Ani się nie oglądnęłam, a już tydzień w pracy minął.
Jak z bicza strzelił...
A dziś w spamie na prywatnej poczcie znalazłam emilka od Bossa.
Z tego wniosek, że trzeba jednak do spamu zaglądać.
Tym niemniej emilek wylądował we właściwym miejscu...
Aczkolwiek dla mnie tylko do pracy mikołaj zaglądnął...
W środę wzięłam urlop, a kto bogatemu zabroni, a w czwartek oprócz pracy czekała na mnie niespodziewajka.
W wolny dzień załatwiłam resztę zaległości na mieście, walutę zanabyłam, w sumie prawie wszystko ogarnięte. Miśków nie widać spod zakupów, ale pakować się będę nie wiem kiedy.
Bo tak.
Jako i odprawiać.
W kraju pierdoli się na maksa, dziś znów protestują na Starym Rynku, ale miałam po pracy umówioną dentystkę, więc sorry, Winnetou. Wiem, śmiesznie brzmi - racje kraju i dentysta, ale... Nie polecę do UK, o ile polecę, bo kto wie, co będzie za chwile z niezrobionymi zębami, bo nie mam tam sponsora.
I tyle w temacie, moja miesięczna pensja nie wystarczy tam na jedną wizytę.
I to jest WKURWIAJĄCE.
Wciąż jestem za Murzynami, choćbym nawet pracowała 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.
Nieważne.
Wyjścia z pracy mam za to zapierające w piersiach dech...
I po co ja się na obczyznę wlokę?
Jednak nigdzie nie jest piękniej niż tu...
Kradziejka wczoraj skończyła dwa lata,
Papryczek dziś skończył trzy.
Alienek ma fotkę w kokpicie z samym pilotem. |Leciał do PL w mikołajki i Wizzair ludziom taki prezent zrobił, że dzieci mogły mieć fotkę w kokpicie po wylądowaniu. Mały Terrorysta się tak spodobał pilotowi, że miał dodatkową fotkę z pilotem, ale z prośbą o nierozpowszechnianie.
A ja?
Na mikołaja kupiłam sobie nowy ekspres do kawy, najtańszy na rynku, ale kawa wyśmienita z niego jest.
Nie potrzeba mi wiele do szczęścia...
Może to źle, że za mało wymagam od życia?
Ale każdą radość i każde zachłyśnięcie się zabija mi myśl o...
Nevermind...
Każdy dzień jest inny, niespodziewany :) Na swój sposób piękny, nawet kiedy niesie ze sobą ból i tęsknotę.
Bo już nic nie będzie takie samo. Już nie jestem potrzebna ludziom, którym kiedyś byłam potrzebna na co dzień.
Do utraty tchu.
Wyrosłam już z przerzucania wszystkiego na Inżyniera, bo on też dorósł i...
Ma jeszcze gorzej niż ja, z przyjaciółką spotyka się raz na ruski rok, a i to tylko dlatego, że żona wyjechała z dzieckiem.
Nie, nie ma nic zdrożnego w ich spotkaniu, żona o nim wie, a Przyjaciółka jest przez duże P... Dla Inżyniera, of course. Ale i ja ją bardzo lubię, bo...
Nevermind :)
I serce mi pękało, gdy okazało się, że nie ma opcji, że może zostać moją synową, choć konie mogłybyśmy razem kraść.
Takie pokręcone jest moje życie.
Może nie tylko moje, w ogóle życie.
Które galopuje coraz prędzej.
Jutro zobaczę Alienka. Zaproszenie takie se, lepiej mają kotełki, no bo "wpadnij kiedy chcesz, będzie mój brat i może jakaś ciocia z dziećmi"...
Powinnam się nadąć, że czekam z obiadem i w ogóle?
Że liczę na cześć, szacunek i inne takie tam?
Co usłyszę w odpowiedzi?
Że za daleko mieszkam, że z dzieckiem ciężko jechać...
Więc pierdolę, pojadę, paczkę z mikołajem dla wszystkich wręczę (bez przesady, dla Alienka i jego rodziców), potulę go, o ile nie będzie spał i nie rozryczy się na mój widok (dzieci wiedzą, kto jest paskudny), a jak siły i humoru starczy skoczę na lodowe rzeźby.
Jak nie - trudno.
Napiszę inny scenariusz.
Chociaż ostatnio coraz gorzej idzie mi pisanie scenariuszy.
Czasami miałam wrażenie, że moi synowie przez "czystą złośliwość" pozbawiali mnie fajnych synowych :))))
OdpowiedzUsuńTeż mam takie wrażenie. Ale w końcu liczy się to, że oni są szczęśliwi. My musimy szukać swego szczęścia dalej :D
UsuńKurcze,też mieliśmy pojechać obejrzeć te lodowe rzeźby,ale dzieciarnia się rozchorowala i dupa blada,nigdzie nie pojedziemy.
OdpowiedzUsuńA wiesz,widzę,że mamy jakieś podobne nastroje ostatnio.Niby coś robię,ż kimś rozmawiam,ale potrzebuję się gdzieś zamknąć,zniknąć i wgl,a tu święta za chwilę i jesteśmy poumawiani i wrrrrr,no nie chce mi się.
Potrzebuję odcięcia i może jeszcze żeby ktoś coś zrozumiał...ech nie ważne.
Pa pa kochana
To, co jest w mieście, nawiasem mówiąc, dupy nie urywa.
UsuńAle może przesmradzam. Spróbuję sama pójść i spojrzeć na to moim okiem, może będzie inaczej. Chociaż nie za bardzo mam jak.
I tak co roku. Nie wiedziałam, że jesteś moją krajanką :D
Do Poznania mam niecałe 50 km i tak jak niedawno pisałam chciałabym za jakiś czas tam się przeprowadzić.Mam nadzieję,że się uda.Poki co przeglądam od czasu do czasu oferty biur nieruchomości i wręcz słabo mi się robi jak widzę ceny.No i jeszcze wybór dzielnicy.To już proste wgl nie jest.Moze jakieś obrzeża,ew miejscowości pod samym Poznaniem.
OdpowiedzUsuńChyba przeprowadze jakiś sondaż pt w której dzielnicy Poznania najlepiej się mieszka😉