czwartek, 21 maja 2020

Czasu

na życie brakuje, Kochany Pamiętniczku, a ja chyba dalej z leksza pojebana jestem, bo analizuję moje życie z perspektywy Netfliksa, a dokładniej


no jak bardzo popierdolonym można być?
Ale oglądając zastanawiam się, jak bardzo podłą matką jestem, ile rzeczy ominęłam i jak bardzo zawiniłam temu, że moje dzieci są obecnie w punkcie, w którym są?
Powinnam już zamówić sobie wizytę u psychiatry, psychologa, psychoterapeuty czy kogoś innego tam i przerabiać traumy.
Pytanie: czyje - moje, ich, o ile je mają.
A może mniej seriali?
Mniej książek.
Więcej spojrzenia na życie pod kątem, że jest piękne, że było cudne i że tyle jeszcze dróg przede mną i przed nimi?
Czuję się w tym wszystkim zaplątana, prawie jak w malinowym chruśniaku.
I sama już nie wiem, czy to dobrze, czy źle.
Zamknęłam dziś czerwcowy numer. O tak, za mną już czerwiec :)

Ta sterta razy dwa, bo w kompiku też czytało się (jak to pięknie i swobodnie brzmi: czytało) to moja czterodniowa praca, bo znów tak wyszło, a w międzyczasie Boss pisał: doszło do pani...
Doszło.
Odpisywałam.
Wszystko do mnie dochodzi.
Nie da się ukryć: jestem szczęściarą życiową.
Mogę siedzieć w piżamie, niemyta, jak mi pasuje.
Lodówka pełna, wszyscy w emilkach wspierają i ochy, i achy, i ojapierdolę...
Kasa na koncie regularnie.
Na plus: czekając godzinami na emilki z pracą, oglądam seriale bez stresu, po prostu na innych nośnikach niż pracowy kompik, nie bojąc się, że za plecami wyrośnie mi Boss i zagrzmi...
Na minusie, jak technika mówi:  czas płynie na czekaniu, a czas, jak wiadomo nigdy nie wraca
W niedzielę w przypływie małpiego rozumu upiekłam


chlebek bananowy. Do środy się nim delektowałam, oj, życie mi ratował.

On i dupomirki.
Te żółte, ojapierdolę, tylko dwa, bo po 19,90 zł za kilo. Ale warte swojej ceny.
I tak dojechałam do dziś.
Pracując jak Chaplin w tym filmie, w którym na taśmie pracował.
Jest cudnie.
Pierworodny odebrał książki w Empiku, inna para kaloszy, że miał w tym interes, bo kupiłam  Mikołajka w komiksie, a on, moje nieodrodne dziecię jest wielbicielem Mikołajka, jako i ja.
I zląduje w niedzielę na obiedzie jako słomiany wdowiec, albowiem wywieźli dzieci do O. Tragedia. Właśnie mija rok, jak wrócili do PL, dzieci zlądowały na miesiące w O.
Przykro mi.
Pracuję i czasami nie radzę sobie nawet z własnymi emocjami, a co dopiero z pracą i z wnukami. Mam 65 lat.
Nogi, obtarte 2 tygodnie temu nie chcą się zagoić.
I nie mieszkamy w Szwajcarii, bo wtedy kazałabym sobie zrobić zespołową fotkę, z "cheeese" i uśpić się.
Nie stać mnie na eutanazję :)
Wydruki z .pdf na przedpotopowej drukarce wykończyły mi wzrok, do okulisty idę od ponad dwóch lat. Nie mogę drukować z serwera, bo nie mam zielonego pojęcia, co na nim leży, wersja do druku czy szajs...
Dziś wyciągnęłam z szuflady lupę, kupioną za grosze w chińskim sklepiku i o dziwo...
Jest cudnie.
Zastanawiam się, kiedy oślepnę.
B. skarżył się, że ma dość koronawirusa, bo go nie ma.
Przerzucił się z Jurka na Huberta.
Hmmm...
Udawałam, że nie wiem, na kogo.
Wiem.
Ale co ja na to poradzę,  że ziemia jest płaska.
I że szkoda mi życia zarówno na Jurka, jak i na Huberta?

Że




I ten film sprzed 10 lat.
Byliśmy wtedy inaczej szczęśliwi.
Pierworodny nie lubi filmu, bo ma słabą głowę.
Ja go bardzo lubię, bo jestem tam wciąż młoda i kochana:)
Mam teraz inne kochania, które mnie zmieniły, i to bardzo, Małą Wiedźmę, Papryczka, Alienka, Kalafiorkównę. Nie oddam ich za nic.
Ale..
Tęsknię.
Przez jedno słowo zachwycona tak jak owoc, rumienię się.
I co z tego, że prawie jak disco polo?

To źle, że tęsknię za tymi dniami?
Chyba za dużo amerykańskich seriali jednak...
Nie wspominając o innych okolicznościach przyrody, gdy byłam podłą suką, a wciąż czułam się, jakbym miała 20 lat, a może mniej.
Mając ich znacznie więcej.
A, nevermind...

UPDATE 
Cztery lata temu był ślub Inżynierostwa.

Cztery lata: jest Alienek, Kalafiorkówna.


Mała Wiedźma, Papryczek i Inżynierowe dzieci jeszcze nigdy nie spotkały się w komplecie... Ani w UK, ani tu, w PL.

Mów do mnie tak, lubię słów twoich smak...
Powinnam iść po coś, by się upić, ale nie mam siły. I muszę dalej żyć, na złość, zamykając mordę :) Bo oczywiście: mamo, mamo...

No nic :)

Mów do mnie tak...


7 komentarzy:

  1. Kochana Wiedzmo,uwielbiam Cie za mlodosc ducha,inteligencje i caloksztalt.Twoje dwie synowe przy mojej jednej przyszlej niedoszlej to anioly sa uwierz mi.Gdybym opowiedziala o zwiazku mojego syna z jego dziewczyna to nikt by mi nie uwierzyl.Takiej histori to nawet wymyslec sie nie da.Ja czesto prosze Boga, nie karz dzieci moich za grzechy moje.Tylko czy takie duze one byly? A moze jeszcze je popelnie? Samo to ze zastanawiasz sie czy bylas lub jestes dobra matka swiadczy o tym ze jestes madra matka.Zycze Ci jeszcze duzo szczesliwych chwil w zyciu.Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko, dzięki za dobre słowo. Tobie również spokoju i znalezienia ukojenia. Każdy ma swoje pod górkę, tak to już jest. I nie zrozumiesz drugiego, dopóki w jego butach nie pochodzisz. Taka prawda :)

      Usuń
  2. ale że oni już rok w Pl ? kurde ostatnio coś się gubię w tych rachunkach , jak nam fb przypomniał że minęło 2 lata a mam wrażenie że to wieki . tu minął rok a myślałby kto że dopiero co . no nic , Monika ma rację nie trzeba być dobrą matką trzeba być mądrą a Ty zdecydowanie taka jesteś , 3maj się Babo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam się, jako i Ty się trzymasz, nie mam wyjścia :P Niedługo znów oliwnik zacznie pachnieć, w tym roku się spóźnia, bo zimno :)

      Usuń
  3. a ja myślałam, że tylko ja tę Goję lubię. Disco polo..? Nie wiem. W jej piosenkach jest jakiś klimat, choć tekstowo są bardzo proste. Ale słuchając jej dawno temu, po raz pierwszy zaskoczona byłam, że tak wprost można napisać o uczuciach.
    Do dziś coś mnie w tej piosence porusza. No mówię, że ma klimat.
    To tak jak z Magdą Umer. Głosu to ona nie ma. Raczej głosik. Ale w jej piosenkach też był klimat. A powiedz głośno, że piosenkarka z niej żadna to zjedzą cię.
    Słodkie magnolie zaczęłam. Chyba pójdę dalej.
    Wciąż szukam czego co mnie tak zwiąże z bohaterami jak Gilmore girls.
    Smutne, że w pewnym wieku, żeby coś poczuć, coś przeżyć trzeba włączyć srebrny ekranik.
    Pewnie, że dzieci, wnuki - ty masz swoją bandę, ja mam Zozo, ale wciąż by się jeszcze chciało czegoś więcej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja chcę już tylko świętego spokoju, ale to towar deficytowy, niestety.
    Cieszę się, że ktoś lubi takie melodie, jak ja.
    Bo to, co najprostsze, najpiękniejsze jest. Zwłaszcza gdy kojarzy się z krainą młodych lat :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zycze Ci jeszcze duzo szczesliwych chwil w zyciu.Pozdrowienia


    UPLAY365
    pussy888

    OdpowiedzUsuń