po westernie ma więcej siły niż ja dziś, Kochany Pamiętniczku.
Poszłam sobie radosna, z nadzieją, że znów wszystko w oddali, a okazało się, że jest do zrobienia dodatkowo broszura.
A jakże, znienacka, chyłkiem i ukradkiem.
Tylko 30 stron.
Nówka nieśmigana, bo pan redachtór zaskoczony znienacka nie miał czasu jej nawet okiem ogarnąć, a i w połowie dnia wypisał urlop na pół dnia i poszedł w siną dal, w siną dal, nawet nie lewa, prawa.
A ja zostałam z robotą, ale nie zrobiłam jej z palcem w dupie, ponieważ albowiem przerwał mi ją, zanim wyszedł, bo przełamywał.
I tym pięknym sposobem posiedziałam dużo dłużej, z jednej strony OK, bo trochę dorzucili, z drugiej - kurwa mać, jak mam zrobić w dwa dni 240 stron plus dodatkowe30?
Zrobię, zrobię, ale mam coraz mniej sił na to wszystko.
Wracając do domu zastanawiałam się, czy aż tak się zestarzałam, czy to wina tych 24 stopni w cieniu?
Ludzie popylają w czapeczkach, kubraczkach, zimowych pikowanych płaszczach z kapturem i kozaczkach, a mi jest wciąż gorąco, chociaż na nóżkach mam sandałki i wciąż letnie bluzy.
Starość jest okrutna.
Dora dopieściła mnie, przesyłając personalnie przecudne zdjątka kłodzkiego winobluszczu, którego jestem zagorzałą fanką.
Jak już przejdę na emeryturę (hahahahaha, jestem na emeryturze od dawna) zafunduję sobie jakieś wczasy w Kłodzku. Tyle że tam wszędzie pod górkę, a pewno i pod wiatr :P
Tym niemniej dziękuję serdecznie, Doro :) :*
Gosia się odezwała, że to niby jutro ten zjazd na 45-lecie matury.
Ona nie pojedzie, bo nie stać ją na lot na weekend z Niemiec do K. Bo pracuje w Niemczech, rodzinę ma w K.
A ja zwyczajnie nie mam ochoty, a teraz okazuje się, że i siły bym na to nie miała.
No, może nie do końca.
Ale okna brudne jak zaraza, chaupka nieogarnięta, a w niedzielę maraton. W środę przylatuje Pierworodny. Ten nawet nie zwróci uwagi na otoczenie, no ale muszę czymś lodówkę zapełnić, a i do memłona go z radością przytulę. Paskudny jest, ale mój i innego już nie będę miała :)
Serio?
Zdziwaczałam tak, że bawi mnie bardziej mycie okien niż spotkanie z ludźmi po tylu latach.Ale halo, halo i co z tego? Jak się w 1973 rozeszliśmy, roniąc łezki, tak przez te wszystkie lata każdy pisał swoją powieść. Mnie w niej nie ma, więc? W mojej ich też nie ma.
Okazuje się, że połowy z nich nie pamiętam, nie skojarzę jeszcze więcej i...
To były piękne dni, dni młodości, w którymś momencie nasze drogi się rozeszły i co z tego, że 45 lat temu zdawaliśmy razem maturę?
Przez te 40 lat nie miałam z nikim z tych ludzi kontaktu. Na FB odnalazłam się z Gosią, a reszta to nawet jak jest, to... kocha PiS.
Nosz, kurwa mać.
Wiem, wiem, okropna ze mnie kobieta, ale co ja na to poradzę?
I tak zląduję w K. za tydzień, u Umarlaków.
Oni mają priorytet.
A na razie fotelik, jutro zapieprz start...
I życie pędzi coraz prędzej :)
Trochę wolniej, życie, nowe sandałki obtarły mi nogi w tym upale...
Oczywiscie ze to wina pogody, a nie starosci :)))
OdpowiedzUsuńA te spotkania mozna o kant d... itd, bo NIC z nich nie wynika!
Bylam na przedostatnim i wyjechalam wkurzona, bo nic nie mialam z nimi wspolnego (no moze jezyk polski). Usprawiedliwienie moge ci napisac, wyslesz do przewodniczacego klasy :)))
Dziękuję, wyślę im poleconym za potwierdzeniem odbioru :D Po kilku takich spotkaniach (podstawówka, średnia, studia) wciąż się zastanawiam, po co ludzie to organizują? Cztery lata, zakładam, pracuję w jednej firmie, a nikt nie organizuje spotkań ludzi z firmy. Życie po prostu idzie swoją szosą i tyle...
UsuńU nas wieje,wiec całkiem ogołocić się nie mogę, chronię kark i szyję,wiec chustki, ale buty na goła nogę tak.
OdpowiedzUsuńDziałam siłą rozruchu,jak się rozbujam rano ,to tak do wieczora się kręcę, ale bywa,że klapnę na chwilę i wtedy chwilo trwaj, bywa ,ze oko leci:)
Imprezy nei ma co załowac,lepiej przyjemniej spedzić te piekne cieple dni.
Dzis lecę do moich umarlaków posprzątać.
Twoje Umarlaki będą szczęśliwe, że jesteś. Też czasem odczuwam chłodek na szyi, ale ogólnie jest ciepło i piękne lato wciąż :)
UsuńProszę bardzo, zmobilizowałaś mnie do zdjeć, chociaz tylko telefonem,bo aparatu nie chcialam dźwigać.
OdpowiedzUsuńTwoje z telefonu lepsze niż moje z aparatu :P Dziękuję. Kłodzko nadal na liście miejsc do odwiedzenia na emeryturze, jak wygram w totka :*
UsuńDodam tylko że w Kudowie też wiało i najgorsze w tym było to, że przywiało na parapety sowitą porcję piachu z plaż naszego kochanego Bałtyku :) I dziś zaczynam operację mycia okien i usuwania piachu ze wszystkich szczelin.
OdpowiedzUsuńPowodzenia w operacji. Moja się udała,aczkolwiek na nadmiar pisaku nie narzekam, u mnie AŻ TAK nie piździło, no ale my w innych regionach koczujemy :)
Usuń