śmieszne były traumy mojego dzieciństwa, Kochany Pamiętniczku, kiedy z moją przyszłą przyrodnią siostrą wymyślałyśmy "sposoby na Niemca", tak to nazywałyśmy.
Dziś na tę traumę, która jest wokół nie ma żadnego sposobu, niestety. Tak, stosuję się do zasad, maseczka, mycie rąk, dystans.
Ręce myłam od wieków, nie do pomyślenia było dla mnie wejście gdziekolwiek i nieumycie rąk. Inżynierowi zostało to we krwi, choć może nie do końca, Pierworodnemu nie.
Maseczka cóż, noszę. Duszę się, ale noszę, sama już nie wiem, co lepsze: maseczka czy przyłbica i w tym, i w tym ślepa jestem i tyle. Mało, że głucha, to ślepa.
Gdzie te czasy, gdy w uszy wtykałam słuchawki i szłam w stronę słońca w trzydziestostopniowym upale, słuchając Christmas time, czy zachłystując się I just called to say I love you...
Albo chociaż Zakochani są wśród nas.
I nie było to dla mnie tylko pierdolenie o Szopenie, bo na chorobę Meniere'a, na którą cierpię, zalecane jest właśnie słuchanie muzyki.
Dziś w galerii leci za mną, wsiadającą do windy moja rówieśniczka, plus minus i drze się, więc trzymam windę. A ona leciała, bo ktoś na ławce zostawił banany i myślała, że to ja. Jakbym nie miała aparatów, nie słyszałabym nawet, że woła: pani, pani...
Tak, wiem, marudzę.
Budzę się rano w swoim łóżku, w ciepłym, posprzątanym mieszkaniu, lodówka pełna, łazienka wolna. Mam na chleb, na obkład, na lekarstwa. Na zachcianki. Mam pracę.
Ma siły na marudzenie, że mi źle, bo Mała Wiedźma sieje zamęt w moim życiu..
I... Obym tylko takie zmartwienia miała, cóż mam rzec.
Ale czuję się, jakbym stała na bagnie, wciągającym mnie coraz głębiej.
Odskocznia: Outlander.
I nie, nie jestem nieszczęśliwa, że nie trafiła mi się nigdy taka superhistoria z takim superrudzielcem w tle.
Po prostu - nie myślę, nie analizuję, zamykając oczy tylko wtedy, gdy zbyt dużo krwi jest na ekranie lub gdy efektownie spada ścięta głowa.
Nie mam już siły martwić się tym, co będzie, bo na nic w sumie nie mam wpływu.
Błagam tylko los, by nie był dla mnie zbyt okrutny, by był łaskaw tak, jak dotąd.
O, ja też pragnę gorąco, żeby tylko gorzej nie było. Podobnie jak Ty- mam gdzie mieszkać, mam co jeść, a fajerwerków w życiu to ja najmniej potrzebuję, wystarczy mi święty spokój:). Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńI w tym jest sens życia - w prostocie. Odpozdrawiam :)
UsuńSwiete slowa twoje Wiedzmo i Pani z gornego postu. Ja systematycznie w kazdej kolejnej sytuacji zyciowej powtarzam sobie, nie narzekaj babo ze ciezko i zle bo sama ciagle widzisz ze zawsze moze byc gorzej. Wiec modle sie czesto oby gorzej nie bylo. A prawda jednak jest ze co nas nie zabije to nas wzmocni. I oby tak zostalo kochane kobitki
OdpowiedzUsuńTego się trzymamy i taki jest plan :)
UsuńOj,jest nieciekawie. Cały świat zawirusowany i oby nie było gorzej. Obejrzałam serial o którym wspominałaś wcześniej "ku jezioru" jestem wstrząśnieta i przerażona.
OdpowiedzUsuńZanim wszedł na ekrany Outlander, wysłuchałam dostępne książki D. Gabaldon i uważam, że pierwszy sezon,jak i drugi, jest idealnym odzwierciedleniem jej powieści, natomiast następne sezony to już groch z kapustą tak jak i jej książki, przedobrzyła. Słucham audibooków, bo przecztać raczej nie byłabym w stanie.
Zdrówka Jędzo, bo to najważniejsze! Bo na ten smalec ze skwarkami jakoś trzeba zarobić, serdeczności przesyłam:)
Dziękuję, Ataner, wzajemnie :) Mnie trzyma i z rozpaczą myślę, że dziś ostatni odcinek 4. sezonu :) Podoba mi się takie zakręcenie, no i wciąż nieustannie uwielbiam rudych w kiltach (napisała wzdychająca do blondynów o niebieskich oczach przez całą młodość, żona bruneta i piwnych oczach :) Tak, kobiety są skomplikowane, a kolana spod kiltu są naprawdę seksowne, już dawno mnie tak nic nie kręciło. I skąd ja teraz, biedna, wytrzasnę sobie Szkota o seksownych kolankach? :)
Usuń
OdpowiedzUsuńCieszę się się że jesteś. Życzę odporności i pozdrawiam serdecznie.
Babciu Aniu miło, że się odezwałaś wreszcie :) Tobie również zdrówka i serdeczności :)
Usuń4 godziny wycieczkowania , lasu i przestrzeni, nie obyło sie bez zadumy i smutku nad obecnym, ale i wytchnienie i niemyślenie też znalazlo sie miejsce.
OdpowiedzUsuńTrzymaj się Jędzo zdrowo, nie mamy wplywu, masz rację, trzeba żyć chwilą.
Dobrze, że wróciłaś, jesteś na swoich pięknych śmieciach i bądź szczęśliwa. Niech się poukłada po Twojemu, Doro :)
OdpowiedzUsuńNie poukłada się,wiem o tym i juz z tą myślą przyjdzie mi żyć az do urenki. Nie mam wyjscia i tyle, nie ma sensu rwać szat. Radość z powrotu , hm, nie ma radosci, to co sie w PL dzieje, to bezprawie jest bsrdziej widoczne i odczuwalne po 2 miesiecznym pobycie na obcej ziemi i jako takiej normalnosci.
OdpowiedzUsuńJ. ma zamiar jechać, ja zostaję, to nie jest już spokojne zostsnie jak to bywało wczesniej, po prostu wszystko jest popie.dolone , co tu duzo mówić.