wtorek, 4 sierpnia 2015

Na stosie

powinnam zostać spalona. Ewentualnie w przepaść rzucona. Toporem ścięta i cholera jeszcze wie co.
Upały jakie są, każdy widzi i czuje.
No a ja mam wdrukowane na drugie: martwić się.
Toteż martwię się na zapas, bo Inżynier, jak znam życie, nie posłucha. Na cmentarz pójdzie, kapelutka nie założy, a i w garniturze dzielnie pobieży.
A wiem, że nie lubi upałów tak jak ja.
No i piszę, dziecko drogie, weź chociaż koszulę z krótkim rękawem. Bo tu w domu ma wypasioną, bawełnianą, cud, miód i syrop klonowy, ale... grubą. Tak na zimę...
Nic.
Więc piszę do Dziewczyny, że tu puszcza Sahara i że koszula z krótkim rękawem, no i żeby ona też coś lżejszego wzięła niż miała na ślubie Kierownika Budowy, bo się ugotuje.
Dla mnie dziwne było, że na ślub szła w czarnej sukience, bo mnie uczono, że czarne nie na ślub, ale teraz takie czasy, mała czarna ładna, w końcu każdy nosi, co lubi.
Bo ja, Kochany Pamiętniczku, tępa jestem jak żyletka Polsilvera.
Okazało się, że Inżynierowi powie, ale nie wie, czy Inżynier nie zapomni spakować takiej koszuli.
Git, majonez, ja bym sama spakowała Eksowi, ale co tam.
Not my circus, not my monkeys...
I że ona sobie nie kupiła czarnej sukienki, bo jej do twarzy w tym.
Że nawet najgorszy upał w niej zniesie, bo to o uczucia rodziny pogrążonej w żałobie chodzi.
WTF???
I piorun jebnął.
No tak, zmarła jej mama na wiosnę.
Ale...
Wiem, dziwna jestem. Nigdy nie nosiłam żałoby, nawet po Mamie. Opaska na rękawie, później w klapie. Dla mnie żałoba jest do dziś, w sercu, nie na tapecie.
Manifestować swoją żałobę na cudzym ślubie?
Po kija?
No i foch jak chuj, chuj bombki strzelił i świąt nie będzie.
Przeprosiłam, nie chciałam zranić jej uczuć, nic jej nie mówiłam w kontekście noszenia - nienoszenia żałoby, pasowania - niepasowania czarnego, myślałam tylko o kurewskim upale.
Nic. Foch.
I Inżynier też się fochnął.
To ja wysiadam, bawcie się sami.
Chore to dla mnie i tyle.
Wiem, wredna jestem.
Ale nie będę przepraszać wciąż, że żyję, bo mam, kurwa dość.
W niedzielę Pierworodny się odezwał, jak gdyby nic.
Tym razem gadając ze mną nie gapił się w TV, ale grał.
I niezbyt przytomnie odpowiadał.
Mam jechać na chrzciny. Odmówiłam, napisałam też Synowej, dlaczego nie przyjadę.
Jednak najazd mnie nie ominie.
Życie.
I jeszcze mi tekstem rzucił, że on do mnie nic nie ma, że jest wszystko OK, po prostu ja mam swoje życie i on się do niego nie miesza.
WTF??
Jak się nie miesza, to po jaką cholerę zwalają mi się co jakiś czas, a i ochotę mają na dłuższe pobyty tu?? Skoro mam swoje życie, to po co mi je rozwalają?
Czy ja je wybierałam? Nie, dostosowałam swoje życie do ich marzeń. To absolutnie nie był mój wybór, po prostu zaakceptowałam bez protestów ich drogę i ich wybory.
Pierdolę, idę się pochlastać.
Wolno mi.

Z lipca też jestem dumna.
A resztę pierdolę.
I tak zawsze jestem ta najgorsza, co wszystkim źle życzy i nikogo nie rozumie.
Niech i tak będzie.

Mała Wiedźminka idzie od razu do II klasy. Tak sobie myślę, po kim to wredne dziecię ma taki rozumek, no po kim? Hmmm... Ani chybi po rodzicach :D 

8 komentarzy:

  1. po jakich rodzicach ! już dawno wiadomo ze co drugie pokolenie jest mądre ! a przynajmniej mądrzejsze :D co do ubioru to masz rację ale oni to zrozumieją zaś kiedyś , teraz tylko przykro że tak to odebrali a szkoda że nie posłuchają bo w sobotę ma być armagedon ! w lipcu ładnie napukałaś km jak miałaś włączone endomondo to cała ta suma jest dodana do akcji "pomagaj km " Brawo !!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie też uczono, że na czarno na wesele nie bardzo i na biało też nie! Ale o co tu się fochować?! Niech poubierają futra, oni się umęczą!
    mamaKlary

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamo Klary, młoda z Ciebie kobieta, a popatrz, też przedwojennych manier uczona, dziękuję, cieszę się, że nie jestem sama :D Karakuły albo szynszyle :) Wyobraziłam sobie i... humor mi się poprawił ;) I jeszcze cieplej mi się zrobiło :p

      Usuń
  3. A mnie uczono że w czasie żałoby to na huczne imprezy też nie wypada chodzić a tym bardziej tańczyć... czyli taka wybiórcza ta żałoba mi się wydaje, co komu wygodne ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie, też mi przez myśl przeleciało, no ale odgoniłam tę myśl, jako wredną, jako i ja... Ehhh....

      Usuń
    2. To byłam ja Sikora ;) tylko coś mnie podpisać nie chciało :(

      Usuń
  4. Tez od razu pomyslalam, ze cos wybiorcza ta zaloba. Po mamie, to jednak dosc wazna, poszlabym do kosciola na ceremonie, ale na przyjecie juz nie.
    Co do czarnego ubioru na wesele, juz gdzies pisalam, z 10-15 lat temu bylismy z Chlopem na slubie i weselu syna kolegi, wszyscy bez wyjatku (oprocz mlodych) byli ubrani na czarno, tylko my z Chlopem nieswiadomi regul gry ubrani wzglednie kolorowo, myslalam, ze sie pochlastam, z trudem dotrwalismy do polnocy i szybko sie zmylismy, choc atmosfera byla niezla. Od tej pory, zaden ubior mnie nie dziwi, choc oczywiscie uwazam, ze prawdziwa elegancja polega na ubraniu stosownie do okazji. Coz, stare zasady savoir vivru troche sie zestarzaly, dzisiaj wszystko wolno i wypada... chyba... Teresa

    OdpowiedzUsuń