czwartek, 20 sierpnia 2020

Ja pierdolę

 Kochany Pamiętniczku.

Ja pierdolę to przedszkole i bławatki, i kąkole, jeszcze tylko jeża wolę, ale jeża też ogolę, jak za młodu cytowali moi kochani synowie.

A ja się po prostu dzisiaj upiję, żeby spać, bo inaczej nie mogę. A jutro poszukam koła AA.

Teoretycznie szło jak z płatka. Teoretycznie, albowiem...

A, dopiero jak jebło (no, jebło, na co drążyć, jebło to jebło) wysłano do mnie informatyka.

Jechał, jakby nie mógł. Samochodem do mnie z pracy jest 10 minut w porywach, jak światła sprzyjają, to szybciej. Ja bym w tych lepszych latach na piechotę doszła. No cóż, nevermind :D

Mniejsza z większym, poszło. Pokazał mi ten nowy system, z którego mamy od września korzystać i ojapierdolę... No dobra, ja to ogarnę, bo nie mam wyjścia, ale reszta? I oczywiście mam iść na szkolenie w moim wolnym czasie, bo wtedy wypada. Ponoć on mnie zapisał, szukał w telefonie, ale zrezygnował, coś nie działało. Informatykowi. Acha.  A koleżeństwo bierze urlop, znika. Więc zniknę i ja, co ma być będzie. Ale jeżeli ludzie w wieku moich synów (no dobra, moi tłumaczą mi, że ogarnianie nie zależy od wieku) po 10 latach tłumaczenia, jak się wstawia prawidłowe symbole, cudzysłowy, indeksy nie ogarniają tego, to czego się spodziewać po nowym systemie, zwłaszcza że będzie po angielsku, a większość z nich zna niemiecki? Ja nie znam ani jednego, ani drugiego. Teoretycznie. Błędy widzę, w angielskich programach pracuję, bo jakie mam wyjście?

Ja pierdolę.

Wrześniowy numer był rekordzistą, w cztery dni wyrobiłam pół miesięcznej normy godzin, tak, tak...

A miało być łatwo i przyjemnie.

Na dokładkę warzywka, mające pracować jutro, pracowały dziś, a jakże. Z zastrzeżeniem, że może być jutro. Ale jutro już tylko wstępniak i spis, więc od jutra wolne, bo zaciskając zęby i klnąc, zrobiłam. Pani szła do dentysty. 

Kurwa. Jak ja mówię, że idę do dentysty, lekarza (terminy są jakie są), to jest afera.

Mam w dupie od dziś. Termin, to idę. Nieważne, ile osób będzie na mnie czekać, tłumaczę się nawet z restartu - komputer szmelc już, a upały to restart zajmuje 15 minut. Tak, jestem głupia jak but.

Tylko nikt nie bierze pod uwagę, że moja babcia mnie zniszczyła, ucząc, że co mam zrobić jutro, mam zrobić dziś, a co mam zjeść dziś, mam zjeść jutro.

Zatem mam czyste wszystko, zrobione i chyba się upiję.

Na jedzenie nie mam absolutnie ochoty, chociaż pomidorówa z zamrożonego kiedyś tam rosołku, z lanymi kluseczkami wyszła zajebista i na dwa dni. A kluseczki takie olbrzymie, że się nie mnożą i Inżynier by padł.

Trudno, stosunki chłodne, aczkowiek poprawne,  i nie chwalimy się zajebistą pomidorówką.

Prezes od cukru, podpisany jako główny lekarz weterynarii i zdziwienie autora: jest pani naprawdę przytomna. Serio? Korekciłam to wczoraj śpijmą nocą, by usłyszeć, że pójdzie dziś. Dziś czekałam na to do południa. Serio? Nie było czasu na ogarnięcie, że gość z którym się przeprowadza wywiad nie jest lekarzem? Ile ja powinnam zarabiać, że to ogarniam? Z jakieś 10 patyków na rękę?

Kurwa.

Odpisałam, że po prostu facetowi dobrze z oczu patrzyło na fotce.

A na serio? Już mnie to nie bawi.

A to bardzo zły omen, bo mojej Cioci przed śmiercią już nie bawiło gotowanie. 

Jestem kurewsko zmęczona.

Muszę odpocząć, tylko jak?

Urenka czy klepsydra, co będzie lepsze?

W urence mogę dostać odleżyn, a w klepsydrze siniaków od przesypywania.

Diosmina działa.

Nogi wciąż puchną, ale już nie na chama.

I tym optymistycznym akcentem żegnam się z tobą, Kochany Pamiętniczku.

Następna notka będzie albo nie :)
Nie mam na to wpływu. 

Coraz krótsze są dni, coraz bliżej jesień, moja kochana...

Czas zadumy, świeczuszek i takich tam.


A szwagierka Kierownika Budowy podsyła mi linka do sklepu internetowego.  Z prośbą o opinię. No OK, dziewczyna spoko, lukam, i włosy (resztki) stają mi dęba na łysym łbie. Serio? Średnia cena zabawek ponad 200 zł. Zeszyt kilkanaście kartek 19 zł... Więc piszę, że pogoda jest dla bogaczy, dla niebogaczy są prognozy złe. Pytam, czy sklep jej. Tak. Eko, sreko, organic. Serio? Odpisuję, że ma szukać bogatszych. Moja synowa pewnie kupi tam coś. Ja nie. Chłopcy i Kalafiorkówna cieszą się równo z zabawki nieeko, nieorganicznej za 7 zł z Pepco, może nawet więcej niż z eko za 70 zł.  Radocha jest z zabawy, nie z cudów wianków. MW jest już niezabawkowa, jakoś tak nagle przeszła na elektronikę (też niedobrze). 

A na serio? Mając do wyboru wygodne buty za 250 zł i "markowe" (Marek, nie bij, wciąż słucham Markowej piosenki) za 2500 wybiorę wygodne.

Tak mi się na filozofię zebrało, ale czegóż się spodziewać po takim wariatkowie.

Zmarli Demarczyk, Szczepanik.

Lata lecą.

Pora zabrać się za palenie żółtych kalendarzy, bo choć bardzo bym chciała (a może już nie?) nigdy nie wpadnę do Tomaszowa.

Nikt tam na mnie nie czeka.


5 komentarzy:

  1. Jedzo, jak Ty pieknie ale gorzko piszesz...Nawet nie wiesz, jak ja cie rozumiem. Wyjechalam kiedys z Polski, bo by mnie w pracy zajezdzili jak konia na westernie. Pracowalam, zapieprzajac do 09.00 ( moglam sie wyspac co nie? ), do 20.00 -21.00-tej dzien w dzien po 11-12 godzin, placone za 8. Tyralam zawsze za dwie, trzy osoby, bo jak ktoras szla na urlop albo zwolnienie to od zastepstwa bylam ja, " bo ty znasz wszystkich klientow i kazda czesc". Jak ja potrzebowam wziac trzy dni wolnego , to zbiero sie konsylium, zeby laskawie ustsluc termin pasujacy trzem osobom, bo moja prace wlasna rozkladali na trzy. Kazde Swieta - ja na dyzurze, bo ja mam " duze dziecko" - ja mialam osmiolatka, one mialy mlodsze, ale mialy mezow w domu , moj byl
    stale nieobecny. W zeiaxku z tym po szesciu latach dorobilam sie nerwicy serca, zapadlam na pluca a dziecko nie poznawalo we mnie matki. Az peklam z hukiem i wyladowalam 2000 km z dala od tego, bo skonczylabym w psychiatryku jak nic. Spalmy te zolte kalendarze i wypijmy za swiety spokoj. A Tobie zycze, abys porzadnie odpoczala Jedzo, jak trzeba to zapij przez tydzien i bierz zwolnienie, zanim cie zajezdza 😘😘😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwolnienia nie opłaca mi się brać. Płacą za nie 80%, więc nie byłam na nim od ponad 20 lat :) Tak zarabiam, że każdy grosz się liczy. Kitty, człowiek wiele zniesie, wiesz to. Przytulam :*

      Usuń
  2. Ja za Kitty- bierz zwolnienie i ratuj nogi. Nie czekaj, aż Cię na sygnale zawiozą nie wiadomo dokąd. I odpoczywaj, odpoczywaj....należy się za tą ciężką pracę. Osobiście rozważam kupno masażera do stóp, niewiele ponad stówkę to kosztuje, a ponoć 15 minut masażu w wodzie relaksuje jak godzinne leżenie z nogami zadartymi na sufit. Ja mam w zasięgu moich kopyt morze, ale tam tyle narodu, że strach....Idę kupować masażer. Sklep Ole Ole :) Ściskam Ciebie i Kitty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nogi uratowałam,ot, co to stówa :) Ale dziękuję za troskę,mam masażery i inne cuda wianki. Myślę, że po prostu to jest kurewski czas na życie. Bo cóż, kiedyś trzeba umrzeć. Może z przytupem :) Mam nadzieję,ze jesteś zadowolona z zakupu :) Niech Ci służy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, nie kupiłam.... Tyle tego w sklepie, że nie umiałam wybrać.Biorę Hydro-fit i woda jakoś sama z kopyt schodzi. I podobno idzie ochłodzenie, to będę uratowana. A na kulejącą psyche najlepiej mi robią Twoje posty. Więc nie umieraj tylko pisz :). Całusy:)

      Usuń