niedziela, 1 listopada 2020

Halloween

 wczoraj było, Kochany Pamiętniczku, a jakże :)



To moja ulubiona (bo jedyna) śnieżna kula, dostałam do Inżyniera kiedyś na urodziny, bo skunks stwierdził, że jak zobaczył to mu się ze mną skojarzyło i musiał kupić... Nie miał wyjścia. Własne dziecko kojarzy mnie jak kojarzy, no cóż :) Tam jest wiedźma na miotle, nietoperki latają, jak się wstrząśnie :)


 Kocham moje dziecko i tak :)

Wszystkich Świętych zaczęło się przecudną pogodą, ogarnęłam więc szybko resztę świniorków, skanowanie jednak trwało prawi pół godziny, więc zleciało i poleciałam po badyle dla wujka. Badyle niestety były wykupione, więc kupiłam taką małą doniczusię kalanchoe, pogawędziłam z panią z kwiaciarni i pojechałam. Jak hrabina czy inna Elżunia - przegubowe, zazwyczaj pojedyncze autobusy jeździły dziś na linii puściuteńkie, przez 6 przystanków byłam sama... Z przeciwka jechał przegubowiec pusty w środku. Tak się roztrwoniła kasa MPK, wozili powietrze, ciekawe, kiedy znów będzie podwyżka cen biletów. Za to na Łęgach Dębińskich tłumy były niesamowite.

Przesiadka.

W tramwaju jechało tyle żuli, że mimo maseczki z trudem wstrzymywałam rzyg. Żule, oczywiście, maseczek nie miały. I nie, nie gardzę bezdomnymi. A, nie będę się dziś rozpisywać. Oczywiście, żul też człowiek.

 


Uhoronowawszy Wujka (jaki on, kurde, Wujek, do 21-letniego smarkacza będę mówiła Wujku?) i resztę familii, pogadałam z nimi jak czekista z czekistą, zaprosiłam na balangę i poleciałam złapać autobus.

I stałam na przystanku vis-a-vis mojego pokoju na ostatnim roku studiów...


to okno pod daszkiem i z daszkiem nad nim to jedno z dwóch okien w moim pokoju....

Młodość przeleciała mi przed oczami.

Wsiadam do autobusu i sruuu, kierowca włącza wycieraczki nagle, myślałam, że szyby przeciera, ale nie, lunęło :)

Do domu dojechałam suchuteńka, Umarlaki się dziś o mnie troszczyły, co nie?

Obiadek popełniłam, film o złej teściowej z moją ukochaną Jane Fondą obejrzałam (jak ona się pięknie starzeje, chciałabym tak, no ale jak urodę rozdawali stałam w innej kolejce).

A potem po perypetiach, bo to znów inny sprzęt, a to kamerka, a to słuchawki,a  to inne chuje muje, pogadałam sobie miło z Baranem i Postmanem.

To był piękny dzień.

A Umarlaki wpadły teraz na lampkę wina



jednak znicz im zgasiłam, jutro zapalę. Nie sądzę, żeby chciały, żebym się jakimś dziwnym trafem sfajczyła :)

Póki żyję, będę pamiętała.

A, już wiadomo co zrobi ARiMR i KOWR z wykupionymi chryzantemami.

Będzie akcja Senior+ - dwa znicze i chryzantema dla każdego seniora :)
Załapałam się, ojapierdolę :)


4 komentarze:

  1. Na Senior plus sie nie zalapie... wątpię, żeby mnie żywej do Niemiec wysłali:)
    Szkoda, bo chętnie bym chryzantemke przytuliła:)
    A w końcu podatek w Polsce place...

    Jedzo! Ty i błąd? (Poszukaj sobie:)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest parę błędów, wiem, ale... Nie korekcę moich postów, pisałam ok. 23 i po winie. Niech zostaną na wieczną rzeczy pamiątkę :D Nikomu nie zaszkodzą, a i czytacze mają czasem trochę rozrywki, łapiąc korektorkę za literki :) Senior+ jest dla umarłych seniorów, więc nie umieraj, proszę :D

      Usuń
  2. Mieszkałaś w Hance!Nikogo tam nie znałam, ale tam z boku była przychodnia studencka, kiedyś weszłam, jak chciałam poleserować na zwolnieniu::)moim poświeciłam światełka w domu, dziś c.d. i toast za wieczność!

    OdpowiedzUsuń
  3. W tej przychodni pracował mój teść, ale wtedy tego nie wiedziałam, że zostanie moim teściem :D Ja też w domu zapaliłam, winko popiliśmy, ale koniec alkoholizowania się :D Tylko ostatnie dwa lata tam mieszkałam :)

    OdpowiedzUsuń