to moje pierwsze imię, nie wiedzieć dlaczego nie wpisali mi do papierów.
Na te warzywka się zgodziłam, bo ja miękkie serce mam, a kto ma miękkie serce, musi mieć twardą dupę.
No niby cały miesiąc robili, ale w sumie wyszło, że dwa dni.
Mi to rybka. Ja i w jeden mogę.
No i dziś pokiblowałam do 18.30, rzekłam zaś pas i au revoir.
Poszłam do domu.
Z ogródków zajeżdżało kiełbaską z grilla, na działkach baseniki, a ja zapierdalałam per pedes, zdychając (o tej porze jeszcze!!!) z gorąca, z perspektywą: tylko wstępniak i spis treści.
W domu byłam o 19.30, zjadłam chleba, bo gotować mi się już nic nie chciało i czekam.
I??
O 20.30 dostaję emilka z zapytaniem, czy wstępniak mogę przeczytać w niedzielę, bo Boss odrzucił.
Mogę, kurwa, czemu nie.
A spis zaraz będzie...
21.30.
Emilek.
Czy spis mogę też w niedzielę przeczytać, bo wciąż się robi.
Mogę, ale nie mogę odpisać, bo właśnie mi net padł.
Ale to ja, halo, Stara Jędza i net mam wszędzie.
Nawet w wiaderku.
Zatem wstępniak i spis w niedzielę. Odpisuję z ajfonika...
I po kiego chuja w niedzielę, jak do drukarni i tak pójdzie w poniedziałek??
W dupie to mam.
W niedzielę wieczorem zerknę na pocztę, będzie, to dobrze, to z palcem w dupie 15 minut pracy. Nie będzie, też dobrze, zrobię w poniedziałek. I nikt mi nic nie zrobi, bo NIE :)
A mogłam się tak pięknie ululać i zasnąć, bo na trzeźwo w tej duchocie się nie da.
Tyle mojego, że nogi mam jak dwa balerony, tak mi spuchły, bo w pracy niewiele łaziłam, bo wydruków było tylko parę, a i zaczepiać nie było kogo, bo moczyli hemoroidy, przeglądając strony.
A i emilek od Bossa przyszedł, że 4 września mamy balangę gdzieś za miastem, z noclegiem i będziemy się integrować.
To się integrujcie.
Lubię Was i to bardzo, ale jeszcze bardziej lubię swój dom, swoje łóżko, swoją wannę.
Nawet jak jest darmowe żarcie, picie i golf, mnie to nie przekona :)
Zresztą na początku września listem gończym po Polsce, co ja mówię, po Europie będą mnie szukać, jak coś.
Pierdolę.
Jestem aspołeczna :D
Jak, kurwa, można tak pierdolić??
Jak można nie mając talentu wybierać zawód z pisaniem?
Tego bez wódki nie razbieriosz, a wódki akurat nie mam...
Udanego weekendu...
A przeciez moglas powiedziec, ze jest swieto kosciolkowe i nie mozesz bo bedziesz krzyzem lezec:)))
OdpowiedzUsuńStardust, myśl wyborna. Uskutecznię :)
UsuńJak mozna wybrac zawod nie majac do jego wykonywania zadnego talentu? Mozna, zapewniam Cie, ze mozna . Mialam kolezanke na studiach, ktora zaczela studia na historii we Wroclawiu, potem podjela drugie na Wydziale Nauk Politycznych, potem przeniosla sie do Warszawy, gdzie Nauki byly na Wydziale Dziennikarstwa i tak konczac studia z dyplomem dziennikarza zatrudnila sie jako takiz najpierw w prasie centralnej (slawetny Sztandar Mlodych) a skonczyla w TV albo w Radiu, juz nie pamietam dokladnie, ale tam, gdzie trzeba bylo gadac. I teraz bedzie clou mojego wpisu. Dlaczego? A bo M. bardzo sie jakala, nie tak troche, naprawde mocno. Przechodzila rozne terapie, ktore nic nie pomagaly, bo nie mogly, dziennikarstwo oprocz pewnych predyspozycji, wymaga tez zalaznego zdrowia, bo to robota bardzo stresogenna, wiec jak mozna sie leczyc bedac ciagle w stresie. Wiec jak widzisz, do uprawiania jakiejkolwiek zawodu - u Cebie latwosc pisania - nie jest bezwzglednie potrzebna.
OdpowiedzUsuńPs. U mnie wreszcie upragniony deszcz i ludzkie temperatury. Hurrra. Teresa
Tereso, cieszę się twoim szczęściem :) Ano, jak zwykle masz rację :)
UsuńTeż jestem aspołeczna , dzisiaj mogliśmy jechać do znajomków na lekka popijawę z noclegiem, ale nie chciało nam się.
OdpowiedzUsuńNocleg u kogoś, masz rację, mogiła. No chyba że nocujesz w R. u moich kochanych chłopaków i noszą Cię na rękach i dolewają do kielicha :) I masz do dyspozycji double bed, o jakim w domu możesz marzyć :D
UsuńByłoby za pięknie, gdyby wszyscy wybierali zawód zgodnie ze swoim talentem :)
OdpowiedzUsuńMiłej niedzieli!:)
ps/ co tam w Twojej wiosce burza narozrabiała?
mamaKlary
Mamo Klary, zawód wyuczony a wykonywany to dwie różne bajki :) Załała wszystko, tradycyjnie topiąc dworzec i okolice. Mimo że dworzec nowy i teoretycznie nie do zalania. Moja dzielnia jest w miarę spoko, choć z tyłu główki wciąż mi kołacze, że mam dom na skarpie...
OdpowiedzUsuń