piątek, 3 marca 2017

Ciekawy

dzień, Kochany Pamiętniczku.
Pobieżyłam rano rączo jak sarenka na przystanek sąsiedni, bo słoneczko napiździało aż miło.
Chciałam wschód sfotografować, ale okna są tak brudne, że przy zbliżeniu wyszedł brud na oknach, zamiast słoneczka. Więc zdjęcia wschodu nie będzie.
Jak na złość autobusu (jeden na godzinę) nie było, więc po półgodzinie stania wsiadłam w 71 i łapałam połączenie. Nie dziwię się, że tyle sie spóźnił, bo wracając utkwiłam na nowym, a jakże, szlabanie i przeczekałam 6 (!) pociągów. Ojapierdolę. Next time jednak pójdę tunelem, choć tam pod górkę tak, że zdycham. trudno.
Dziś kupiłam chleb w Zagrodniczej, ale jeszcze nie jadłam. Komyśniak. Trochę się boję, bo dawniej mi na żołądku leżał, a teraz żołądek mam starszy, nie młodszy ;)
W pracy dużo pracy, ale płynnie i wszystko było uszykowane, tak że obleciałam całość ekstrasa dwa razy i dzięki temu mam poniedziałek wolny, zatem jeszcze 3 dni przede mną. Słowniki netowe padły i jak słusznie podejrzewałam, było to padnięcie zawinione przez nasz serwer. Informatyk ze skóry wychodził i było mi go momentami żal :P
I dostałam dziś


Moja robótka :) Ładne wydanie, treści nie oceniam :) I zapłacone bez targowania, zatem lubię :P

Jako że słonko jeszcze na niebie było, jak wyszłam z pracy, polazłam lewa, prawa. Koło Panoramy diabeł mnie podkusił, no ale w sumie w jednych butach mam dziurę na wylot, a w drugich dwa takie spacery i też dziura będzie. Potrzebuję buty nieprzemakające przy byle deszczyku, a takich nie mam.
I tadam, bez latania, bez szukania, moja ukochana Maciejka. W sumie od zimowych różnią się tylko krojem, ale co tam :)
Cudne :)


Cena też cudna, ale mniejsza z większym, karta, o której chłop nie wie ma nowego PIN-a :)
Sandałków jeszcze nie ma w sprzedaży :)

A niedaleko domu mam


i jak znajdę ochotnika, który mi wytłumaczy, jak odblokować to cholerstwo, to może się skuszę i znów wsiądę na rower? Ścieżką rowerową z Hetmańskiej mam fajną trasę do domu... Przydałoby się... Zobaczymy :)
Nie zapłaciłam ostatniego rachunku za prąd w terminie (3 dni się spóźniłam) z tej prostej przyczyny, że nie miałam rachunku, bo mnie w domu nie było i dupa :) Cztery grosze odsetek musiałam zabulić za trzy dni spóźnienia. Chamy i złodzieje, co nie? :) 

4 komentarze:

  1. U mnie od dzis i przez weekend zimno, co prawda na plusie ale wiatry takie, ze ocipiec mozna. A w nocy ma nawet spasc ponizej zera, ot ostatni okrzyk zimy.
    Nic to od poniedzialku juz ma byc tylko dwucyfrowo na plusie. Takie sa tu cudenka pogodowe:))
    Buty fajne, takie w sam raz do chodzenia na teraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jakie wygodne. Pięć km w nich dziś przeszłam i żyję :) Jak na nowe buty super, bo nie lubię nowych. U mnie było 16 stopni :)

      Usuń
  2. W piekarni natura piskorskiej moim skromnym zdaniem maja dobry chleb z tym ze biore zawsze jakis ciemny przeważnie razowy. Z zagrodniczej tylko slyszalam, ze maja dobry i znam ludzi ktorzy pol poznania przejezdzaja tylko po to zeby tam chleb kupic. Ale osobiscie nie testowalam, bo nie mam w okolicy ich piekarni a doa nieznajomego pol miasta latac nie bede ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, piekarnia musi być blisko, koło mnie tę rolę spełniał Fawor. Zagrodniczą mam koło pracy, więc to rozwiązanie dobre co dwa tygodnie :( Komyśniak OK, ale to nie to jednak. Żytni chleb mi szkodzi :(

      Usuń