wczoraj było, Kochany Pamiętniczku, a jakże :)
To moja ulubiona (bo jedyna) śnieżna kula, dostałam do Inżyniera kiedyś na urodziny, bo skunks stwierdził, że jak zobaczył to mu się ze mną skojarzyło i musiał kupić... Nie miał wyjścia. Własne dziecko kojarzy mnie jak kojarzy, no cóż :) Tam jest wiedźma na miotle, nietoperki latają, jak się wstrząśnie :)
Kocham moje dziecko i tak :)
Wszystkich Świętych zaczęło się przecudną pogodą, ogarnęłam więc szybko resztę świniorków, skanowanie jednak trwało prawi pół godziny, więc zleciało i poleciałam po badyle dla wujka. Badyle niestety były wykupione, więc kupiłam taką małą doniczusię kalanchoe, pogawędziłam z panią z kwiaciarni i pojechałam. Jak hrabina czy inna Elżunia - przegubowe, zazwyczaj pojedyncze autobusy jeździły dziś na linii puściuteńkie, przez 6 przystanków byłam sama... Z przeciwka jechał przegubowiec pusty w środku. Tak się roztrwoniła kasa MPK, wozili powietrze, ciekawe, kiedy znów będzie podwyżka cen biletów. Za to na Łęgach Dębińskich tłumy były niesamowite.
Przesiadka.
W tramwaju jechało tyle żuli, że mimo maseczki z trudem wstrzymywałam rzyg. Żule, oczywiście, maseczek nie miały. I nie, nie gardzę bezdomnymi. A, nie będę się dziś rozpisywać. Oczywiście, żul też człowiek.
Uhoronowawszy Wujka (jaki on, kurde, Wujek, do 21-letniego smarkacza będę mówiła Wujku?) i resztę familii, pogadałam z nimi jak czekista z czekistą, zaprosiłam na balangę i poleciałam złapać autobus.
I stałam na przystanku vis-a-vis mojego pokoju na ostatnim roku studiów...
to okno pod daszkiem i z daszkiem nad nim to jedno z dwóch okien w moim pokoju....
Młodość przeleciała mi przed oczami.
Wsiadam do autobusu i sruuu, kierowca włącza wycieraczki nagle, myślałam, że szyby przeciera, ale nie, lunęło :)
Do domu dojechałam suchuteńka, Umarlaki się dziś o mnie troszczyły, co nie?
Obiadek popełniłam, film o złej teściowej z moją ukochaną Jane Fondą obejrzałam (jak ona się pięknie starzeje, chciałabym tak, no ale jak urodę rozdawali stałam w innej kolejce).
A potem po perypetiach, bo to znów inny sprzęt, a to kamerka, a to słuchawki,a to inne chuje muje, pogadałam sobie miło z Baranem i Postmanem.
To był piękny dzień.
A Umarlaki wpadły teraz na lampkę wina
jednak znicz im zgasiłam, jutro zapalę. Nie sądzę, żeby chciały, żebym się jakimś dziwnym trafem sfajczyła :)
Póki żyję, będę pamiętała.
A, już wiadomo co zrobi ARiMR i KOWR z wykupionymi chryzantemami.
Będzie akcja Senior+ - dwa znicze i chryzantema dla każdego seniora :)
Załapałam się, ojapierdolę :)





Na Senior plus sie nie zalapie... wątpię, żeby mnie żywej do Niemiec wysłali:)
OdpowiedzUsuńSzkoda, bo chętnie bym chryzantemke przytuliła:)
A w końcu podatek w Polsce place...
Jedzo! Ty i błąd? (Poszukaj sobie:)))))
Jest parę błędów, wiem, ale... Nie korekcę moich postów, pisałam ok. 23 i po winie. Niech zostaną na wieczną rzeczy pamiątkę :D Nikomu nie zaszkodzą, a i czytacze mają czasem trochę rozrywki, łapiąc korektorkę za literki :) Senior+ jest dla umarłych seniorów, więc nie umieraj, proszę :D
UsuńMieszkałaś w Hance!Nikogo tam nie znałam, ale tam z boku była przychodnia studencka, kiedyś weszłam, jak chciałam poleserować na zwolnieniu::)moim poświeciłam światełka w domu, dziś c.d. i toast za wieczność!
OdpowiedzUsuńW tej przychodni pracował mój teść, ale wtedy tego nie wiedziałam, że zostanie moim teściem :D Ja też w domu zapaliłam, winko popiliśmy, ale koniec alkoholizowania się :D Tylko ostatnie dwa lata tam mieszkałam :)
OdpowiedzUsuń