A raczej mój kompiczek.
Czasoprzestrzeń zagięłam.
No bo proszę, tu print screen
Na kompikowym zegarku jest 9.53, a na emilkowej poczcie raportuje, że emilek doszedł 9.55. Więc która była faktycznie godzina?? :)
Cały dzień czekalam na 4 strony, a płodził je ojapierdolę Piekarski na mękach. Takie kwiatki mam :)
I muszę z tego zrobić coś strawnego. Tu tekst nówka nieśmigana i musiałam do kibelka lecieć, jak doszłam do tego automatu. Oczami duszy ujrzałam, jak cielęta wychodzą z automatu po wrzuceniu do niego kaski. A może autorowi chodziło o automat w sensie, że karabin maszynowy?? :) No nic. Korektorka płakała (ze śmiechu) jak korekciła. I naprawdę, taki cud wianek to robota dla redaktora, nie dla korekty. Boss jednak uważa, że wystarczy korekta, zapominając, że do moich zadań należą tylko ortografy, literówki i przecinki, a cała reszta wisi mi kalafiorem... Tylko... jakbym to puściła, to wstyd i hańba... I ten tytuł :)
No nic, praca lekka, łatwa i przyjemna, jak widać :D
A teraz leżę i nie pachnę, bo się jeszcze nie kąpałam, Odreagowuje, wkurw wciąż mam, może mi przejdzie jutro rano, jak otworzę oczy i uświadomię sobie, że nic nie muszę??
Oby...
Na giełdę w sobotę pojadę, już nic nie sadzę, bo do sąsiada zlecę, ale leluje za 10 zł kwitną pięknie cały tydzień, a na targu przepłacam, za leluję chcą 5 zł, a tak za dychę mam 5 leluj. Nawet doliczając bilet wyjdę na swoje :P


Z automatu Ci powiem, ciężką masz pracę.
OdpowiedzUsuńZa to strzelam jak karabin maszynowy ;)
UsuńAle co sie usmiejesz, to twoje... Ze tez takich geniuszy produkuje wspolczesne szkolnictwo. Nic, tylko sie zastrzelic. Z automatu... Teresa
OdpowiedzUsuńZ armaty :) Ostatnio zaczęłam gromadzić print screeny co smakowitszych kąsków. Kiedyś w jakimś czasopiśmie był humor z zeszytów, to co ja zbieram, bije to na głowę... Bo przecież są i translatory i słowniki, Wikipedia, Google i co tam jeszcze wymyślono... :)
Usuńtak... cóż, te trudne cielęta przypomniały mi o bykach mlecznych...
OdpowiedzUsuńjeden znajomy, zmieniając prackę z naszego wygwizdowa, na warszawskie urzędowe salony kiedy posłał w świat, tj. na całą Polskę, do wszystkich wojewódzkich jednostek tabelkę w terminie odwrotnym, w której należało podać ilość "byków mlecznych" na terenie województwa. Zdaje się, że długie lata wszyscy w kraju, w tym pionie zainteresowań jakim się w urzędzie warszawskim zajmował, kojarzyli go właśnie jako byka mlecznego, a nie z imienia i nazwiska...
Bomba. Chociaż po przeczytaniu tego zastanawiam się, kiedy ja taki kiks puszczę. Bo parę podobnych wyłapałam, ale pośpiech, pęd, zmęczenie, parę razy o włos było :)
OdpowiedzUsuń