Oczywiście, cieszę się, że wciąż mam pracę, że na koncie już dziś rano była pensja, co do grosza, inna para kaloszy, że parę dodatków robiłam, a pensja goła jak święty turecki, ale mniejsza z większym, żadnego obcinania, nieważne o ile. I jest ta praca, co faktycznie, w tej pojechanej sytuacji jest wspaniałe. Ale ja też sroce spod ogona nie wypadłam, nie jestem idealna, ale jestem znakomita w uwarunkowaniach mojej firmy. Lepszej nie będzie, będą o mnie krążyły legendy, jak krążą o poprzedniej pani. Z tytułem doktora, dzięki której mam tę posadę, bo nie wyrabiała na zakrętach, korekcąc dwie gazety. W porywach też tak korekciłam (te dwie konkretne, w ramach urlopu w poprzedniej firmie) i szło mi to lekko, no ale byłam o 10 lat młodsza. Long story :) Obecnie korekcę sztuk trzy, nie licząc dodatków, niespodziewajek i książek, na które zgadzam się osobno, bo bez przesady z pracą w czynie społecznym, 2,50 się należy, jak mawiał Inżynier (wyrachowany typ od urodzenia), podsuwając do pocałunku czubek głowy na błaganie me...
Cieszę się, że nikt mnie nie zwalnia, że ludzie od czasu do czasu piszą, że tęsknią (wielbiciele się znaleźli, nosz kurde blaszka), że im dbanie o badylki nie wychodzi, bo ręki nie mają (bywa, trudno), a co poniektórym to i darcia mordy brakuje (zboczeńcy są wszędzie, nie da się tego ukryć).
Po stronie moich plusów dodatnich jest fakt, że nawet jak bardzo mi się nie chce, ale to już naprawdę bardzo i nie mam weny, to i w piżamce ogarnę tę kuwetę i nikt się nawet nie zorientuje (jeszcze mi się to nie zdarzyło). Ale nie lecę z wywieszonym ozorem na autobus, denerwując się, że jak nie zdążę na czas (nie muszę, ale lata pracy wdrukowały: nie spóźniamy się), to Boss coś głupiego powie. Nie, że nie mogę, ale denerwuje mnie to. Bo mam takiego pecha, że jak wpadam 45 minut wcześniej, to nikomu nie jestem przydasię, ale jak nie daj bór liściasty spóźnię się 5 minut, to pożąda mnie cała redakcja. Namiętnie.
Tu zawsze jestem na czas, bo nawet na kacu o ósmej zwlekam szanowne zwłoki, nie ma opcji leżenia dłużej.
A kaca nie miałam od wieków, za co niebiosom dzięki. I partii. Broń bór iglasty rządzącej :)
To są niezaprzeczalne plusy.
O minusach będzie później, bo i te są.
Fajnie jest mieć w domu firmową pocztę. Nie mając jej nie wiedziałabym, że zarząd zarządził powrót wszystkich do firmy od 1 czerwca. Moim skromnym zdaniem to błąd, ale nie ja zarządzam. Większa większość dojeżdża samochodami, tylko takie sieroty jak ja MPK. Ale zawsze jest ten margines. Rząd luzuje, jak mu w danym momencie pasuje, bo tak, nie kierując się żadnymi racjonalnymi przesłankami.
Uprzedzam: być może cała ta epidemia, przepraszam, pandemia, wyssana jest z brudnego palucha.
Przerabiałam już wszystko: iluminatów, spiskową teorię dziejów, młodą dziewczyną będąc pracowałam z nieocenionym doktorem P. (alzheimer w ostatniej chwili zwolnił klapkę w moim mózgu), mądrym człowiekiem, który szpikował mnie literaturą o masonach i innych takich, w czasach, gdy internetów nie było, a o Korwinie-Mikke nikt nie słyszał. Doktor, z niewiadomych powodów lubił mnie niezmiernie (teraz, po latach, mniemam, że był gejem, ale Panie świeć nad jego duszą, nic nie insynuuję, nie miałam wtedy gejdaru, a i przybranego syna miał, o, wygooglałam, starszy kustosz dyplomowany, moja kariera zakończyła się na młodszym bibliotekarzu, więc do pięt mu nie sięgam), jak wszyscy mężczyźni w moim życiu, którzy... Byli i są mi bliscy. Coś w tym jest. No dobra, spuśćmy na to zasłonę milczenia.
Wracając do naszych baranów - Ziemia jest płaska. A ja jestem otwarta na wszystkie opcje.
Nevermind.
B. zbuntował się, że te śmierci to ściema.
Pytam Inżyniera: zmarły dwie osoby z jego firmy, na koronawirusa.
Znał je osobiście.
Mówię B.
Drąży: miały choroby współistniejące.
Nie wiem, kurwa, nie pytam Inżyniera, bo po co? Zmarły: stwierdzono koronawirusa.
To nie jest amerykański film, nie ogarnę globalnej polityki, nie ogarnę knucia wszystkich rządów, iluminatów, Żydów, cyklistów i korekty.
Czytając wiadomości z mojego kraju zastanawiam się, czy czasem nie byłabym szczęśliwsza, wsadzona w kaftan i z paroma miligramami haloperidolu albo innego cuda w żyłkach.
Plusem dla mnie jest też to, że nie mam kontaktu z ludźmi. Jestem introwertyczką do n-tej plus nieskończoność i tak, jest mi dobrze.
Nikt ode mnie nic nie oczekuje, nie marudzi, że jak to, że on pije tylko wodę gazowaną (a co mnie to, kurwa, jak gdzieś idę na zapytanie, co wypiję, odpowiadam: szklanka wody zupełnie wystarczy, może być z kranu, a tu mam: soczek, taki, sraki, woda, herbata, nie, nie ziołowa, normalna, kurwa, nie mam normalnej, kupiłam ostatnio Liptona, ślinka mi napłynęła, sparzyłam, wypiłam i kurwa, pół nocy mnie telepało po ścianach), średni gazowaną, bez gazu, a co to, sklep z wodami mam? Z herbatami? Z kawą?
Toleruję własne dzieci, bo one, chociaż zniszczyłam im dzieciństwo i wpędziłam w traumę bez końca (chociaż żadne z nich jeszcze nie wylądowało na kanapce u psychiatry), jakoś mnie rozumieją.
Jakoś.
Bo...
W Dniu Matki na serio brakowało mi kartki od Inżyniera. Szarpnął się, a jakże, na MSG. Było suche jak przeterminowany suchar. Ok, czepiam się, mógł nie mieć czasu i takie tam. Ale... Myślałam, że wskoczy w swój wychuchany samochód po godzinach i zląduje z bukietem. Wie, że uwielbiam bukiety (jego żona ich nie cierpi i nie ceni). Zawiodłam się, trudno, bywa.
Baran był, kochany, jak zawsze niezawodny i bardziej wylewny :) No cóż, to moje najbardziej udane dziecko, choć przyszywane. Jako i Sikora, cześć jej i chwała i kocham ją :)
A Pierworodny, co do niego zupełnie niepodobne, zadeklarował miłość do moi na FB, publicznie, ojapierdolę, chyba mu się okienka pomyliły :) Przedtem, w niedzielę, zapytał (znów ojapierdolę), co mama chce. Serio? Z takim wyprzedzeniem?
Powiedziałam, że ewakuacji wielkiego wora śmieci z loggii.
Sama miałam obiekcje z wyniesieniem go, pomijając to, że nie udźwignęłabym.
Wyniósł.
I to jest prezent :) Dzięki temu w tygodniu ogarnęłam loggię, wywalając bratki zeżarte niemiłosiernie przez mszyce.
Sadząc, przesadzając i inne takie tam...
Wracając do minusów i do zarządzenia Zarządu, Bossa nie ma (wiem, pisałam do sekretariatu, D. wróć). Może będzie w poniedziałek. Nie mam więc odpowiedzi na emilka, a dopóki Boss nie zarządzi, nie ma sensu wracanie na pracowy mełon.
Trzymajcie kciuki, żeby Boss uznał, że jestem the Quinn of home office.
Żeby wrócić do redakcji muszę mieć informatyka, który mnie odłączy, zabierze graty. Jechanie do redakcji ze sprzętem pod pachą? Nie ma takiej opcji, nie MPK, nie w moim wieku.
I nie, nie zrobi tego Inżynier. Nie płacą mu za to.
On ma swoje pracowe piekło, ale to nie moja bajka :)
No dobra, z notki robi się baśń z tysiąca i jednej nocy, ale cóż :)
Tak wygląda oliwnik. Jeszcze nie pachnie. Ale jak te pączusie zrobią się żółte, będzie koniec świata....
I kolejny rok, kiedy na wąchanie tych wonności Arabii nie dojechała Zmorka ma kochana. Ale wciąż żyję nadzieją, że nawet jak już będziemy obie popylały na balkonikach, nawąchamy się tak, że odlecimy tam, gdzie obie będziemy szczęśliwe na maksa :)
Jestem już stara dupa :)
Pół metra czekolady dziś zanabyłam.Łaskawie pozwolono mi to jutro dowieźć, nevermind.
Próbowałam przełożyć rendez vous na niedzielę, kiedy będzie u Inżynierostwa Pierworodny zamiast ekipy Synowej, za którą nie przepadam, ale nie wyszło.
Dlatego lubię być sama, bo nie muszę wtedy, kurwa, rozmawiać z osobami, z którymi mi zupełnie nie po drodze w ramach relacji rodzinnych.
Zawsze są to relacje z tamtej strony.
I, wzdech, jeszcze głębszy wzdech.
A mam na to wyjebane.
Jak i na to, że druga synowa na wiadomość, że przelewam kasę dla MW i Papryczka na Dzień Dziecka, bo ni chuja nie wiem, co im kupić, niech dołożą, mają, na to co chcę nie odrzekła nawet chuj ci plecy, bo w dupę byś miała przyjemność.
Ano, są ludzie lepsi ode mnie, co nie, nie że forsę daję.
A tak we mnie dojrzała zmywarka do naczyń.
Tak jakoś wyszło.
Sam zmywarka pikuś.
Niecałe 1000 zeta, wiem, dla kogoś kosmiczna kasa, dla mnie prawie połowa pensji, ale inne takie tam.
Mam coraz mniej sił.
Pierworodny obiecał ogarnąć, Inżynier umył ręce, niech mama pogoni Pierworodnego, on tam robi.
Nie skończyłoby się na samej zmywarce. bo i inny zlew, kran, szafka...
Hmmm...
Błogo mi, żem sierotą :)
Napisałam się po kokardkę i kucyki...
A... Odezwał się do mnie Cynober.
Po latach.
Sama nie wiem, czy to chęć nawiązania zerwanej nici, kolejne long story, w sumie czułam się olana na maksa, ale każdy ma swoje piekło. A mnie tekst: twoja torebka powalił na kolana.
A, nieważne.
Pisze do mnie, że kuzynka ma dziecko, 3-letnie, z wadą słuchu. No i?
Czy ja coś mogę? Jakaś renta, ktoś, coś?
WTF?
Renta dla 3-letniego dziecka?
Odpowiadam, że oddychamy głęboko, że sorry Batory, ale wrzucamy na Googla, szukając grup wsparcia.
No bo co ja mogę za to, że moje zycie jest jakie jest?
Oddycham, podaję linka do Kajetan,
Nie znam dziecko, ale... Ktoś, kto ma dziecko w wieku mojego wnuka nie zna wujka Googla?
Serio?
Za chwilę: dane odczytowe, z pytaniem o to, czy wiem?
Serio?
Kurwa.
Nie mam zielonego pojęcia o odczytach, o opiece surdologicznej.
Moja matka walczyła o mnie pazurami, tak samo o mojego brata, z listów jej siostry wynika, że nie dopuszczała możliwości, że to jest genetyczne.
Jest.
Nie trafiło żadnego z moich wnuków, za co dzięki bogu i partii.
Cynober dosyła mi wyniki, które mi nic nie mówią.
To, że mam niedosłuch, że jestem jaka jestem, w żaden sposób nie przekłada się na tego konkretnego trzylatka.
On ma przed sobą mnóstwo opcji.
Powinnam prosić o kontakt do jego rodziców?
Wyrosłam na wspaniałą kobietę mimo moje głuchoty, co nie?
Głusi są the best :P


Lecę kupić parę paczek Liptona. Glukoza
OdpowiedzUsuńSmacznego :) Kiedyś byłam fanką czarnej herbaty, ale teraz po niej umieram. Starość, Glukozo, starość :)
Usuńja ostatnio poprosiłam o szklankę wody ( zaznaczylam że może być z kranu ) dostałam szkalnkę w cieczą przypominającą wodę ale kurwa słodką że prawie rzygnęłam , z miną co to kurwa jest zapytałam czy mogę jednak tą wodę ? ludzie chcą cię uszczęśliwiać na siłę , dostałam tą wodę ale z takim niedowierzaniem że ja nie lubię słodkich napojów ?! no nie , ze słodkich pijam tylko pepsi i to też rozcieńczoną whisky :D na tego oliwnika kiedyś nam się udo , cza żyć nadzieją , a na 4 piętro szłyśmybyśmy powoli , dostojnie , no ja teraz tak chodzę :-) a zmywarki są super , ale fakt trochę przeorganizować kuchnię cza ! a moja umywalka cały czas stoi w dużym pokoju :D
OdpowiedzUsuńOK, Kochana :) Wszystko przeanalizuję i też nadzieją żyję :)
UsuńCieszę się, że znalazłaś jakieś plusy dodatnie, bo jakby trzeba było jednak wracać do biura, to zawsze będzie trochę lżej. Ja ciągle uważam, że nie ważne, czy szklanka jest do połowy pełna, czy w połowie pusta, ważne jak się na to patrzy i co się z tym robi. Także trzymajmy się swoich chmur i będzie znośnie, a może nawet dobrze. A co do oczekiwań wobec dzieci, to zdrowiej ich nie mieć i cieszyć się z tego, że są. Nie zawsze się tak da,ale warto próbować.
OdpowiedzUsuńŚwięte słowa, Basiu :) Tylko to wszystko niełatwe, co nie?
UsuńAle po co miałabyś kontaktować sie z rodzicami?
OdpowiedzUsuńUdanego zakupu,,są małe,wąskie zmywarki, może bardziej by podpasowała? U,nas na zmywarke nie bylo miejsca😀ew.mozna kiedys ryć sciany i wstawic do spiżarni, ale może da,sie przeżyć bez. Zaoszczedza sie na,wodzie a za to kupuje,kupę chemii by tocwszystko działało jak należy, a,jak nie bedzie mnie stać na tabletki do zmywarki?😀😀😀😀
Dora z tą kupą chemii to przesada , sól kupujesz na bardzo długo tak samo jest z nabłyszczaczem i nie są to wysokie ceny ,tabletki kupuję w lidlu z firmy w5 często są w promocji , wychodzi 1 zł za tabletkę , oszczędność wody ogromna , bo ja włączam na noc na program ekonomiczny , nie wiem jak z prądem bo my zawsze dużo płaciliśmy ale jakiejś drastycznej podwyżki na zauważyłam więc nie może za dużo żreć prądu ,także ja się cieszę , że moje dwie przystojne zmywarki kiedyś się zbuntowały i kupiły profesjonalistkę , też było kombinowanie z szafkami i przyłączem ale dali radę , bohatyrowie :D
Usuńdziewczyny, Inżynier wyliczył, że chemia kosztowałaby mnie niecała złotówkę dziennie. Dopóki pracuję, jest OK. Jak legnę, ten, co będzie musiał zmywać też pewnie tę złotówkę wyłoży. Na razie wszystko w planach jest :) Nigdy nie korzystałam z przystojnych zmywarek, zawsze lały wodę bez opamiętania :) A ja jestem poznanianką, a poznanianki to Szkotki wyrzucone ze Szkocji za skąpstwo :)
UsuńChwała im! No ale nablyszczacz, i ja,mam pozniej z tego jesc i pic, nieeeee😀
OdpowiedzUsuńDora, ja puszczam zmywarke na najkrotszy program oszczednosciowy, a jak on sie skonczy, to puszczam go jeszcze raz " na sucho" czyli bez chemii na samej wodzie. Dopiero wtedy wiem, ze naczynia sa wyplukane - przeciez te zmywarki nie plucza, po normalnym cyklu wyciagalam naczynia " pachnace" chemia i czuc ja bylo pod palcami. Na tych tabletkach do zmywarki jest trupia czacha - jest to srodek silnie trujacy, no ale w mniejszych ilosciach nie zabija od razu ... za to nastepny wspomagacz do raka. Jedzo! Zmywarke warto miec, ale trzeba sie liczyc z uzyciem pradu, wody, srodkow chemicznych ( nablyszczacz nie jest konieczny wcale , ale potrzebne tabletki i sol, no i nie mozna w niej prac wszystkiego. A przed wlozeniem trzeba naczynia oplukac woda z resztek ...Drewniane lyzki , zdobione kubki, niektore gary , patelnie i mase innych rzeczy i tak myje recznie... Oplaca sie to na dwie osoby minimum - na jedna, not so sure:))
UsuńDlategóż nie chcialam i nie chce miec zmywarki😀
UsuńJadłam na naczyniach ze zmywarki. Momentami są lepiej domyte jak po moim tradycyjnym zmywaniu. Bo ja nie cierpię zmywania. Wonieją te z pracowej zmywarki, ale tam oszczędzają na środkach i wrzucają bardzo brudne naczynia, po konserwach rybnych też :|
UsuńHmmm,Jędzo zmywarkę??? Tak, tak i jeszcze raz tak.Co prawda mieszkasz sama,ale co z tego.Nie rozumiem zdania Kitty,że jak zmywarka nie płucze.Płucze i można w zmywarce sterylizowac dziecięce butelki itp.i przyznam,że nigdy nie czułam na naczyniach zapachu chemii używanej do mycia🤗,a na niektóre zapachy jestem nadwrazliwa szczególnie w dniach przed lub w trakcie migreny.No i myślę,że jak można sobie życie ułatwić to tak,zrób to.
OdpowiedzUsuńLilijko, to jest moja juz czwarta zmywarka w zyciu i kazda z nich niby " plucze", ale w rzeczywistosci nie usuwa do konca chemii. Byc moze masz model idealny , ale mozna zrobic prosty test: wyjete umyte naczynie zanurzyc w czystej wodzie i zobaczyc co sie stanie. Dla porownania mozna uzyc naczynie umyte i wyplukane recznie. Jesli nie bedzie roznicy to masz naprawde dobra zmywarke - moje doswiadczenie jest jak powyzej. Uwazam ze warto sprawdzic . Natomiast posiadanie zmywarki sobie chwale , szczegolnie w wikendy, kiedy wiecej gotujemy. 👍
UsuńHmmm,nie wiem czy mam model idealny,ale na prawdę nigdy nie wyczułam czegoś takiego jak Ty piszesz i nie sądzę,że trzeba wykonywać test płukania aby przekonać się, że naczynia są dobrze wypłukane.Wystarczy zaparzyć herbatę i widać, że jest ona po prostu czysta i klarowna.Gdyby były jakieś pozostałości chemii to po prostu byłoby to widać,A może nawet herbata by się pieniła😁.Dobra,żartuję.W mojej obecnej zmywarce mam tak ustawione parametry,że nawet nie dolewam nablyszczacza i nie dosypuje soli ,bo po prostu wystarcza to co zawiera tabletka,a zaznaczyc musze,ze woda u nas jest paskudna.Za chwilę będziemy przeprowadzać się do nowego domu i tam kupię podobny model.
UsuńLilijko z ciekawosci, jaki masz model zmywarki? Bardzo mi sie przyda przy kupnie nastepnej, choc nie wiem czy tu w UK akurat taka dostane.
UsuńDobrze wiedzieć, gdybym nagle i wtem,jednak zmieniła,zdanie, lub rączki odmówią współpracy .
UsuńOj moje drogie czyżbym wyczuwała sarkazm?😁😁😁 no coz,ale nie rusza mnie to 🤗.Mam elktroluxa esl 46010,ktory ma juz chyba z 10 lat i dziala swietnie.
UsuńNikomu nie zabraniam mieć swojego zdania na temat mycia ręcznego czy mycia w zmywarce,ale znam parę przykładów co to było,że nie gdzie tam zmywarka A teraz to o! jaka to wygoda,albo mikrofala,że fale,że zabijają i znowu teraz nie potrafili by sobie obiadku odgrzac bez tego ustrojstwa itd.
Dla mnie dodatkowym plusem jest to,że mam wrażliwe skórę i jak za dużo "grzebie"w wodzie z płynami itp to bardzo mi to szkodzi,dodatkowo 3 dzieci i multum koleżanek i kolegów ich odwiedzających to wiadomo szklanki,kubki talerzyki.Imprezy różne rodzinne... stać i myć to wszystko? Nie,wybieram wygodę
Lilijko, bez sarkazmu, pytam z ciekawosci, bo mialam i Boscha i pare innych, ale Elektrolux tu nie wystepuje:)) Tego sie obawialam. Tu glownie wystepuja marki brytyjskie,a z gornej polki niemiecki Miele. Pewnie ze to ogromna wygoda, ale powiem ci, ze przy zlewie rowniez spedzam troche czasu, bo to trzeba oplukac przed wlozeniem, a potem pomyc rozne utensylia i gary , i patelnie . Albo delikatna porcelane. Nie ma lekko. Zmywarke zapuszczam raz na dwa dni, przy gosciach oczywiscie codziennie:))
Usuńty kokietujesz z tą głuchotą na prawo i lewo Jędzo droga. Bo jakbyś była głucha to byś nie słuchała tego, czego słuchasz tylko np. Zenka Martyniuka.
OdpowiedzUsuńMoja babcia była głucha...
Na spółkę z moją ciotką miała psa. I ten pies, Dzikus, ciągle wypijał jajka w kurniku. To mój wujek tego psa wciąż uwiązywał.A babcia kiedy wychodziła na dwór i widziała uwiązanego psa to go odwiązywała, bo z uwiązanego psa żaden pożytek. I tak se z wujkiem prowadzili wojenkę.
Aż razu pewnego wujek wszedł do mieszkania babci, a był tam mój ojciec. I wujek pochwalił się mojemu ojcu, że teraz to tak uwiązał psa, że żadna kurwa go nie odwiąże...
Wujek był traktorzysta i kurwy uzywał jako synonimu dla wielu określeń. Babcia teoretycznie to wiedziała. Poza tym teoretycznie nie powinna była słyszeć, bo wujek mówił cicho, a babcia była w drugim końcu przedwojennego pokoju, odwrócona plecami bo w piecu rozpalała. Niemniej jak tylko wuje rzekł to babcia się odwróciła i powiedziała z przekąsem
- A, kochany zięciulek, jak ładnie teściową nazywa...
Twoja babcia jest wyjechana w Kosmos :) No i trochę mnie przypomina, albowiem Eks zawsze zarzucał mi, prosto w oczy, że ja to słyszę tylko to, co chcę słyszeć, a na resztę mam wyjebane. Coś w tym musiało być. I nie, nie kokietuję, wciąż ją oswajam. Już się jej nie wstydzę, a kiedyś wstydziłam i to bardzo.
UsuńI bardzo byłam z tego powodu nieszczęśliwa.
Trzydzieści lat bez mała zajęło mi dojście do tego, że jestem wielka, bo nie słysząc, doszłam do tego, do czego ludzie słyszący dochodzą ot tak.
To była bardzo droga nauka. Droższa niż całe moje studia.
No ale zgadza się, trochę kokietuję, trochę naciągam, trochę wykorzystuję sytuację, ale oj tam, oj tam :)
Dobre, czyli babunia pięknie złośliwa, znała wujaszka na wylot i utarła mu nosa😀
OdpowiedzUsuńhehe...moja babcia Józia to była charakterna kobieta :D
UsuńPodoba mi się babcia Józia :)
UsuńJuż ją lubię😀
OdpowiedzUsuńDoro, mnie też lubisz, nie ukrywaj tego bądź szczera :P :0
UsuńAleż,Jędzo, uwielbiam przecie!😀😘
OdpowiedzUsuństać i myć to wszystko? Nie,wybieram wygodę
OdpowiedzUsuńslotxo
sa-gaming