piątek, 18 września 2020

I kolejny tydzień

za mną, Kochany Pamiętniczku :)

Ja już listopadowa jestem, albowiem właśnie zamknęłam, bez huku, październikowy numer. Cieszę się, że nie byłam w redakcji i że pracowałam w starym systemie, jak na początku kariery - Word i wydruk, ale... System Worda nie wczytuje i inne cuda wianki chodzą.

Żal mi ludzi, którzy się z tym użerali, ale i mnie wdrażanie czeka, więc nie ma zmiłuj. A na dokładkę jebana drukarka raczyła zmienić opcje już pod koniec, w najgorętszym momencie i... pomijając, że drukuje na opcji "drukarka nie jest podłączona", sama się wyłącza (a poprzednio była włączona nawet przy wyłączonym komputerze), rozumiem, czemu Inżynier nie lubi drukarek, chociaż jest najgenialniejszy do kompików i ma nawet certyfikat Apple, oficjalny, a jakże (dumna jestem)...

Nowy iPad już jest, jak marzenie, ale... Dorastam, staremu nic nie brakuje, nawet połowy pamięci nie zużyłam, a bateria na kablu chodzi jak złoto jeszcze, więc? Jeszcze się łapie na uaktualnienia, więc? Kasę mam, jak coś, kupię, ale poczekam na Black Friday, a może i dłużej. Nie pali się. Dorastam chyba.

Cztery dni nie wychodziłam na krok z domu, a dziś w skrzynce... awizo. Klasyka. Klasyka tym bardziej, że na nazwisko nieczytelne Janusz... i nie ma nawet numeru mojego mieszkania :) Po prostu sobie leży w szparze unijnej i kwitnie. Ponieważ już miałam wizyty policji, oddam je na poczcie i zrobię raban. A co? Kto bogatemu zabroni. Wiem, listonosze marnie zarabiają i na poczcie rozpiździel jest, ale co mnie to? Ja też marnie mam płacone, ale pracy nie olewam.

Najlepszy dowód - dziś od Bossa artykuł o epokowym a jakże, evencie.

A w tytule trzy błędy. Trzy błędy w tytule od Bossa? Kokaina czy amfetamina? A że wydruk na rastrze i na mojej drukarce chuj widać, piszę emilka, że są byki... Nie minęła minuta, a odpowiedź, a zazwyczaj moje emilki giną w przepaści firmowej poczty :) Że sam jest zszokowany, że on nie wpisywał, że system...

Tak, kochany Bossie, też cię kocham. Jak ja w tym wariatkowie puszczę literówkę lub zgubię przecinek, jest  dochodzenie FBI i CIA...

I mam zachować to między nami.

Amen :) Mam na niego haka, jak coś.

No dobra, gorąco było, bo mało, że nowy system i wszystko się sypało, to sytuacja polityczna jest jaka jest, co też opóźniało zamknięcie numeru. Mam nadzieję, że pisiory się przejadą na tej ustawie i wypierdolą w Kosmos. Rozumiem argumenty wszystkich zwierzolubów, odwiedzających tego bloga, sama nie mam zwierząt, żeby im broń blog krzywdy nie uczynić.  Ale zakaz trzymania krów na uwięzi, teraz zaraz już?  Znam się na hodowli zwierząt i pomijając wypadki wołające o pomstę do nieba, zwierzęta nie mają źle hodowlach. A że są zabijane? Wszak ludzie są mięsożerni, nieprawdaż? Ubój rytualny jest nieludzki? A "ludzkie"jest transportowanie tych zwierząt w nieludzkich warunkach do kraju, gdzie tak samo zostaną rytualnie zabite, bo tam wolno. A straci nasza gospodarka. Nic nie jest proste. Jak czytam, jakie warunki muszą mieć świnie, łącznie z zabawkami i innymi takimi tam, to na serio, czasem ludzie tak dobrze nie mają. 

Nie jestem za krzywdzeniem zwierząt. Ale od wieków człowiek jadł mięso.  Jedyne wyjście z sytuacji: przejść na wegeterianizm. Ale chyba nie da się do tego zmusić wszystkich ludzi?

Temat rzeka, więc wychodzę z niego, jestem z rolnikami, bo to ich warsztat pracy. To tak samo, jakby ktoś wydał ustawę, że nieważna gramatyka i ortografia - zostaję bezrobotna. :) No ale ci ludzie władowali ciężkie pieniądze w doskonalenie i wygładzanie swojego warsztatu pracy, mają kredyty na karku. 

A prezio kocha kotka...

Kurwa :) 

I tyle w temacie.

Rano kurcgalopkiem na Manhattan pobieżałam, wciąż oczami duszy widząc wiszącego wstępniaka (głupia ze mnie cipa do kwadratu, pracowałam 4 dni jak niewolnica po godzinach, w rytmie redakcji, więc gdybym nie ogarnęła wstępniaka błyskawicznie, to co? Jeżu kolczasty, jaka ja jestem niedorobiona).

Nic na poczcie nie było, więc w akcie rozpaczy i protestu przeciwko życiowej niesprawiedliwości: 

- poszłam do piątki i kupiłam piwo na zamknięcie (które właśnie, rozkosznie schłodzone popijam). 

- okna w dużym pokoju pomyłam, albowiem rano w promieniach wrześniowego słońca, padającego już pod innym kątem widać było syf i malarię :), 

 


inaugurując jesień piękną hokkaido :),

- badylki postawiłam na baczność, 

- smalczyk zrobiłam, z papryką tym razem

 


 jest MLASK, wiem, bo brytfannę chlebkiem wymiziałam  :) 

- z żurawiny, która po dwóch tygodniach leżenia pod ręcznikiem dojrzała

wsypawszy na kilo żurawiny kilo cukru, wg wskazań przedwojennych 



przepyszny dżemik usmażyłam i zawekowałam :)

Nie licząc drobiazgów cotygodniowych na koniec. Mieszkanie wycyckane, obiad na jutro został (a tam, idę po linii najmniejszego oporu - w moim ukochanym garze, co się nawinie, na drugi dzień jest). 


We wtorek warzywa, ale do wtorku luz i hasta manana. 

Jeszcze nie mam planów.

Ale...

Pierworodny miał wpaść, miał trzy dni wolnego. Musi mi ktoś umyć szklany klosz w kuchni. Zarósł nagarem. A i wyżej jest co ogarniać. Mogę sama, ale przy moim błędniku, coraz gorszym... Sam mówił, że ma wolne i wpadnie, jak coś potrzebuję. Wpadł, w poniedziałek, bo... on potrzebował komiks na lekturę dla MW. Tak, teraz mają komiksy na lekturę. A że wydałam majątek na komiksy dla dzieci, to mam... (Gówno, co nie?). Zabrał zaprawy, na to sama nalegałam, bo co się ma zmarnować dobre żarcie...

A moja lampa? Dalej zarasta nagarem, bo... miał inne zadania w domu do wykonania.

Trudno :)

Dziś synowa wrzuca zdjęcie MW na koturnie.  WTF? Dziewczyna ma 10 lat. Wyrośnięta ponad miarę. Piszę, że zrobi, co zechce, ale prosi się o wizyty u ortopedy i choroby kręgosłupa. I co? Nic, przeczytała, zlała ciepłym strumieniem moczu. Mam pisać do Pierworodnego? I tak zrobi, co żona mu każe... 

A MW non stop w słuchawkach i na telefonie.
A za mną: 


W pierwszym odruchu chciałam zlikwidować FB, ale mnie Inżynier obśmiał. Nie lubię dokumentów, ale ten przełknęłam. W sumie - jestem uzależniona, nie da się ukryć, ale... Umiem funkcjonować poza siecią. Z MW nie mam PRAWIE żadnego kontaktu, bo ona wciąż jest w sieci. Ja mam 65 lat, ona 10.  Ja mam życie osobiste poza siecią, pracuję, żyję, w sensie chociażby robienia przetworów, łażenia, zainteresowań. Jestem pełna obaw. Może niesłusznie, bo to inne pokolenie, ale jednak. 

 Wiem, monotematyczna jestem, nie za bardzo podoba mi się niesłuchanie głupich rad pojebanych staruch.

Bo niestety, internety pełne są idiotyzmów, o czym też mówi ten film, właśnie napisałam do Pierworodnego, ale jest pod pantoflem, że hej :)

A nic, kurwa, nie będę się denerwowała... Bo i po co?

Do Inżyniera piszę, że do Umarlaków, a jakże, pamięta, urlop weźmie. Pytam: WTF urlop? Bo... No rozumiem, że żona ma pierwszeństwo w dzień Umarlaków, ale... W szoku był, że myślę o początku października, zgadzam się na niedzielę, bo w sobotę to oni zakupy robią na tydzień (obudził się z ręką w nocniku, a tak mnie krytykował, jak mówiłam, że zakaz handlu w niedzielę uderza w ludzi pracy, sam w UK robił zakupy w niedzielę).  

A do M.? Nie będę ciągnęła Inżyniera. A Pierworodny? Od ponad roku słyszę, że pojedzie tam ze mną i zabierze dzieci.

W sumie w dupie to mam.

Sama ogarnę, bo mogę i chcę. A że się umęczę? Nevermind.

Wiem, że Eks nie był idealnym ojcem, ale też najgorszym nie był.

Może oni tego nie pamiętają, ale ja tak. I oni wiedzą, jak to szło.

Dziś wsadziłam miarę zamiast do szuflady, na półkę do szafy. Nie wiem, o czym myślałam, latałam, ale...

Czy to już alzheimer, Kochany Pamiętniczku, czy zwykłe roztargnienie?

I dlaczego ja, kurwa, muszę tak dużo pamiętać i o tak wiele spraw mieć żal?




 

7 komentarzy:

  1. To Ty zawsze do przodu jesteś! Znaczy-wiosna prędzej do Ciebie zajrzy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, Dora Ci odpowiedziała... Ano, moje życie pędzi coraz prędzej, chociaż wcale tego nie chcę...

      Usuń
  2. Też jestem taka pamiętliwa i coraz bardziej żałuję wielu rzeczy. Ale za to doopa mi stwardniała i już się tak nie daję, jak jeszcze parę lat temu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podeślij receptę na stwardnienie dupy, bo moja wciąż miękka i wszyscy w nią walą jak w bęben, mimo że się zarzekam, że co to nie ja :)

      Usuń
  3. Heh, Basia to umie pocieszyć.
    Ta robota Cię kocha jak nie wiem co, przeczytalam wcześniejsze wpisy,no jest jazda, i ciagle coś.
    A na jakiej diecie są Pierworodny z rodziną, bez przesady, ja pożarlabym i dziub obtarła, moge w domu się dietować a zrobic dzien dyspenzy w gosciach. Jedynie nie slodzę cukrem w gosciach😀

    Grobami zajmuję sie sama, jakos mlodsi nie czują powolania, dlatego jak mnie zproszkują, to wolalabym być gdzies rozsypana, żeby nie musialo być grobu, bo kto by o niego dbał. Już myslę, ze szkodza, ze dziadkowie pochowani osobno, bo to dwa groby do obrobienia miast jednego, no ale koszty i cale zamieszanie z przenoszeniem, ee, to juz niech tak zostanie.
    Z drugiej strony wiem, że młodość ma swoje prawa, ja do niektórych spraw dorosłam na tzw.starość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na diecie są Inżynierostwo, chociaż i tej drugiej ekipie nie zaszkodziłoby zrzucenie paru kilo. Nie mówię tu o męskiej części w całości, ale o żeńskiej. Ostatnio Inżynier, broniąc żony warknął, że mi się w klimakterium przytyło. Ano. Ale po urodzeniu ich obu, dzięki byciu w ruchu i takim tam, ważyłam mniej niż przed porodem. Do 50. roku życia nie piłam :) A, inne takie tam. Long story. Nie oceniam po wadze, bo to nie ma znaczenia w sumie, ale sama wiesz, ja jest. Też myślę o zlikwidowaniu grobów, ale to nie takie hop siup, a nie ma czasu na pogadanie, bo dzieci, bo synowe coś chcą i wołają, bo znów mamuśka coś chce :) A, po prostu wezmę, kopyta wyciągnę i będę miała na wszystko wyjebane :)

      Usuń
  4. Ha,ha,ha, tez tak mówię, że przeciez ja juz w bliskiej kolejce to kopniecia w kalendarz, to co sie glupia przejmuję, ale gorzej jak los zrobi kawal i pozwoli dluzej pożyć, a ja ,,taka nieuczesana"

    OdpowiedzUsuń