niedziela, 26 marca 2017

Obudziłam się

bardzo wczesnym rankiem, Kochany Pamiętniczku, albowiem mimo zmiany czasu chciałam polecieć na półmaraton.


Prawda, że warto wstać?

Ubrałam się ciepło, ale nie mogłam znaleźć rękawiczek z obciętymi palcami, więc wzięłam zwykłe, jako ze jeden stopień był, jak wychodziłam.
Dotuptałam do trasy

a tam plakat reklamujący. Zajęłam pozycję strategiczną i czekam spokojnie




no i start

Na przodzie jak zwykle stawka czarnoskórych (pal diabli poprawność polityczną, ale wygrał Polak, nie ma go tu na zdjęciu, nie złapałam)


 A potem to już ciurkiem leciało :)
















 Za Kolejarzem 9999 goni, ojapierdolę :D



 A samolociki sobie beztrosko na Ławicę leciały...






 Bardzo dużo było osób z wózkami, dzieci albo spokojnie spały, albo siedziały grzecznie, same, we dwójkę, z misiami. Można widać :)

 Picie z  wkładką? :)


 Piesełków też nieco było w tym półmaratonie, normalnie to jeden biegł tylko...
 I Supermana upolowałam :) Wreszcie :)







 I ptaszory jakieś biegały :D

 I wielbiciele swoich telefoników :)
 Ten gościu zygzakiem biegł, taką miał fantazję :)


 I ktoś wózek ze starszą panią pchał...





 I Panda zasuwała aż miło...
 Brrr.... Jak mi zawsze ciepło, tym razem też mi było ciepło, ale palce mi tak zmarzły, że nie mogłam baterii wymienić. Dobrze, że wzięłam drugi aparat. Palce bolą mnie do teraz, choć już wieczór i nie mogę ich wciąż rozgrzać. A gość wątłą,  bo wątłą, ale gołą klatę prezentował :)











 Antos i PAD też biegli. Oby to prorocze było ;)

 Prawdziwe kobiety. Ja tak nawet od święta odpindrzona nie chodzę. Makijaż, fryz i te paznokcie.




 Marek z Teatru Wielkiego. Brawo :)
 A ten pan czapeczkę zakłada.
 I to już niedobitki...


Ale szcun, że biegli i nie rezygnowali.
Wszyscy się już zwinęli, a i ja do domu szłam, a taka sympatyczna wolontariuszka mówi, że to nie koniec, że jeszcze 3 km do nas ma ostatni półmaratończyk. Zagadałam do niej, bo na końcu nie biegł jak zwykle bosonogi pan w sile wieku, niosący flagę. Więc z ciekawości zostałam i nie żałowałam. Z obstawą lepszą jak prezio szedł, a właściwie jednak biegł, bo nie tak łatwo było go złapać ten pan. Chapeau bas.



Jestem dumna, że mogłam Go dopingować.

A potem wróciłam do domu i ledwo doleciałam... :)
Jednak na słońcu było ciepło, a w cieniu nie za bardzo, a z mojej strategicznej pozycji zostały nici, bo mi co rusz jacyś widzowie włazili w kadr, więc w sumie wylądowałam w cieniu. Po drugiej stronie było gorąco, ale tam by mi zdjęcia nie wyszły.
Ale nie żałuję i szykuję się na następny maraton.

To piękne przeżycie, chociaż biegać nie mogę :)

A potem...
Dopadła mnie chandra unyńska, z mordobijskiego powiatu, bo uświadomiłam sobie, jak znów zmienił się mój świat. Dokopałam do dna dołka po przeczytaniu artykułu o eurosierotach 70+.
Baram wprawdzie pamiętał jak zwykle, że dziś Dzień Matki, a i chwilę potem Inżynier też się odezwał, ale...
Synowa no1 też życzenia śle. Szok. 
Jednak kontakt pisany to tylko pisany.
I jakkolwiek dzieci Pierworodnego mnie tak nie rozżaliły, ale też i on nigdy o mnie się specjalnie nie troszczył, a Inżynier zawsze do usług.
I to się skończyło.
I już łopatkę wbiłam głębiej, bo mam parę problemów. Nie żebym ich nie rozwiązała sama, skoro mus to mus, ale poczułam się bez zaplecza.
I...
No burkliwy był, a może ja to tak odczytałam?
I całej prawdy nie mówił.
Synowa transfuzję miała, na szczęście wyniki są już OK.
Alienek miał skan na te cystki, ale też jest OK.
No ale...
I tak kopię i kopię, a tu... Pierworodny się obudził, pewno go w dupę kopnęła mocno, ale dobre i to.
Wracam do kopania dołka, a tu...
Inżynierowa wysyła Alienka na niedzielę dla mnie.
Zamurowało mnie.
I rozmawia ze mną jak czekista z czekistą.
Co do niej absolutnie niepodobne, więc tym bardziej szok.
No bo po porodzie, transfuzji i takie tam.
I opowiada o Alienku i o Inżynierze. Jak ogarnął, jak się nie bał Alienka i że wszystkie pierwsze kupki były jego :)
Jestem dumna z mojego syna i... Chyba kiedyś znajdziemy jeszcze czas na moje pierdoły.
Postawiona do pionu, pokazuję Alienka.
Podziwiać, bo długo go tu nie będzie :)


A teraz idę pogrzeszyć. Zasłużyłam uczciwie na duży grzech :)

24 komentarze:

  1. Sliczny maluszek-Najlepszego!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Niech Maluszek będzie Twoją słodyczą i miłością / tak jak Papryczek i Mała Jędza /. A Jego uśmiech zjednywał wszystkie serca wokół.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przystojniaczek:)

    No i widzisz, fajnie,że synowa dała cynk,poopowiadała.Wszystko gra.
    A że wcześniej w trakcie Ci Inżynier nic nie pisnął,wiesz, zakręcony był a i nie chciał Ciebie stresować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po takim tatusiu nie miał wyjścia :) więcej się stresowałam niewiedzą i jego stresem, no ale to już za nami. I jednak jest mądry i ogarnięty, jak mamusia ;)

      Usuń
  4. Sliczny Alienek!!!
    Podziwiam za dopingowanie calego maratonu :)
    Masz piekne tuipanki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak słodko śpi Słoneczko! Gratuluję pięknego wnuczka! Świetne zdjęcia zrobiłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na śpiocha, ale ponoć pierwsza noc była koncertowa, bo głodny był... Dziękuję za uznanie :)

      Usuń
  6. maraton jak zawsze fajny,ale chyba mniej fikuśnych ubrań tym razem.
    Taki mi sie podoba,bo to taki na luzie,kto chce zasuwa,kto chce to truchta w swoim tempie,bardziej zabawa niz wyczyn,chociaz dla mnie to każde bieganie jest wyczynem:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam takie wrażenie. I ten ostatni na końcu, po prostu szok...

      Usuń
  7. Piekny wnusiulek, zdrówka dla Niego i Was wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  8. Alienek cudny!!! Zwlaszcza biorac pod uwage, ze to noworodek, a te sa zwykle jakies malo ksztaltne, pogniecione i plamiaste:))

    Czarnoskory jest jak najbardziej poprawna forma, mnie do wkurwa doprowadzaja Afro-Amerykanie. Zadna ale to zadna z moich klientek nie toleruje tego sztucznego tworu, chyba niejedna by mi z liscia dala gdybym tak o niej powiedziala.
    Ale najbardziej mnie bawi jak czasem czytam w polskiej prasie jak o zamieszkalym w Polsce czarnym pisza wlasnie Afro-Amerykanin. To juz dostaje glupawki ze smiechu, np. ten jeden czarnoskory posel to przeciez obywatel Polski a nie zaden Afro-Amerykanin:)))
    No coz tak ludziom ta niby poprawnosc nsrala do glow, ze sie z rozumem spotkac nie moga.
    Gdyby jeszcze ktokolwiek wiedzial dlaczego taki idiotyzm powstal to moze bylabym sklonna wybaczyc, ale powtarzanie jak papuga idiotyzmu to juz szczyt glupoty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kazałam im wyprasować, co też uczynili, bo z lekka pognieciony był ;) Najważniejsze, że zdrowy :) I miło mi, że Ci się podoba, a i w innych kwestiach mamy podobne poglądy ;)

      Usuń
  9. Cudny maluszek!
    Biegaczy podziwiam, sama się brzydzę sportem;)
    mamaklary

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzięki. No ja tylko kijki i włóczęgi uznaję, ale w rozsądnych dawkach. A sam sport dla mnie nie istnieje, maratonom kibicuję tylko na żywo, bo lubię je fotografować :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo się cieszę Twoim i Twoich bliskich szczęściem :) Dzieciaczek śliczny i charakterny jak mi się wydaje :) Najserdeczniej pozdrawiam,
    Grażyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Mając mnie na babcię nie ma wyjścia, musi mieć charakter :) Mała Wiedźma ma charakterek po mnie, Papryczek takie ciepłe kluski trochę, ale się wyrobi, a Alienek - okaże się w praniu :)

      Usuń
  12. Nie no - tylko im dzieci robić :) Alienek jest paskudny, okropny i całkiem brzydal z niego jest ;) i kawał chłopa chyba z niego :) :), a Tatuś dzielny jest jak nic :) :)

    Po transfuzji moja Rodzicielka to mogła góry przenosić (i zaczęła palić jak smok) ... to ja ją tak urządziłam, a później jeszcze 3 sztuki urodziła w tym jednego na 4,5 kg (bez transfuzji) - no ale mówiła, że po tej krwi to ona pół porodówki obsługiwała tyle siły miała :) Więc może Synowa Twoja też jakiejś żołnierskiej juchy do żył dostała :) - jak nic skoro ona taka już pełna werwy :)

    Ja to jakoś jednak lepiej czułam się przed krwią niż po krwi, ale lekarz się uparł i moje ponad pół litra wlał :( tylko jakaś licha była :)

    OdpowiedzUsuń
  13. No mówiłam, że pora, ale się nie spieszyli. trafili w swój czas :D
    Przekażę te wieści o transfuzji przy okazji, nie wiedziałam że to może tak zadziałać.
    Sama nie miałam nigdy, zresztą mam tak rzadką grupę krwi, że by mogiła była :D

    OdpowiedzUsuń