chęciami piekło jest wybrukowane.
Miałam: umyć okna, upchnąć przetwory, poukładać w szafie (bajzel na kółkach)...
Gimnastykę poranną zacząć uprawiać (hahahahahahaha), bo wstaję rano jak z krzyża zdjęta i na kibelek z trudem siadam, żeby mi się kosteczki w drobny mak nie połamały, a dopiero po umyciu głowy zaczynają wszystkie wskakiwać na swoje miejsce i potem idzie już piorunem...
Jako że chleb się skończył i inne takie tam, podreptałam na Manhattan.
A tam co ja paczę
A pani (zawsze mówiliśmy u Wypycha, chociaż podejrzewam, że nie jest Wypychowa, po prostu sprzedawali jabłka z gospodarstwa Wypycha i tak już w rodzinnym slangu zostało) chytrze poczęstowała mnie połówką aktinidii, która mi tak smakowała, że kupiłam całe opakowanie :)
Aktinidia to rosnące w PL kiwi, minikiwi - obok kiwi chilijskie dla porównania.
I jedno, i drugie pychotka i będę częściej kupowała.
Wróciłam z łupem do domu, a w przedpokoju rzuciły mi się pod nogi kijki i łkając, szlochając i drąc gumki błagały, że chcą wyjść z domu, bo od wiosny na spacerku nie były...
Hmmm....
Uległam ich namiętnym prośbom i rzuciłam w diabły: mycie okien, sprzątanie, wynoszenie, układanie, gotowanie i inne takie tam... A co, będą jeszcze szare, zadeszczone dni, kiedy będę mogła do woli myć okna itede :)
No to poszłam, a pogoda piękna jak marzenie, z każdą przełażoną minutą czułam się szczęśliwsza, spokojniejsza i bardziej zadowolona z życia i z tych chwil. I co z tego, że ich mało? Ważne, że są :D
I tak
... chce się żyć, co nie, Kochany Pamiętniczku...
A przy okazji diabeł ze mnie wylazł, na dowód proszę :)
Potem nagotowałam jakieś 5 litrów rosołu, bo mam zamiar nie gotować, tylko zupczyć. Dziś była kartoflaneczka, mlask i ojapierdolę, na jutro coś innego się wymyśli.
I Scorpion. Dlaczego nie mogę być taka genialna? Też chcę tak komputerkować :)
No cóż, nie można mieć wszystkiego.
Cieszę się zatem tym, co mam, delektując się piękną jesienią, ciszą i spokojem...
A okna? Mogą trochę być brudne, one to lubią chyba ;)














No i zgadzam się Tobą, ja też korzystam z pogody i towarzystwa córki, robotę odkładam na później:) Widziałyśmy takie małe kiwi w lidlu,ale tanie nie było, więc nie kupiłyśmy.
OdpowiedzUsuńU mnie na targu 5,5 za opakowanie 250 g, ale warto moim zdaniem :) Tak mi znieczuliło język, że do wieczora już nic nie wzięłam do buzi :)
UsuńU mnie też są takie hotele :)
OdpowiedzUsuńSą super, nieprawdaż? :)
UsuńPrawdaż :) Twoje ładniejsze, takie zgrabne domki. U mnie królują wieżowce...
UsuńBo robota nie chu....j ;),moze stac nawet tydzien;)
OdpowiedzUsuńJesien piekna,ciekawi mnie ta budka,to dla jakiegos owada?
Mago, uwielbiam twoje stwierdzenia :)
UsuńTak, to dla owadów. A produkowane są na jakichś warsztatach terapii zajęciowej dla osób niepełnosprawnych i starszych, więc przyjemne z pożytecznym :)