niedziela, 6 września 2015

Nie ogarniam

rzeczywistości, czyżbym się aż tak zestarzała??
Przez te parę dni byłam odcięta od wiadomości, coś mi tak migało.
I nie, nie zgadzam się na porównanie z naszymi uchodźcami z czasów II wojny światowej.
Nasi, uciekając, nie przedzierali się przez granice z roszczeniami, że im się należy.
Nie atakowali mieszkańców ziem, na które dotarli. Szli walczyć o wolną Polskę, walczyli wszędzie. Oczywiście byli i karierowicze, i szuje, ale jakoś nie słyszałam o tym, aby nasi gdzieś eksterminowali jakiekolwiek społeczności.
Nie wyobrażam sobie uchodźców w polskich realiach, skoro dla Polaków brakuje mieszkań i pracy.
Nie przyjmę nikogo pod swój dach, to już zmartwienie państwa jako instytucji, nie moje.
Mówię wprost, bo nie.
Bo nie wytrzymuję z rodziną własnego syna, a co dopiero z kimś tak obcym, co się będziemy okłamywać. Nie mam apartamentów.
I nie założę burki ani żadnej innej płachty, bo nie chcę.
Chcę być do końca sobą, Starą Jędzą.
Przerasta mnie to wszystko i przeraża, i wciąż brzmią mi w uszach słowa mojej Teściowej, która zaczytana we wszystkich możliwych prorokach i jasnowidzach coś takiego wieszczyła.
Wiem, że w Polsce znajdowali schronienie innowiercy, ale nie przychodzili na takich zasadach, na jakich idą obecni uchodźcy.
To jest straszne.
I zastanawiam się, jak to możliwe, skoro ja, żeby wyjechać muszę mieć dokumenty, bilet, inne takie tam.
Nie mieści mi się to w głowie.
Gdybym tak umyśliła sobie dojście do Paryża i zaczęła demonstrować tam, że chcę tam mieszkać (bo chciałabym), ciekawe, czy ktoś zwróciłby na mnie uwagę.
Że nie należy mi się azyl, bo mam godne życie??
Seriously??
Tak, Wałęsa przyjmie pod swój dach uchodźców, jak się żona zgodzi.
Nie mam żony, sama dla siebie jestem żoną i mówię: NIE.
Czy to, że jestem uczciwa i szczera czyni ze mnie złą kobietę?
A ilu ludzi wpuściłoby do domu bezdomnego? Chociażby na wigilię?
Nie bojąc się, że ich okradnie, zabije, zgwałci??
Tak, przykazania są ciężkie do spełnienia i jak widać, nie spełniam ich. No, może spełniam wybiórczo...
Mam nad czym myśleć, jest cicho, zimno (tak, tak, zimno, w kocek zawinięta siedzę, niebywałe), pada deszcz...
Widzę, jak idę w tym deszczu daleko...
STOP...
Nigdzie nie idę. Nie ma dokąd. Nie chcę. Tu jest moje miejsce na ziemi.
Jeszcze.

8 komentarzy:

  1. dobrze napisane
    imbirella

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam sie z Toba pod kazdym wzgledem,sama balabym sie wposcic pod dach obca osobe.Zwlaszca teraz,kiedy jestem sama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez jestem sama. I kocham swoją samotność, z wzajemnością...

      Usuń
  3. są emigranci i emigranci , jak czytam i oglądam relacje z ich poczynań mam wrażenie że ku europie zmierzają kibole spragnieni bójek ! nie chcę emigrantów , boję się wojny ! moja Babcia mówiła - będą szklane domy , chłopak nie będzie się różnił od dziewczyny ,i obca rasa nas zaleje ...Babcia umarła w 1982 r wszystko jest tak jak mówiła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz takie same uczucia, jak ja, choć dzieli nas tyle lat...

      Usuń
  4. Jedzo, ubralas w slowa wszystkie moje mysli i szlag mnie trafia, jak pomysle, jak z zeszlym roku zabrano zasilki dla bezrobotnych samotnym matkom z dzieckiem (lub nawet kilkoma dziecmi) w imie oszczednosci, bo w budzecie brakowalo kilkadziesiat miliardow euro, nie martwiac sie wcale, czym te kobiety zaplaca za mieszkanie, co dadza dzieciom jesc, za co je ubiora i posla do szkoly (podobno min. niebednych rzeczy do szkoly na 1 dziecko kosztuje w tym roku 250 euro). emerytom obcieli emerytury, tez dla oszczednosci. Place duze podatki i nie narzekam, wlasnie z mysla o tych ludziach, dla ktorych zycie jest wiekszym ciezarem niz dla innych. A tu kurna, rozlala sie po Europie fala ludzi, ktorzy pozwolili sie sterroryzowac i opanowac ich panstwa w gruncie rzeczy malej grupie chuliganstwa i zadaja (tak zadaja, w tv jakas kobita krzyczala, ze to skandal, bo nie czeka tu na nia mieszkanie z prysznicem). W tym momencie wredna bylam i dorzucilam wsciekla: a czerwonego dywaniku jak gwiazda nie chcesz, bo przeciez ci sie nalezy? A dlaczego oni nie zewra szeregow i nie zaczna sami walczyc o godne i spokojne zyce dla nich i ich rodzin? Pracy w Europie nie ma w zadnym kraju, mlodzi nie maja calymi latami pracy, a 45latkowie sa juz za starzy na te kilka tysiecy etatow, ktore sie zwalniaja po 67latkach. Ja nie wiem, jak to sie skonczy, ale poki co, jest raczej straszno wcale nie wesolo. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, Tereso, też tak myślę... I wciąż myślę o Polakach, którzy wyjechali z PL w czasach stanu wojennego. Siedzieli w obozach dla uchodźców i nic im się nie należało... Czekali na azyl, na lepszy los, nie żądali. Jakie to inne od tej fali "uchodźców" było... I to mnie właśnie przeraża. Sama byłam za granicą w czasie stanu wojennego, z całą rodziną, ale wróciłam, choć mogłam zostać. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Życie minęło i nie narzekam, Ale teraz robi się strasznie. To już inny świat.

      Usuń