lubi się powtarzać, Kochany Pamiętniczku.
Z emilków wynika, że co poniektórzy są niedopieszczeni, bo mnie nie ma (ojapierdolę, ale ja też jestem niedopieszczona, nie mogąc wkroczyć w pewne miejsca i rzucić standardowym leitmotivem, pogadać, pożalić się politycznie i w ogóle). No cóż.
Uroki lockdown.
Pracowałam dziś jak ten garbaty siwy mrówek, a na koniec pisząc emilka, bo oczom nie dowierzałam w to, co widziałam na serwerze zostałam olana.
Dobrze, że jedyna nieolewająca osoba ma też ajfona, bo ja na koncie mam jakieś 5 zł i nie zamierzam go doładowywać.
W sumie wyszło na to, że ja jedna w podskokach zapierniczam, no ale nie będę się tu użalała nad moim smętnym losem, albowiem bez wstydu i bez bicia przyznaję, że lubię takie dni, kiedy nie mam czasu nawet na wizytę w WC, a bez pana Kanapki umieram z głodu, nie dlatego, że nie mam co jeść, ale dlatego, że nie mam czasu na zrobienie jedzenia :)
No, ja mam czyste sumienie.
Umawiałam się wstępnie z Synową na jutrzejszą manifestację poparcia LGTB, ale już dziś wiem, że nic z tego, nie ma opcji.
Piszę do niej, jako że jestem osobą słowną i rzeczową, a ta mi, że nie tyle jej zależy na manifestacji, co na spotkaniu ze mną.
Serio?
Chyba pora umierać.
Inżynierowa zaś wybiera się na manifestację poparcia dla Szymona Hołowni.
Ciekawe, czy wciągnie w to Inżyniera i komu podrzucą dzieci? Bo ja ich w tej intencji na pewno nie wezmę.
Nie ma opcji :)
Na serio? Hołownia?
No nie...
To już na bosaka do Częstochowy bym powędrowała.
A, nieważne :)
Inżynier zaś mnie męczy o wyjazd do M., bo rozmawiając wspomniałam, że moglibyśmy skoczyć tam.
To w końcu grób jego ojca też, dlaczego ja mam wszystko ogarniać?
Bez dzieci, bo tak.
Ok, dostosowałam się, chociaż dla mnie to, że czekałby w samochodzie z Łobuzami, a ja bym ogarniała, ewentualnie na odwrót - nie stanowi problemu. Skoro dla niego tak, dostosuję się. Doceniam, że chce ze mną jechać. W sumie, gdybym nie poruszyła tematu, zamknąwszy budki na kłódkę pojechałabym teraz - wkrótce - sama - i też by dziury w moście nie było.
Ale doceniam.
Pozostaje K.
Umarlaki mnie się śnią.
Porąbana jestem, nie zaprzeczam.
Po oglądnięciu Harry'ego Pottera wiem, że to, co mnie w nocy dusiło (a dusiło mnie, zanim wpadłam na pomysł oglądania filmu) to śmierciożerca. Było identyczne, jak to na filmie.
I tak się u mnie plecie jawa ze snem, a po mnie to może być potop :)
A co tam :|D
UPDATE
Wysłuchałam 30 minut debaty kandydatów na prezydenta.
Sorry Winnetou.
Pierdolenie o Szopenie.
Amen.
Idę spać.
Jutro będę w pocie czoła i oczu pracować na kolejny przekaz na koncie.
a ja dalej słucham , mało kto odpowiada na zadane pytanie , właśnie napisałam do kumpla że jakby z nich zrobić hybrydę to mielibyśmy zajebistego prezydenta
OdpowiedzUsuńWymiękłam. Jestem za stara na słuchanie takiego pierdolenia, słyszę to (ja, niedosłysząca) od ponad 60 lat :P
UsuńOd kilku miesiecy ogladam Pottera na okraglo mam 5 czesci .Niedlugo na pamiec bede umiala.Myslisz, ze to smierciozeca Cie napadl a nie dementor ? :)
OdpowiedzUsuńjest 8 części, zaliczyłam wszystkie, teraz biorę się za Fantastyczne zwierzęta. Tak, to na pewno był śmierciożerca, z moją pamięcią żaden dementor nie ma szans :D
UsuńZmęczyłam całą debatę i wiem, że oni po jednych pieniądzach. Zamiast odpowiedzi na pytania były jednominutowe expose, każdy gadał co chciał, żeby publika usłyszała. Powiem, że się nawet nie dziwię, bo jak w publicznej mieli się okazję pokazać, to żal było nie skorzystać. Tylko Duda pieszczoch Tvpis nie musiał tak się starać, ale i tak się starał. Jeżeli chodzi o Hołownię, to zadeklarował, że konieczny jest rozdział Kościoła od państwa dla dobra obu tych instytucji oraz opodatkowanie Kościoła i kontroli nad pedofilią wśród księży. I tu przybiłabym mu piątkę. Na koniec stwierdziłam, że skoro żaden mi nie pasuje, to pójdę głosować na najprzystojniejszego. Padło na Trzaskowskiego.
OdpowiedzUsuńI tu się z Tobą zgadzam, abasiu :)
UsuńI ja też!
UsuńChore, żeby debaty organizowała rządowa tuba. Dziś w Polsacie widziałam zaproszenie Tvn i tvp do wspólnej organizacji debaty, jeszcze przed 1 turą. Nie oglądałam debaty, bo i tak nie zmieniłabym zdania, a po co mi się dodatkowo stresować teraz. Bo siedzę właśnie z mężem na kwarantannie i przechodzimy "koronkę". Mówię Ci Jędzuniu złota, to nic ciekawego, ani wartego przeżycia.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zdrowia wszystkim życzę!
Trzymam za Ciebie kciuki, Pasiasta. Osobiście dla mnie te dwa tygodnie kwarantanny były czasem darowanym. Dwa darowane tygodnie od życia. No ale ja spędzałam czas z dzieckiem, nie z mężem, mężą bym pewno też nie strawiła, cóż, tak wyszło :) Trzymam za Was kciuki i przeżycia życzę :)
OdpowiedzUsuńNie wierzę Jędzuniu w 2 tygodnie. Dziś mija tydzień, a nie było jeszcze wymazobusa, a mąż potrzebuje 2 minusów. My potrzebujemy teraz tylko 1, ale kto powiedział, że nie wyjdzie nam plus w przyszłym tygodniu. Moja córka też mi nie przeszkadza, bo to dobre dziecko (udała mi się), ale chłopa to bym sprzedała za całe 50 groszy. Dzięki:*
UsuńA, do nas NIKT nie zajrzał, ale w momencie, gdy Inżynier tu lądował, wypełniał tylko papierek na granicy. Potem uściskaliśmy się za progiem, produkując szczególnie zjadliwego wirusa... I pies z kulawą nogą się nami nie zainteresował, aczkolwiek siedzieliśmy zdyscyplinowanie na dupie. Oboje pracowaliśmy spotykając się na obiedzie i innych posiłkach, pijąc, jak było co pić, bo nam donieśli. Chętnie bym powtórzyła, on - nie sądzę, bo jest z rodziną. Trzymaj się, Pasiasta :)
UsuńJeżu, Pasiasta, trzymam kciuki.
OdpowiedzUsuńDziękuję Dorciu, przydadzą się, bo jest wujowo.
Usuń