zmobilizowałam się i poszłam w świat bez plecaczka. Na początku myślałam, że aparat mi się spsuł, nie wiem, co przestawiłam w ustawieniach, ale robił prześwietlone zdjęcia. Już myślałam, że skonał jak jego poprzednik, ale nie. Ufff.
A trafiłam na Śródkę, bo wszędzie o tym muralu trąbią, w rzeczywistości jest jeszcze piękniejszy niż na fotkach. Uroczyste otwarcie będzie 1 października :) Jest cudny i naprawdę cieszy oko, tym bardziej, że "urodę" Śródki widać na pozostałych fotkach.
Ale my tu gadu, gadu zamiast delektować oczy :)
Tak wygląda przeciętna kamienica na Śródce, ta jest z tych "lepszych".
... a tak ściana z muralem...
... kotecek...
... skrzypek na dachu...
Na tym rowerze dwa lata (? nie mam pamięci do dat) temu siedziała Zmorka, była z nami też Żaba. Mural jest zaraz za tym rowerem...
... i kotecki są...
... dużo kotecków i Kino Za Rogiem... Dawne kino Malta, wyświetlają tu stare i dobre filmy, to kino studyjne, nie multiplex...
I taki tam mural po drodze...
Most Jordana i kłódki, coraz więcej kłódek...
Kawałek zabytkowych torów, nie do wiary, jeszcze za mojej pamięci jeździły tu bimby...
Marina.
Kuchnia polowa, nie byłam tam nigdy.
Dziś Dzień bez Samochodu i chociaż na podstawie dowodu rejestracyjnego można było jeździć za darmo MPK, korki były zabójcze...
W środku miasta. Ale tylko straceniec jadłby te jabłuszka...
... bo rosną na jednym z najruchliwszych skrzyżowań... Więcej w nich ołowiu, jak witamin ;)
Tarot. Nie skusiłam się. Dziwna jakaś ta wróżka...
Apetycznie, ale jestem, Kochany Pamiętniczku, na detoksie po ostatnich szaleństwach :)
Fara w tle.
Ponoć się dogadali. Właściciel wpłaci ponad 100 tys. za swoją własną chatę na jakieś konto, a anarchiści się wyniosą...
... jak na razie siedzą... Dawne wejście do Mody Polskiej, ojapierdolę...
Stare w mojej wiosce przeplata się z nowym... Do bólu...
Chodził kiedyś kataryniarz, nosił na plecach słowików chór...
Pogoda była przefantastyczna.
Wycieczka udana.
Kocham jesienne klimaty...
... i papugę ze złotym dziobem, i pierścionków sznur...









































Piękna wycieczka,dziękuję. Niec nie słyszałam o Sródce,ale ladnie tam jest, pomysłowo,podobaja mi ise takie inicjatywy,cos ciekawego,niebanalnego, rowery z koszami kwiatów juz mi sie przejadły,chociaz wygladaja uroczo:)
OdpowiedzUsuńCieszę się, Doro, że Cię zainteresowałam. Sama do koszy na rowerach czuję od lat miętę przez rumianek i mi to jakoś nie mija ;)
UsuńJeszcze kwiaty w butach super wyglądają:) No po prostu trzeba mieć fantazję i miejsce do ekspozycji :)
UsuńU nas na wiosce stoją pomalowane na rowery ,w innych też się trafiaja,przed domami, ( konkursy na ładną wies tobią sowje,ludziska sie starają,zeby zdobyc troche grosza na potrzeby wioskowe) ,
Przed kafejkami tez widuję,chociaz w Niemczech wiecej. Dlatego troche mi się opatrzyły ,ale i tak lubię :)
fantastycznie i bajecznie :)
OdpowiedzUsuńimbirella
Dziękuję, Imbirello :)
UsuńPięknie w Twojej wiosce! Dawno nie byłam.
OdpowiedzUsuńmamaKlary
Mamo Klary, to tylko wycinki. Całość jest okropna, rozgrzebana, rozkopana, nie można nigdzie dojść ani dojechać, co rusz rozkopują nowe miejsca, sama mieszkam na wyspie otoczonej głębokimi wykopami i nawet na Dębinę trudno mi się dostać, bo nie ma przejścia!!
Usuń