje ustawowe 4 godziny przeleciały jak złoty sen, nie łaziłam, nie wkurwiałam ludzi, po prostu - pracowałam spokojnie, jak ustawa przewiduje. O 13 z gracją umierającego łabędzia brałam dupę w troki i w siną dal...w stronę słońca.
I wspomniałam święte słowa Bossa: żeby wykorzystać pani moce przerobowe musielibyśmy wydawać ze cztery gazety.
W międzyczasie, w tak zwanym międzyczasie, załatwiłam i warzywka, i teatr. A teatr w tym miesiącu zaszalał i UCZCIWIE zapłacili mi za moją WIEDZĘ. Więc jest równowaga w przyrodzie. Czasami, ale jest.
Więc po przespaniu się ze ślimakami nie poszłam do Bossa.
Czasem trzeba mordę w kubeł i...
Śniło mi się, że zostałam bez pracy.
Obudziłam się jak z koszmaru i... jak to, bez pracy?
Więc... Morda w kubeł.
Pyry zamknęłam po 14 i pomaszerowałam w siną dal.
Dotarłam do chaupki i...
Boss nie zaakceptował wstępniaka.
Czekały na mnie propozycje.
Niemoralne...
Wstępniaka załatwiłam, aczkolwiek, jak dobrze pójdzie, będę się z nim zmagała jeszcze w piątek. Nie, nie mam długiego weekendu, choć chciałam, bo nie. Bo od poniedziałku TE dni. Razy dwa, bo warzywa.
C'est la vie.
Jałówki przesunęły się na wrzesień, na początek września, kiedy chciałam się wylegiwać z drinkiem w ręce pod palemką, ale co tam, musiałam zwolnić tego Murzyna, co miał mnie wachlować. Bywa. Pod fikusem z piwem też mogę lec, co nie? Bez wachlarza, włączając wentylator, jak będzie za gorąco :P
I Messenger. Od dziewczyny, która kiedyś ze mną w pięknie, co nie wyszło do końca, pracowała.
Że wzięła do korekty trzy czasopisma i nie daje rady.
Hmmm.
Nie, że oceniam, ale to ja po niej korekciłam w pięknie, nie było źle, ale...
Gadu gadu, pitu pitu. Ona nie ma siły, dla mnie kasa niepowalająca na kolana, ale skoro mogę, to dlaczego nie?
Więc trzymajcie kciuki, bo jak dobrze pójdzie, będę miała trzy nowe miejsca pracy.
Nie narzekam. Innych nawet praca nie kocha, a mnie i owszem.
Tylko dlaczego dopiero teraz, kiedy zbieram na koncie chuj wi na co?
I kto wie, ile mnie to kosztuje i czego w sumie chciałabym?
Coraz to z Ciebie jako z drzazgi smolnej
Wokoło lecą szmaty zapalone
Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny
Czy to co Twoje będzie zatracone
Czy popiół tylko zostanie i zamęt
Co idzie w przepaść z burzą.
Czy zostanie
Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament
Wiekuistego zwycięstwa zaranie?
Sama nie wiem, Kochany Pamiętniczku?
Może prościej - polecieć?
Przed nocą i mgłą osłoń mnie,
Zabierz z serca samotność,
Cień, co tam legł
Wytarguj od gwiazd ten czas, mój czas!
Co zanim się stał - zbiegł...
Czasami brak mi sił.
Tak po prostu.
A ponoć twarda jestem.
Kurwa. Mać.
Trzymam kciuki, jak płacą, to trzeba brać:) Tyle jeszcze pachnideł w promocji na półkach:) Też się skusiłam! Euphorię jeszcze mam, ale Tresor in love był też w promocji, no to wzięłam:) A jutro niech będzie dobry, wolny dzień!(Odpuść sobie tę Dziekankę:))
OdpowiedzUsuńMasz rację, odpuszczę sobie, jeszcze do niej nie dorosłam. Choć dojrzewam do wyprawy tam, w serca samotność do tej miejscowości. Czasem trzeba... Tresor in love? Poszukam :)
UsuńJesli czujesz sie na siłach, to bierz,kasa zawsze sie przyda.
OdpowiedzUsuńAch, trafiłaś z tym Cyprianem !
Na siłach zawsze się czuję. Ale potem mnie to przerasta. Poniekąd. I tego się boję. Mnie samej. A Cyprian zawsze rządzi, seksi jest, co nie? Jak oni wszyscy, sprzed lat. Mam wrażenie, że...
OdpowiedzUsuńNo ale ja głupia jestem...
W zimie mozesz pod palme pojechac! i murzyn tez sie znajdzie:)
OdpowiedzUsuńKiedy mnie wcale pod palmy nie ciągnie. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej, a z Murzynem tylko kłopot, jeść by wołał :D
UsuńPopieram duo.na - zbieraj kasę na zimowe palmy. To nawet lepiej podobno.
OdpowiedzUsuńJa jestem z tych co doznali biedy i szukania pracy, więc jak praca przychodzi to otwieram jej drzwi i witam jak ukochanego wyczekiwanego gościa a o moce przerobowe będę się martwić później. Lepiej jak za dużo niż jak za mało. Bo oddać zawsze komuś można
Znam smak biedy aż zanadto, dlatego biorę wszystko, choć marudzę przy tym, jak potłuczona. Jedno mnie martwi, że nie zdążę już odłożyć na godną starość, chociaż kij wie, ile mi jeszcze tych dni zostało :)
UsuńOt, życiowa ruletka :0 Problem polega na tym, że nie mam tego potem komu dalej upchnąć, bo... nie znam żadnej porządnej korektorki, nie w sensie, że oceniałabym, ale naprawdę nie mam znajomości w tym środowisku, żadnych. No nic, zobaczymy :)
W zimie pod palmami będzie lepiej, bo nie będzie ukropu jaki jest teraz.
OdpowiedzUsuńUsmiałam się z tego murzyna, którego odwołać musisz.
3MAM KCIUKI I POWODZENIA ŻYCZĘ.
Edi.