ciężka była, Kochany Pamiętniczku. Niby szybko zasnęłam i spałam, ale... Całą noc w moim śnie buszował Alienek. Z natury Łobuz pospolity, co nie zmienia faktu. że kochany, ale w tym śnie przeszedł sam siebie :D Rozrabiał jak pijany zając w kapuście, a wstałam tak wymęczona, jakbym dwie tony węgla do piwnicy wrzuciła. No cóż :)
Zatem nieco rozbita polazłam po zakupy, bo chleb się skończył. Chleba nie dostałam, bo pani mówiła, że z okazji andrzejek ludzie pączki kupują i chleb wykupili. No ba, na moje oko to andrzejki są 30 listopada, ale co ja tam wiem :) Za moich czasów zawsze 30 była potańcówka, kiedyś się tak złożyło, że moja buda miała szlaban, trójka rodzicielska z dyrem zrobiła rajd po wiochach i była armageddon, a u nas w R. andrzejki odbyły się wyjątkowo dzień wcześniej i nam się upiekło. Mniejsza z większym, na paczka nie miałam nastroju, w zamrażalniku mam chleb, więc odpuściłam.Pierogi kupiłam, firmy "Nie śpimy, lepimy", wypróbuję w tygodniu, jak będą OK to kupię na wigilie. Powiedziałam, że chcę coś przynieść, a pierogów lepiła nie będę, nie mam takiej opcji wdrukowanej :)
Po karpia wleciałam, a że akurat był eksterminowany, zamówiłam płat i poleciałam dalej :) Staruchy na łeb dostały, pewno już za długo siedzą w domach i tak jak zawsze w tych godzinach był luz i hasta manana, tak dzisiaj w sklepach było tarło :| Znaczy się staruch o starucha się tarł... Aż iskry szły. Pod rybnym w kolejce postałam 10 minut, zaczęłam się martwić o pierogi, niepotrzebnie, wytrzymały :) Karpik na obiadek był, ale zjadłam tylko pół płata, a kiedyś mogłam całego karpia wciągnąć. Starość, kurwa, starość, jem mniej a dupa rośnie i szumi.
Bolsa kupiłam, bo wpadłam na genialny pomysł zrobienia nalewki cytrusowej (ja, która nigdy nalewek nie robię) i okazało się, że jeden bols to za mało. Poleciałam do piątki, a tam tylko czarny bols, przepłaciłam aż miło, więc pożałowałam, stwierdziłam, że schowam na prezent jak coś, soplicę zanabyłam, ale i to za mało wódki jest :P
Kapinkę odlałam i o rety, jakie dobre, chociaż jeszcze się nie przegryzło. Więc mam jutro motywację po jeszcze jedną wódkę, ale to już do Biedronki, bo inaczej zbankrutuję :) Jeżu kolczasty, ostatni raz piłam mocny alkohol w marcu, gdy Inżynier u mnie kiblował :) I pożałowałam, że butelki pamiątkowe wczoraj na śmietnik wyniosłam, bo przecież w coś te nalewki przelać muszę. Zawsze tak mam, jak coś z domu wywalę, nawet ręcznego miksera od teściowej pożałowałam, bo jak prądu nie będzie...
Idiotka :)
Zakwas na barszcz mam, ale chyba nie dostoi do świąt, zrobię nowy. Buraczki pracowicie utarłam, zamroziłam (bo słoika takiego wielkiego na nalewkę już nie miałam). I tak mi kuchennie dzień minął. Rano, robiąc zakupy załapałam się na pełnię słońca, potem znów zrobiło się szaroburo... Trochę pracy wleciało, ale tak, że rękawów sobie nie wyrwałam, no, poczułam się dowartościowana.
Na jutro nie mam planów, wszystko ogarnięte, nawet żarełko na parę dni...
Nie liczę godzin ni lat, to życie mija, nie ja...

Trzeba było od razu spirytus w Biedrze kupić 🙂 A jaki to przepis ?
OdpowiedzUsuńA nie pomyślałam, nie jestem fanką mocnych procentów, zresztą, co by to zmieniło? Raz na pół wieku mogę zaszaleć :D Nawinie, u mnie wszystko jest nawinie. Pokroiłam cytrusy (grapefruita, pomarańcze, mandarynki, cytryny)umyte i sparzone wrzątkiem, dodałam cynamon cały, anyż, goździki, zalałam wódką. Szklankę wody zagotowałam ze szklanką cukru, ostudziłam, dodałam do miodu - miodu w słoiku miałam jakieś 5 cm, wymieszałam, wlałam do słoja i voila :) Na oko wszystko, różne przepisy różnie mówią, a u mnie wszystko na oko jest :)
UsuńGeneralnie wszystko zalane wodka albo spirytusem obroci sie w nalewke👍😬 Pamietam tez z pamietnej lekcji chemii organicznej, ze wodke mozna wyprodukowac z wszystkiego co jest organiczne - doskownie nawet z kija od szczotki! Nasza chemiczka rozrysowala nam ten atomy wegla i wodoru i wyprowadza cala reakcje , z ktorej jak byk ze szczotki wyszedl alkohol etylowy C2H5OH 👌😬
UsuńI przepraszam za byki - z telefonu pisze 😌
UsuńA ja bym prosila na ten zakwas - mi zawsze skisnie ale tak, ze nie do picia - z plesnia. Jak to zrobic Jedzo? Kiszony barszcz to cos absolutnie przepysznego , ale jak??? Please podaj przepis. Naleweczki uwielbiam, a ostatnio pigwowke 👌
OdpowiedzUsuńKitty, ukisiłam jak małosolne, z tym że pokroiłam buraczki małe na cztery i zalewam zawsze wrzącą wodą ze solą. Dodałam wszystko, co dodaję do ogórków, łącznie z koprem i chrzanem, dodałam też czarnuszkę i białą oraz czarną gorczycę, bo akurat miałam :) U mnie kiszonki też nawinie ;) Nie mam przepisu, nie trzymam się proporcji, na oko wszystko :)
UsuńAle buraczki obrane ze skory, i tej soli ile na ile ?? ile tej wody? Nie chce wiecej chujni z plesnia wyprodukowac 😬
UsuńTak, obrane ze skórki :) A soli tyle, ile dajesz do małosolnych, nie podam proporcji, bo sama sypię na oko :) Jakieś 1,5 łyżki na dwa litry wody chyba, nie mam wagi i nie wiem, ile litrów ma mój garnek :| Jak małosolne Ci wychodzą, to i buraczki powinny wyjść :)
UsuńTrzymałam w tym słoju, w którym teraz jest nalewka, ale nie zakręcałam, tylko nakryłam papierowym ręcznikiem ściągniętym recepturką ;) Stało chyba jakiś tydzień, nie pamiętam, przelałam wczoraj, bo słoik był mi potrzebny :D W takim ogromnym słoju mam zakiszone od ponad roku pomidory i wciąż są dobre, nic się tam nie dzieje. Stoją, bo nie mam fazy na zjedzenie ich :)
OdpowiedzUsuńno ta nalewka brzmi smacznie ! kiedyś znajoma kupiła mandarynki w wielkiej przecenie , nie nadążali szamać więc zrobiła wino , matkozcałąrodziną jakież ono było przepychota ! co do zakawasu buraczanego to dwa razy próbowałam i zawsze chujnia z pleśnią wychodziła , ale widziałam promkę w jakimś markecie na mój ulubiony barszcz z krakusa se kupię :D
OdpowiedzUsuńSylwia, chujnia z plesnia to jest wlasnie to co mi wychodzi😬No zrobie eksperyment z tym wrzatkiem, wierze w przepis Jedzowy 👍
UsuńA i jeszcze jedno - jak coś, nie wsadzać nic metalowego, tylko drewniane :) Żadnego metalu do kiszonek!
OdpowiedzUsuńwłaśnie oglądam tvn i gość pokazuje jak kisić jabłka , liście z jabłka , laurowe, korę cynamonu, widziałam dawał też gwiazdki anyzu zalać wodą z solą , odwrócił do góry dnem i kisi 3 miesiące , gość kisi w jakiejś restauracji robi barszcz z kiszonym jabłkiem ze swojego zakwasu oczywiście, widzę mają nawet agrest kiszony, no wypas !
OdpowiedzUsuńAle co odwrócił do góry dnem? Jak słój, to nakrętka jest metalowa, a garnka kamionkowego nie odwróci do góry dnem. No to kisi nawinie 😂 Ja ostatnio ukisiłam jabłko w kapuście, a słój kiszonych jabłek stoi od roku, bo przeszła mi ochota na nie 😂
Usuńsłoik , wszystko kisił w wielkich słojach
Usuń