że jeszcze żyję, ale nie chwalmy dnia przed zachodem Słońca (choć to akurat już zaszło) :)
Posypiam długo, nad ranem mam takie sny, że budzić mi się nie chcę, więc śnię. Że znów mam szopę włosów, że fryzjer zrobił mi taką fryzurę, o jakiej całe życie marzyłam, a której nigdy nie mogłam mieć, nie gwałciwszy włosów. Cóż, z mojej łysiny, na dokładkę zakręcanej, pazia się nie dało zrobić. Trudno.
Pospałam. Paź był piękny, jak marzenie.
Kąpiel wzięłam, śniadanko zjadłam i stwierdziwszy, że słońce pięknie świeci, a ja chleba nie mam, polazłam na Manhattan. Kaskę wypłaciłam, tym razem przezornie z bankomatu z tradycyjnymi przyciskami, chlebek kupiłam i znalazłam portfel, bo stary się drze i pada. Zadowolona pokulałam się do Lidla, bo ziemniaki mi się też skończyły, a akurat w Lidlu mają ostatnio ziemniaki mączyste, takie jak lubię, a których na Manhattanie nie uświadczysz, bo choć sprzedawcy zaklinają się na wszystkie świętości, że to mączyste są, to albo woda, albo czarne w środku. W Lidlu pierwiosnki wypatrzyłam i tete-a-tete, no i jak tu nie ulec pokusie, skoro pieścichłopy właśnie rankiem padły?
Dokulałam się do kasy, płacę, idę, i coś mi nie gra.
I ojapierdolę, nie wiem, jak mi się udało ukraść badyle. Zgon, serce mi trzepocze. Tak jakoś przycupnęły mi w kącie wózka, ani kasjerka, ani ja nie zauważyłam, że są tam. Sprawdzam paragon: faktycznie, nie płaciłam za badyle. Wracam do kasy, oczami duszy widząc, jak mnie pakują w kajdanki i wrzeszczą gleba, ale panienka w kasie była chyba jeszcze bardziej przerażona jak ja. Przeprosiłam, myślałam, że chociaż dziękuję usłyszę, ale nie. No cóż, bywa. Ale nie muszę pluć w lusterko, patrząc za każdym razem na ten mord, jak zęby będę myła :)
Idę i co ja paczę? Jakiś czas temu reklamowałam w Straży Miejskiej, że klienci biurowców rozjeżdżają trawnik, zamiast parkować na pobliskim parkingu. A dziś:
nawet porządnych słupków nie wbili, tylko drewniane pieńki i jest git majonez. Za to kierowcy, żeby podjechać jak najbliżej drzwi parkują w bajorku i błocie, bo tam jest syf i malaria, zamiast jechać na utrwardzony parking, z którego do biurowców rzut beretem. A kij im w oko, bo w dupę by mieli przyjemność jeszcze. Tylko czekać, aż do Straży Miejskiej napiszą kierowcy autobusów z pobliskiej pętli, którym ci parkingowicze ruch blokują. Kij im, jak mówiłam. Głupota i lenistwo nie znają granic.
W domu zawał po raz drugi. Nie mam portfela. Starego, of couse, bo nowy jest na wierzchu. A powinien być na spodzie, a stary na wierzchu. Ale zanim zeszłam, dokopałam się do dna wózka i jest. Uff...
Ogarnęłam zakupy, poszłam wynieść śmieci (nienawidzę wynoszenia śmieci i zawsze zastanawiam sie, po co ja dzieci rodziłam, skoro sama muszę śmieci wynosić? Przecież po to je rodziłam, żeby wynosiły!!) póki byłam jeszcze ubrana wyjściowo, wracam i zabieram się za przepakowywanie portfeli.
Zawał.
Nie mam karty.
Oczami duszy widzę szczęśliwca, latającego z moją kartą (mam zbliżeniową) po sklepach i ogołacającego moje nędzne konto. Myśli błyskawice, jak zastrzec, bo nie zadzwonię, a zanim dojadę do banku to ojapierdolę. Lecieć do Lidla, bo tam na pewno zgubiłam w tych nerwach o niezapłacenie badyli. Trzepię portfele, kipisz lepszy jak w pierdlu, a karty nie ma.
I pluję sobie w brodę, że pić trzeba, bo po pijaku nigdy takich przygód nie mam, a na trzeźwo, to ojapierdolę.
I ostatnia myśl: wózek.
Lecę na balkon.
Jest.
Jest moja pieprzona karta. Stary portfel już się naprawdę wysłużył, skoro ona wpadła i animrumrała. A że na dnie były stare paragony, bo co paragon, to sruu do wózka, ze starego wózka wywaliłam chyba z kilo paragonów, nazbierało się przez te 5 lat, więc i tu parę na dnie się telepie, choć wózek chyba z pół roku ma.
Łeb mnie dziś boli, ale też wrażeń było aż nadto.
Im bardziej się starzeję, tym bardziej panikuję, wciąż mam wrażenie, że coś zgubię albo zapomnę.
Starość się Panu Bogu stanowczo nie udała.
Wkurw potęguje fakt, że nie dostałam żadnej odpowiedzi na emilka. Może trzeba poczekać? Ale jak dla mnie to jest lekceważenie. Mają podane konta do wpłat, dla kandydatów na kleryków i jak to? Nikt nie śledzi na bieżąco emilków? Do Kościoła mam stosunek, jaki mam, wiem jedno: jak kasa, to na szybko. Może i moja sprawa nie jest niecierpiąca zwłoki, ale miło byłoby dostać emilka: przekazaliśmy pani sprawę osobom kompetentnym bądź: nie interesuje nas to absolutnie. A tak? Kij im w oko. Pisałam do prowincji, bo myślałam, że to są ludzie kompetentni. Jak nie, napiszę jeszcze tam, gdzie Kierownik Budowy brał ślub, bo to też oblaci.
A jak nie, pocałujta wójta w rzyć.
Wujek będzie żył w mojej i moich dzieci pamięci, i tu, na stronach mojego bloga. Fanfar i oklasków nie potrzebuje.
Mi też nie chodzi o poklask, ale o to, by ludzie pamiętali, że ze wszystkim nieszczęść świata najgorsza jest wojna. I fanatyzm.
Amen.
Kochany Pamiętniczku, popatrzę na badylki i nie będę się więcej denerwowała.
Bo odchodzą ludzie, którzy coś znaczyli dla mnie, dla mojego pokolenia.
Dziś odszedł Michał Jagiełło. Cztery lata temu odeszła Wisława Szymborska.
I choć wiem, że "myjcie się dziewczyny, bo nie znacie dnia ani godziny" zastanawiam się, czy nie za późno zabrałam się za wszystko?
Takie to dziwne dni mam...
Baran pojechał wczoraj z Postmanem do Inżyniera, wreszcie, rok się ponad wybierali. I... Baranowi spodobał się Edek :) Nie Arya, bo jak sam stwierdził, to typowa dama i złośliwa kocica, ale Edek go rozczulił :D Barana, który uznaje tylko kundle i rybki. Życie płata figle, co nie?
A to moje
... zwierzątka :D
Oj tam, oj tam, też stworzenie boże :P
http://www.slonecznybalkon.pl/2013/06/ziemiorki-pozbadz-sie-ich-ekologiczni/
OdpowiedzUsuńTeż zdarza mi się w takich nerwach czegoś szukać,najgorzej jak zmienię torebkę czy kurtkę:)
OdpowiedzUsuńOj tam, ja je nieekologicznie topię w wodzie z cytryną. Lubią to. A myślałam, że tylko ja jestem taka panikara :P
Usuńbo kotki są fajniejsze od kotek , wiem bo miałam kota a teraz tą małą pizdę
OdpowiedzUsuńa mi grudnik zakwitł hihihi
Mi kwitnie cały czas, ale go olewam, wiosna jest i już :) Na kotach się nie znam, osobiście wolę Aryę, bo nie jest taka przydupnica :P
UsuńSą grudniki i wielkanocniki:)))))
OdpowiedzUsuń