sobota, 14 listopada 2020

Kompikowi

 zajączkować się zaczęło, Kochany Pamiętniczku.

Przedwczoraj mu się blue monitor zrobił, nawet nie wiedziałam, jak go zrestartować, a niby tak się znam na kompach :) Zawsze miałam ten problem na netbuczku, jedyne co mam opanowane to CTRL_ALT+del, no ale jak to zrobić na błękicie? W kompikach miałam taki przycisk do restartu, ale w tym nie ma... Tragedia :)

Na szczęście mam dziecko na stanie. Kazało cisnąć power kilka sekund i pomogło. Wczoraj łażę po necie i nagle Wirtualna Polska zaczyna wariować, wyskakują dygocące okienka... Rachunek sumienia robię, porno nie oglądam, od wieków nic nie ściągałam, ki diabeł. Ale udało mi się stronę zamknąć. 

Dziś audiencja u Łobuzów, wracam do filmu i nagle znów błękit zakwita...

Ale od czego mam dziecko. Wlazło zaocznie do kompika i podreperowało. Jednak wiedziałam, co robię, majstrując takie dziecko, co nie? :) Dobrze zmajstrowane. Ale okazuje się, że 31 grudnia kończy się Adobe Flash i moje kulki pójdą się jebać. Nie wiem, czy nie ominie to też Angry Birds, no jak żyć bez Angry Birds?

Tak sobie pierdołami zapycham czas, żeby nie myśleć o ponurościach realnego życia. 

Wczoraj kupowałam wątróbkę, a że cholerstwo kosztuje 2,99 za kilogram, pani spojrzała na mnie okiem bazyliszka, gdy wybrałam najmniejszy płat i jeszcze był mi za duży. Wzdech, kupiłam cały, myśląc, że najwyżej do kubła wywalę, trudno. Nie mam już żołądka jak struś i choć staram się gotować jak najmniejsze porcje, kłopot z tym, ile można jeden obiad jeść na okrągło, zamrażalnik pełen, a ja nie jestem fanką odmrażanego, jedzie mi zamrażaniem zawsze...

Ale... Myślę (choć myśliwym nie jestem), że przecież leberka jest z wątroby robiona. Wątróbka wyszła przepyszna, a ja poszperawszy w necie znalazłam przepis na wątrobiankę. Nie trzymając się ściśle przepisu, bo smażę z jabłkiem, zblendowałam wszystko i tadam, akurat na smarowanie do chleba zużyłam...

Że też przedtem na to nie wpadłam nigdy, no ale miałam w domu materiały żrące i nic nie zostawało.  A żrące były, oj żrące. Inżynier jak tylko do pociągu wsiedliśmy zawsze pytał: ma mama coś do jedzenia? Za którymś razem wsiadamy, chłopcy siadają, a pierwszy odzywa się Pierworodny i mówi do Inżyniera: nie możesz jechać, wysiadaj. My w szoku, a Pierworodny pokazuje tabliczkę: Zabrania się przewożenia materiałów wybuchowych, żrących i cuchnących, Inżynier siadł dokładnie pod nią :)
Poszłam dziś na zakupy tylko po to, żeby z domu wyjść, bo jednak takie siedzenie to się na psychice człowiekowi odbija. Posprzątane miałam, więc spacerek taki sobie, a że nie lubię bez celu, to chciałam sobie ciepłe kapcie zakopiańskie kupić. Niestety, miał je tylko dziad, którego nie cierpię, więc jak coś, przeproszę się z wełnianymi skarpetkami i kockiem, zanim dotrę pod Okrąglak do górali :)

A że moje grudnie się na mnie wypięły, skubane, tom sobie zafundowała


o, taki,  z Biedronki :) 

Nie będą sobie ze mnie kpiły, paskudy jedne.

Jak kiedyś wspominałam, u mnie zawsze pomieszanie z poplątaniem, co wkurzało Eksa.

I tak od wieków pieprz mam w puszce


puszka od teściowej, przedwojenna, a jakże, sfociłam, bo powoli wszystko się wyciera, a w puszce w środku na wieczku


 


a jakże, reklama pasty do butów. Ja jeszcze pamiętam Erdal z czerwoną żabką, ale dla moich dzieci to już epoka lodowcowa...

Niech ocaleje chociaż tak, choć żona Pierworodnego lubi stare śmiecie, to może nie wyrzucą... :)

A ja wracam do Jamiego


 z bólem serca, bo ostatnie 3 odcinki, a potem przerwa co najmniej do 2022 r. Wprawdzie są jeszcze dwa tomy książki, ale wątpię, czy przeczytam,  idzie mi naprawdę kulawo. I nie, że wyobraźnia mi zardzewiała, ale po walkach z ocieleniem klimatu i klika zmianami, tudzież ze zborzem i przenicą, nie mówiąc już o ważeniu piwa, nie mam wielkiej ochoty na czytanie...

Gdy rozmawiam z Inżynierem tłumaczy mi jak krowie na rowie, że gdzie indziej też jest źle, a nawet gorzej niż u nas.

Ponieważ rozmawiamy wirtualnie i bez piwa, nie mam siły na przypominanie, że to on uczył mnie nie porównywać niczego...

No nic.

Oby tylko zdrowie było, reszta przyjdzie sama :) 

 



8 komentarzy:

  1. Tak - teraz życzenia zdrowia nie są i nie mogą być takie nieistotne, zdawkowe. Bo i sytuacja zdrowotnie nieciekawa (i nieciekawie to brzmi).
    Też się boję, ale strach zagłuszam śmiechem - udaję, że będzie super. Wmawiam sobie i staram się to wmówić wszystkim wkoło.
    Trzymaj się i nie daj się! Dużo zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, jako i Tobie zdrówka, wszystko inne można kupić. Tak zwariowane czasy, nawet na lekarzy nie można liczyć (w sumie nie z ich winy), mimo płacenia składek i takich tam :) Odrobiny optymizmu zawsze trzeba w życiu :)

      Usuń
  2. Ku pokrzepieniu wszem i wobec : srednia wieku osob, ktore umarly z powodu Covida jest ... uwaga : 82 lata!!! To jest o rok wiecej niz przewidywana obecna srednia zycia w UK - 81 lat. Nawet jak zachorujecie, to po prostu bedzie to jak nieprzyjemna , ciezka grypa - choc szanse zachorowania przy zachowaniu wzmozonej higieny w miejscach publicznych sa naprawde male. Nie bac sie , tylko myc lapy i dbac o wlasna odpornosc - duzo cynku, wit. C , D3 i tym podobne. A na kaszel - kapsulki z olejku z oregano - kaszel znika w ciagu 1-2 dni 👍😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na kaszel to każdy ma genialną receptę, mam i ja :) Zblendowałam cebulę, zwykłą, białą, czerwoną, czosnek, miód, cytrynę i imbir i popijam :) Zauważyłam, że odkąd noszę maseczkę omija mnie nawet sezonowe przeziębienie, a moje mycie rąk po wejściu do pracy było zawsze przedmiotem żartów. No ale jako jedyna z ekipy jeżdżę MPK :) O, o olejek oregano popytam, to niegłupie jest :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Outlander. O, dziś odkryłam, że Frank będzie grał w 4. sezonie The Crown, ale najpierw muszę Outlandera skończyć, bo na całość The Crown w tym tygodniu nie będę miała czasu :) Poczekam... :)

      Usuń
  4. Strach nie pomaga. Chyba trzeba go jakoś przekierować na boczny tor. Zamienić na radość , i cieszyć się chwilą. Te rady daję i sobie, droga Stara Jędzo.
    A w cichości ducha sobie myślę, że może ten klimat właśnie się zaczął cielić i wirus to jego pierwsze młode.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i oplułam przez Ciebie monitorek :) Tego mi brakowało od jakiegoś czasu. Masz rację, cieli się, ciężko mu to idzie. Nie, żebym nie lubiła tych ciepłych zim z bratkami za oknem, ale wiem, że to niezdrowe ogólnie jest. No cóż... Też o tym dzisiaj z dzieckiem rozmawiałam i naprawdę mam bardzo rozsądne dziecko :)

      Usuń