poniedziałek, 15 listopada 2021

Jak widać

 na obrazku, Kochany Pamiętniczku, usunęłam komentarze. Wkurwiły mnie maksymalnie.

Zdarzyło mi się to po raz pierwszy. Ale mój blog nie jest blogiem, gdzie chcę się spierać o politykę (tak, czytam Wyborczą i Politykę, Newsweeka czasami, jestem taką kretynką, ale mam prawo nią być), nie mam zamiaru walczyć ani z Billem Gatesem, ani z koncernami farmaceutycznymi, ani ze smokami. Nie będę tu toczyła wojny z całym światem, bo za ciężko pracuję na swój wewnętrzny spokój.

Moje osobiste dzieci zaszczepiły się, bo chciały. Ja jeszcze nie, ale kto bogatemu zabroni?

Nie dzielę ludzi na szczepanów i nieszczepanów, każdy ma prawo do życia po swojemu.

Są blogi, gdzie można toczyć spory polityczne, opowiadać się za opcjami i pluć do woli. Więc jeśli ktoś odczuwa taką potrzebę, proszony jest o wyniesienie się tam.

To jest mój Pamiętniczek i mój kawałek podłogi.

Mam prawo myśleć jak chcę - a jeśli ktoś chce wylewać swoje frustracje, niech założy swojego bloga i pisze.

Nie lubię się babrać w błocie.

Moje życie jest zwyczajne, ubogie.  Ale jest moje.

I będę robiła to, co chcę. I nie, nie znudzi mi się usuwanie komentarzy :)

A w sobotę takie zakupy zrobiłam


mając koszyk pełen rzeczy, których nie kupowałam od lat, bo nie jadam tego, ale to w ramach "przydasię w razie W".

W niedzielę zaś znienacka wleciał Inżynier, okazało się, że kupił mi


z czym będzie problem, albowiem nawet w aparatach nie słyszę ani syknięcia, ani kliknięcia, a gazu się boję. Więc umówiliśmy się, że jak coś to wleci i uruchomi to ustrojstwo.

A na pierwszy ogień mam

W komórce zaś znalazłam zestaw turystycznych garnków z  aluminium, idealnych do gotowania na spirytusie. 

Jeszcze tylko zapas wody, ale to się nie pali.

I nie, nie szykuję się na koniec świata.

Szykuję się na przetrwanie wariactwa, kiedy może jebnąć.

Bo może jebnąć znienacka w obecnej sytuacji.

To są moje zabawki i mój wybór.

Zatem kto chce, niech tu wpada i czyta, jeśli zaś ktoś chce się wyżywać na innych, wypraszam - tam są drzwi.

22 komentarze:

  1. Jędzo, przeprosiłam tam w poprzednim. Naprawdę mi dech zaparło, a uwaga o tych gazetach to była do mnie. Przeczytałam o tych zapasach i to akurat mnie dziwi. Różne rzeczy są za nami i to akurat biorę poważnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miało być, że zapasy mnie nie dziwią. Sama je robię. To nie są rzeczy śmieszne i truchleję na myśl, że może zabraknąć wody lub prądu. Już to przerabiałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też przerabiałam, a i głodna chodziłam, nie dlatego, że nie można było nic kupić, ale taki life :) Tak, brak wody jest najgorszy, więc jeszcze o wiadrze myślę... I tak powoli dostaję na ten głupi łeb ;)

      Usuń
  3. W domu na wsi mielismy gaz z sieci , kuchenke na gaz z butli I kuchnie weglowa,ktora grzala takze wode do mycia w razie gdy boiler elektryczny by padl. Woda byla z wodociagu ale wlasne ujecie takze bylo i szambo a na wszelki wypadek tato w starej wedzarni trzymal wielgasna beczke paliwa do auta no I lampy naftowe takze byly.Moj brat mieszka w miescie ze wszystkimi wygodami ale ,ze ma dom a nie mieszkanie w bloku to" tradycje kultywuje"tylko zamiast lamp olejowych ma panele sloneczne na dachu Ja w bloku nie moge nawet grila miec na balkonie ale zapas jedzenia , wody , zapalki i swieczki zawsze mam I nie raz byly potrzebne jak cos pierdyknelo i pradu nie bylo czy wody.Teraz gromadze zapasy bo winda ma byc w naprawie przez kilka tygodni wiec kupuje juz aby potem po schodach nie nosic, zimno sie zrobilo to na balkonie moge trzymac .Szkoda ze internetu nie da sie zamagazynowac na potem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze dobrze mieć alternatywne źrodła, ale teraz juz nawet palenie weglem czy drewnem staje się niewlasciwe, jest zabraniane, więc niewielki wybór zostaje.

      Usuń
    2. Tak, życie na wsi oprócz plusów ujemnych ma też plusy dodatnie. Dziś widzę to z perspektywy lat - wychodek na podwórzu, nawet jak wody nie było, to pikuś, piece w mieszkaniu i zawsze ciepło (ojciec, jak nie kupował węgla to i tak byle czym napalił), woda w pompie, nawet dziś, stękając i kwękając wniosłabym wiaderko na to piętro, podgrzać i można się umyć. No nic, trzeba żyć w tym, co jest. Doro, w czasie blackoutu nikt nie będzie patrzył na to, czym palisz :)

      Usuń
    3. Dobrze, że dzieciaki mają kominek, muszę jeszcze nakłonić do zrobienia zapasów.

      Usuń
  4. ja nawet jak nie ma zagrożenia mam zapas mąki, cukru, soli, wnoszą raz i nie trzeba pamiętać, mam też zawsze kilka puszek ryb bo lubimy z aldiego a tam jesteśmy rzadko więc kupujemy więcej, ja nawet jajka mam w zapasie bo kupuję od znajomego świerzynki nie myte więc mogą leżeć i jak w lodówce mam 20 jajek dzwonię że heloł jajka się skończyły :D
    co do gazu to okazało się, że te butle co mamy to jedna jest pełna a druga w połowie, palnik też mamy bo sobie Paskud kupił do woka jak zmienialiśmy na indukcję to wok musiał mieć inne źródło ognia :-)
    Najbardziej się obawiam tego że jak wodę wyłączą to w kiblu będzie niefajnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, brak wody i kibelek rozkładają wszystko na łopatki... :) Auć... I wtedy sławojka się kłania.

      Usuń
  5. No ja wlasnie nie mam, wiec cos tam kupię.
    Moze nie czytałam wszystkich komentow pod poprzednim postem, wyrazilam zdziwienie,ale ucinam temat.Moze i o zapasach w takim razie nie powinnismy pisać, bo jedno wiąże się z drugim,i trzecim i ....
    Ladna pogoda dzis , ale wieje wiatr,mimo to pójdę przewietrzyć zwoje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doro, ja nic do Ciebie nie mam. Jesteś spokojną, nikomu niewadzącą osobą. Kochaną. I tak, wszystko ze wszystkim się wiąże, ale ocenianie innych to nie tu. Wiem, że nie zgadzasz się ze mną na temat szczepień i kilka innych - powiedziałaś, przyjęłam do wiadomości, nie oceniasz, nie drążysz, spoko. Nie napadasz na mnie, żem niesierściuchowa. Jest dobrze, kochana :)

      Usuń
  6. Ha! Aluzju ponjal, jak to mowia:)) tyle ze najpierw zdazylam sie jeszcze wpisac w poprzednim , nie czytajac tego nowego, wiec usuwaj👍 A te gazety to oczywiscie bylo uogolnienie , nie przeznaczone dla Ciebie , ale wyszlo dupnie , wiec przepraszam. Juz tu politykowac nie bede , szanuje ze chcesz miec tu spokoj i porzadek. Przepraszam 😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napadłaś na Jaskółkę,dając wykład swoich politycznych i innych poglądów. Ja wiem doskonale, że Jaskółka, jak i ja, jesteśmy obie światowymi wyrzutkami społeczeństwa, ośmielającymi się mieć inne poglądy niż pewien blog, o którego istnieniu nie wolno wspominać, a imienia jej autorki nawet przez sen nie wolno wypowiadać. Wkurzyłaś mnie, bo odebrałam to personalnie, a poza tym: ja czytam GW i jest OK, a Jaskółka czytająca GW nie jest OK?
      Politykowanie a hejt i atakowanie kogoś to dwie różne bajki... I dlatego mówię NIE, bo to mój kawałek podłogi.Jaskółka też oberwała, naruszając moje ego, mam je przerośnięte i nic na to nie poradzę. Więc proszę, nie zrażaj się, komentuj, ale nie oceniaj ludzi i ich decyzji. Bo ja staram się nie oceniać.

      Usuń
    2. Jedzo nie da sie nie oceniac, robi to kazdy z nas, tyle ze nie kazdy glosno. Oczywiscie, ze tu nie miejsce na takie pwycieczki , nie powinnam byla tego robic pod Twoim zacnym dachem. Hawk

      Usuń
    3. Zdziwisz się, nie usunęłam, a nawet poparłam. Forma, moja droga, forma...

      Usuń
  7. Mam podobne zapasy>a, muszę mydła i szamponów dokupić! Pamiętasz, jak ich brakowało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale pamiętam i wciąż widzę dwie półki w wielkiej szafie w przedpokoju, załadowane kilogramami waty, bo okresy miałam obfite. I tak, świnia ze mnie, mając w rodzinie lekarza dostawaliśmy receptę na watę, na zasadzie, że Eks ma rany na nogach i waty miałam w cholerę... O takich zapasach nie myślę, bo nie szykuję się na wojnę, ale na kilkudniowe przerwy w dostawach czegokolwiek.Kiedyś miałam na każdej półce w szafie kilka kostek mydła, po latach już nie pachniało. W moim jednoosobowym gospodarstwie zużycie chemii nie jest jakieś powalające, więc nie, na razie chemii starczy, nie będę ładowała kasy w to, opakowanie płynu do prania,rodzinne, z Biedronki, kupione w promocji wciąż wykańczam z trudem, piorę góra 2 razy w tygodniu, więc bez szału.

      Usuń
  8. Bardzo podobają mi się Twoje zapasy :D Wychodzę z założenia, że przezorny zawsze zabezpieczony. W domu mam zapas podstawowych produktów i sporo przetworów warzywno-owocowych, które robię latem. Takie przyzwyczajenie wyniosłam z domu rodzinnego, zawsze było trochę jedzenia w spiżarce. Teraz dodatkowo mój tryb życia tego wymaga, bo mam bardzo ograniczoną możliwość wychodzenia z domu, więc muszę mieć podstawowe produkty pod ręką :))
    To chyba mój pierwszy komentarz u Ciebie, ale lubię tu zaglądać już od dawna :))
    Pozdrawiam serdecznie, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mi niezmiernie miło, dziękuję, Agness, witam na pokładzie i zapraszam do komentowania, bo dobrych ludzi nigdy nie za wiele :)

      Usuń
  9. Ominęła mnie jatka w komentarzach, ale nie żałuję :) Zapasy też od pewnego czasu robię, choć bardzo chciałabym, żeby ta zapobiegliwość okazała się być na wyrost. Zaskoczyła mnie u Ciebie ta butelka z naftą, masz jakąś lampę naftową ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam, wrzuciłam w poście wstecz chyba jej fotkę, normalna lampa naftowa, może ją raz w życiu użyłam?

      Usuń
  10. Uwielbiam twój sposób pisania, nie lejesz wody tylko piszesz konkretnie i to mi się podoba, tak trzymaj :D

    OdpowiedzUsuń