cztery lata studiów, Kochany Pamiętniczku, nie zgromadziłam tyle papierzysk i przydasiów, co dziś wyciągnęłam z moich biurek.
Jak to upcham z powrotem, nie wiem.
Na razie biurka stoją puste, mieszkanie zagracone jak rzadko kiedy, a ja, oczami duszy widząc tę EWENTUALNĄ przeprowadzkę czy remont, stwierdzam, że nie ma takiej opcji :) Kompika nie ruszam, bo kable rzecz święta, a i jeszcze muszę doczekać przyjazdu nowego biurka :)
Ciąg dalszy nastąpi :)
Zdjecia rob!
OdpowiedzUsuńJak wyprzątnęłam, to o tym pomyślałam :) Trudno :)
UsuńPorzadki w papierach to dla mnie zawsze straszna robota i koszmar. Ciesze sie ze Twoj blog jest znowu dostepny, przez te pare dni bylo mi bez niego smutno.
OdpowiedzUsuńNo weź, nie przesadzaj :) Chyba że jesteś ogrodniczką :)
UsuńJa też:) A porządek w papierach,to to,czego najbardziej nie lubię! 9 Całe szczęście ze znów jesteś! przez kilka dni byłaś tylko dla wybranych ! ( szukałam rozpaczliwie dojścia do Ciebie, nawet odszukałam , ale nie odważyłam się na kolejny krok:) ) Jak sobie poradziłaś z tym przemeblowaniem? mnie przeraża wizja przeprowadzki, a nawet chociaż malowania ścian, choć i jedno i drugie byłoby potrzebne:) Już nie mam energii:( ( deprecha?)
OdpowiedzUsuńi znowu jestem anonimowa:) a to ja ,Twoja imienniczka!
UsuńNo to się odważ. Mnie jest miło, gdy poznaję moje czytaczki bliżej. Zasada jest taka: w pysk tu nikt nie da, co najwyżej powie: nie :) Czekam na to dojście :)
UsuńTeż nie mam energii, ale działa zwykły kop w tę kubańską tłustą dupę. I opierdol od dziecka, wyciągającego spod starego biurka papierki: no proszę, proszę, cukierki, czekoladki, a potem lament, że gruba i do trumny się nie zmieści :P
Usuń+