piątek, 15 stycznia 2016

Messenger wypluł

"Zapomniałem zabrać kluczy do polskiego domu!!"
Odpisałam: "Będziesz spał na wycieraczce".
Nie przejął się. Nie miał czym, Skubaniec, mam jeszcze zapasowe klucze, a w domu przecież na niego poczekam.
Zatliło w żołądku. Ma już swój dom, ale tu jest wciąż polski dom...
I dobrze.
Wychodzę z pracy, uliczka ciemna, nieoświetlona, więc idę uważnie. Taki głupi układ, że do świateł nie mam jak dojść, bo jest mały hotelik i samochody tam bezkarnie blokują całą szerokość chodnika, muszę schodzić na jezdnię, więc nolens volens na szagę idę na drugą stronę, gdzie chodnik nie jest zastawiony. Czekam, przejechało wszystko, więc już wysuwam nogę na jezdnię, żeby przejść i nagle jakby coś pociągnęło moją nogę do tyłu. Przed moim nosem przesuwa się nieoświetlony samochód, na pełnym gazie, granatowy, idealnie zlewający się z tłem. Jest 17 z minutami. Żołądek podchodzi mi do gardła. Inżynier nie ma kluczy i nie wszedłby do domu...
Sekundy.
Przed wyjściem z pracy, zmęczona, zamiast wyłączyć lampkę na biurku, włączyłam z powrotem komputer. Zła byłam. A może ta chwila ocaliła mi życie, bo facet naprawdę zasuwał. Może gdybym dobrze słyszała i nie miała słuchawek usłyszałabym go, ale wątpię. Machałam, ale gdzie tam, jechał na ślepo. A że to jednokierunkowa, to nikt z przeciwka mu nie mignął. A może faktycznie jakiś wariat czystej wody?
I don't know.
Sen śniłam dziś, Że weszłam do pokoju, który był taką wielką, pustą salą, pod ścianą stało tylko jedno łóżko, a w nim spał mój brat. W pokoju tym słychać było upojne, argentyńskie tango i moi rodzice tańczyli. Mój tato był mistrzem, to on mnie nauczył tanga, walca, bostona. Podbiegłam do rodziców, ale spojrzeli na mnie tak dziwnie, jakbym im przeszkadzała i dalej tańczyli upojnie. Bo to było tango...
A ja zostałam sama na środku pustego pokoju. Tak jak w życiu.
Alone.
Forever.
I zawsze mi mówiono, że jak śnią się umarli to źle.
Ale uciekłam dziś spod kół, więc może to nie jest źle? Może nie chcieli mnie jeszcze do siebie? Jeszcze?

Idąc do pracy myślałam o tych zdjęciach i Photoshopie. I migały mi te stare zdjęcia moich przodków, statecznych, zastygłych w spokojnych pozach na zawsze. I czarno-białe zdjęcia z mej młodości, piękne, teraz już subtelne, wysmakowane. Ludzie na nich normalni, owszem, odświętnie do zdjęcia ubrani, bo wtedy zdjęcie było wydarzeniem, nie tak jak dziś, trzaskane w kiblu na gorąco.
I Photoshopa nie było, ludzie więc byli piękni swoją zwyczajnością, a lata dodały piękna i patyny nawet tym, których obiektyw nie kochał. Ileż dostojeństwa jest w tej starości fotografii.
Dwa lata byłam Dziewczyną Fotografa :) I nie mam ani jednego zdjęcia zrobionego przez niego, bo tłumaczył mi, że primo po pierwsze - fotografowie są przesądni i nie robią zdjęć osobom bliskim, a primo po drugie za bardzo mnie kocha, żeby mnie znienawidzić. Bo nienawidził retuszowania, a każde zdjęcie trzeba było wyretuszować :D Więc było to coś a la Photoshop. Z epoki dinozaurów. 
I mam też dwa zdjęcia, robione tego samego dnia, w tym samym stroju, makijażu, tyle że u innych fotografów. Robiłam je na dyplom. Na jednym sama sobie się podobam, to moje ulubione zdjęcie. A na drugim wyglądam okropnie, jak nie ja. Jak kiedyś je znajdę, to wrzucę. 

Więc dziś, w epoce Photoshopa nie takie cuda wianki można zrobić.

Eagle landed...



17 komentarzy:

  1. No tak, kiedyś było też pozowanie, pudrowanie itp. no i retuszowanie:)

    Nasze stare zdjęcia robione aparatem przez amatorów, nawet te ślubne,dodatkowo samodzielnie były wywoływane,czarno-biale,teraz jak sie je oglada,to własciwie malo co widać,taka kiepska jakosc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozowanie i retuszowanie tak, z pudrowaniem się nigdy nie spotkałam. Mam przedwojenne zdjęcia na sepii, wciąż cudne i urocze, potem czarno-białe, zachwycające swą urodą. Nie mówię tu o zdjęciach amatorskich, bo z tym różnie bywało, ale zdjęcia rodzinne, pozowane, wciąż urzekają świeżością i czas im nic nie szkodzi :)

      Usuń
  2. Straszne z tym przejściem i autem, co za jakiś nieodpowiedzialny debil jechał !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta Dorota do góry to ja, z innego konta pisałam. No szkoda by była wielka, bo kto by notki pisał i inne głodne kawałki? ;)

      Usuń
  3. No wlasnie Dorko, juz troche ckni sie bez Ciebie. Popedz troche meza, zeby C komputer oddal. Teresa M.

    OdpowiedzUsuń
  4. No straszna szkoda by byla Jedzo!!! Uwazaj na siebie,
    ostroznie ze sluchawkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toya przy moim słuchu słuchawki nie mają nic do rzeczy. Nie słyszę nadjeżdżających pojazdów, chyba że stunningowany na maksa :)

      Usuń
  5. Kochana ktoś nad Tobą czuwa ! :))) bardzo mocno Cię ściskam, bo wiem jakie myśli człowiek posiada po takich zajściach . tym bardziej, że tez mam takie przesłanie dane : ze jak się śnią zmarli to przed czymś przestrzegają. i chyba mnie mój kochany dziadek Julek tak ochronił np. przed tramwajem.przyśnił mi się.
    zawsze sobie obiecuję, ze napisze o nim notkę, choć wart jest książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To opowiadaj, pasjami lubię takie gawędy, nie leń się :)

      Usuń
  6. A weźcie mnie tu nie straszcie z tymi snami! No!

    OdpowiedzUsuń
  7. Az zajrzalam z ciekawosci do ksiazki pt. "Wielki sennik" po haslem: snic o zmarlych z rodziny. I tam pisze tak: sen o zmarlych zazwyczaj jest snem ostrzegawczym; widziec zmarlego czlonka rodziny to znak, ze w twoim otoczeniu przebywaja wrogowie, ktorzy staraja sie zniszczyc twoja reputacje. Inne hasla to: rozmawiac ze zmarlymi, wykopywac ich z grobu albo wychodzacy z trumny zmarli - to Ciebie nie dotyczy, mysle. Mysle, ze najbardziej do Twojej sytuacji pasuje ostrzezenie, ktore sie sprawdzilo, szczesliwie przeszlas na druga strone ulicy.
    Sennik dostalam od mojej kuzynki, mialam go oddac do polskiej biblioteki, ale ze okladka byla bardzo ladna ostal sie na polce, swoja droga nigdy do niego nie zagladam, bo mam pare takich snow, ktore sprawdzaja sie na 200%, ktorych nauczyla mnie moja Mama i to mi wystarczy. Teresa M.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytam senników i nie chcę wiedzieć, co mówią sny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. sny sny sny , moja Mama wiedziała jak je interpretować ja czasem sprawdzam w necie ale już niektóre sny potrafię np jak śnią mi się zęby wiem że pogrzeb w rodzinie będzie a jak woda to choroba dziś np tańczyłam z kuzynem który jest b.chory i zupełnie nie wiem co to oznacza ,czy to że jak on zejdzie to ja z nim do pary ? w każdym razie przygotuję się na taką ewentualność ;-) (uwielbiam swoje poczucie humoru )

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj chyba bym nie zniesla.... Podziwiam ze dalas rade😱 Moj slub i wesele to byla STRASZNA trauma, ale nie zdolalam sie wywinac. Obyloby sie bez, gdyby eks byl Polakiem, a tak poniekad nie mialam wyjscia.
    Do tej pory jak slysze jak ktos sie podnieca, to mysle " a po jakiego groma? potem tylko masa pierdolenia sie z rozwodem" Taka jestem romantyczna :))))

    OdpowiedzUsuń