piątek, 5 czerwca 2020

Ja pierdolę

kurwa, Kochany Pamiętniczku.
Wchodzę na bloggera, a tam nowy image.
Wchodzę na mbank, a tam nowy image.
Wchodzę do kompika, restartuję, bo prosi, a tam Microsoft Edge.
Lezę do jednego lustra, a tam stara, wredna maupa.
Z nadzieją kulam się do drugiego lustra, a tam takaż sama maupa.
Zatem jak żyć, Kochany Pamiętniczku, jak żyć?
Ileż ja już zmian w swoim życiu przeżyłam? Tych realnych, wbijających w ziemię, zapierających dech, wywalających poza nawias kwadratowy i tych, po których wydawało się, że już nic nie ma, a jednak...
Ile zmian image'u netowych stron, aplikacji, wkurzających do szpiku kości.
Ile zmian ekranów, klawiatur, skrótów?
A ja?
W tych lustrach coraz paskudniejsza, coraz grubsza stara kobieta, coraz bardziej wkurzona na to, że jest jak jest.
I nie, nie szukam botoksu, kremów (aktualnie nie mam żadnego kremu w domu, tak wyszło, znaczy się do tej paskudnej mordy, zresztą nigdy nie byłam fanką, na swoje zmarszczki ciężko i solidnie pracowałam, nie wstydzę się ich). Nie chcę wyglądać na góra 40 lat. Jestem, jaka jestem. W środku mam wciąż te osiemnaście z lekkim Vatem, no cóż.
Nie tęsknię za wieczną młodością, albowiem ta, aczkolwiek piękna jest, niesie za sobą wiele bólu: że ta łydka chyba jest o parę milimetrów grubsza, że cycki za małe, za duże, że brzuch za duży, dupa przekracza wszelkie normy...
I nie umiałam się cieszyć, studiując godzinami w dwóch pod odpowiednim kątem ustawionych lusterkach profil mojego - kurwa - krzywego, rzymskiego nosa, że ma fajne kudły, zawsze wyglądające jakbym wylazła od fryzjera (mój ojciec do śmierci powtarzał, że każdy mój facet jest szczęściarzem, bo zaoszczędzi majątek na fryzjerze), ewentualnie jakby piorun w rabarbar strzelił...
A dziś wiem, że nie ma opcji mieć tamtą urodę i dzisiejszy rozum.
To nie jest hollywoodzki film...
Pierworodny bladym świtem zakołatał do mych drzwi, bo żonę na dworzec odtachał (jednak dobrze skunksa wychowałam, nie ma co) i już był w okolicy Heimatu.
Dzień był fajny, pomijając uciszanie go, bo wciąż do niego nie dociera, że mam aparaty, że nie muszę się na niego gapić, gdy gada. Wrzeszczy, ale on zawsze wrzeszczy, nie wiadomo po jaką cholerę, bo Inżynier z kolei mówi do mnie zupełnie nie wydając głosu :)
Mieliśmy iść do Posnanii w związku z tą nieszczęsną zmywarką, ale już od rana było wiadomo, że nici z tego.
Załapał się na obiad, po którym WYLIZAŁ talerz, więc jednak spuszczam zasłonę milczenia na wszystko inne i na teksty: mamo, sam sobie ugotuję.
Jakbym na co dzień miała taki egzemplarz w domu, nie musiałabym mieć zmywarki.
No chyba, że rozleniwiłby go dobrobyt żywieniowy.
Praca szła jak szła, dziecko dojrzało, że mamusi kaska sama nie wlatuje, zdziwione rzekło, że ono się narobi. Wiem. Osobiście wołałabym się narobić, niż mieć wkurw na czekaniu na I korektę, która zamienia się w II korektę, bo coś się zmieniło, która zamienia się w III korektę, w IV, a dopiero piąta idzie do druku, kiedy już odpisuję, że w dupie mam niekompetencję i ubogie słownictwo prezesa jakiegoś tam, tylko proszę o poprawienie ortografa, bo reszty nie ogarniam :P
I po 10 godzinach tkwienia na posterunku SMS, że co złego to nie oni, że przepraszają.
Wiem, że nie oni, ale poniekąd i oni, aczkolwiek nie do końca.
W międzyczasie pada firmowa poczta.
Która jednak notuje emilki, że mam zapłacić 920 euro, bo mam zhakowaną pocztę, przez geniusza, który żąda ode mnie tylko 920 euro (emilek napisany perfekcyjną polszczyzną), albowiem ma moje kontakty i wyśle do nich emilka z filmikiem, jak się masturbuję na stronach porno, akurat na firmowej poczcie.
Serio?
Masturbacja jak masturbacja, miłość do samego siebie (kiedyś wrodzona wstydliwość nie pozwoliła mi na zakup T-shirta z takim napisem, no bo boginią seksu to ja nigdy nie byłam), ale serio, mając w domu w porywach 7 urządzeń, nie licząc firmowego, masturbowałabym się akurat tam?
Słaby ten hacker.
I nie wpadł na to, że w PL 920 euro to majątek, zwłaszcza dla kobiety?
Czego oni tych hackerów uczą? Niedorobieni oni jacyś tak :)
Zakończyłam pracę po 10 godzinach, Pierworodny za moją namową wcześniej wybył, bo ile można czekać?
Miał swoje ręczne robótki w domu, a i ja po jego ewakuacji odetchnęłam, bom w porywie wściekłości, między jedną korektą a drugą i padniętą pocztą ogarnęła chaupkę.
Na medal, znaczy się, bez przesadyzmu, albowiem, ponieważ że, w niedzielę zlądują niedobitki rodziny, na którą wciąż mam politycznego focha, z Łobuzami w komplecie, więc bez przesady z tym sprzątaniem, bajzel będzie na bank.
Nawet filmik mam, jak pięknie Łobuzerka sprząta u siebie książki z półek.
Ale w ramach mania wyjebanego nie błagam o pozwolenie zamieszczania na FB.
Jak i na delikatne wyliczenie Synowej, na jakie książki dla dzieci ma ochotę nie zareagowałam zupełnie.
Coraz więcej rzeczy mam  w dupie, nie wiem, czy to dobrze, czy źle?
Ale dlaczego mam się martwić za cały świat, skoro świat ani trochę nie martwi się o mnie?

Jutro wstanę, albo i nie.
Ogarnę, albo będzie mi to już absolutnie obojętne.
Kolejny numer zamknięty.

Co ma być, będzie :)

A, dla potomności, rzygam rzepakiem.
Rzygam specjalistami od rzepaku.
Dobrze, że olej kupuję słonecznikowy.
Chociaż i tak potomność nie ogarnie rzygu. Zatem wyjaśniam. Specjaliści od rzepaku, koszący grubą kasę, chyba podstawówki nie skończyli...
Ja skończyłam studia i...

Jestem szczęśliwą kobietą, poza dniami zamykania :P





7 komentarzy:

  1. Zamknęłaś miesiąc to teraz masz trochę oddechu. Lustrom za bardzo nie wierz, bo co najważniejsze jest w środku. Tego się trzymam. A im mniej mam urody tym więcej dokładam koralików, dla odwrócenia uwagi. Kiedyś sąsiad spytał mojego wnuka, a która to jego babcia, a ten zameldował, że ta z bombkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miesiąc. Jedną gazetę, zostały mi jeszcze dwie :)

      Usuń
  2. Kobieto, masz klasę. Podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czemu nie lubisz rzepaku. Ja lubię i oleju używam tylko rzepakowego, bo każdy inny czuję w potrawach. Kwitnie ładnie. Tylko śmierdzi sikami... :D choć niektórzy mówią, że miodem

    OdpowiedzUsuń
  5. Olaboga. Nie mam nic do rzepaku jako takiego. Ale czytając wywiady z guru ze świata rzepakowego też byś rzygała :P Z prostym człowiekiem prędzej się dogadam i go zrozumiem (nie mam nic do prostych ludzi), jak z tymi prezesami:P

    OdpowiedzUsuń