piątek, 16 września 2022

Takie

 zamknięcie tygodnia, Kochany Pamiętniczku, spokojne jak rzadko kiedy.

Nie wiem, czy uda mi się dziś foty wrzucić, bo MSG w kompie zdechł, a tą drogą je przesyłam, zobaczymy.

Jesień puka do drzwi i jest wspaniale, dziś już było ciepło aczkolwiek chłodnawo (klasyk jednej z nauczycielek Inżyniera).

Ogarnąwszy rano Manhattan, zdążyłam do pracy, ale rękawów sobie nie wyrywałam, bo było jak było. Obiecałam świnkom, że je zamknę, bo do Dojczlandii jadą, więc po 13, a w zasadzie po 14, posłałam raport Bossowi, wracam, a na poczcie emilek, że raport raportem, ale jeszcze od niego jeden tekst.

Zrobiłam, ale w emilku posłałam wzdech i info, że ja już dawno po robocie, a siedzę, bo świnki...

Kurwa.

A potem zrobiłam wszystko, co w międzyczasie się dokulało, bo jestem IDIOTKĄ, a gdy już skończyłam z tym koksem, wleciały warzywka, niby nie na gwałt, bo pani jedzie w pole, do wtorku mam czas.



A, obeszłam system, a komputer mi mówi, że mam problem z połączeniem sieciowym. Wszystko wszystkim dziś się wygło (mojemu kompikowi tak, bo nie zaktualizowałam Windowsa, bo mi rozwala system, a Inżynier nieczynny.Połączenie sieciowe jest OK :)

Zatem obchodzimy kolejne sranie w banie, zakładając, że teraz to Microsoftowi się wszystko jebie. Nie wiem, jak z moim Officem, mam domowy z I., już mu kasę wysłałam, teraz pora na odnowienie, ale może coś poszło nie tak. 

Zatem po wyprawie na Manhattan przyszła pora na wyprawę do Biedronki (fajna promocja na wina, które lubię, wino za 29 przy zakupie dwóch butelek jest za 19,90, więc choć się nie umywa promocja do Chianti za 13 zł, kupiłam, bo to nie będą łatwe dni. I dobrze mieć w zapasie coś, po czym można w razie W zasnąć, bez miotania się między łóżkami.

Po drodze mam Aldi, więc…

Ojapierdolę. Okazało się, że biedne Łobuzy cierpią na niedobór plasteliny, zatem z Aldi mamy 


 

 

... i zostałam nazwana łapówkarzem, ja sobie wypraszam. To nie jest żadna łapówka, to są ostatnie plasteliny z Aldiego i to jest zwykły wziątek. W tygodniu Klafiorkówna, nielubiąca babci Yody na maksa, stworzyła bez żadnego przymusu i namowy takie oto arcydzieło, z dedykacją właśnie dla mnie


Z własnej i nieprzymuszonej woli, każąc sfocić matce i wysłać do mnie, no to jest więcej dla mnie niż Nagroda Nobla. Może z tym niedotykaniem to się tylko tak wygłupia, żeby nie pokazać, że mnie kocha? Może nie tak, jak ja ją, ale kiedyś może mnie z łezką w oku wspomni? Może będę dla niej równie dobrym wspomnieniem, jak moja jedyna babcia, którą znałam, a i druga przyszywana nie od macochy, choć macochą dla mojej Mamy i Cioci była, a niezbyt dobrze ją wspominały, aczkolwiek Ciocia opiekowała się nią - w sumie już bezinteresownie, bo nie musiała - gdy odchodziła na najgorszego z możliwych raków - raka odbytu? W tamtych czasach to był jednak survival...

Nikt nie ma pojęcia, jak boli mnie, że nie kupuję nic dla drugiej Bandy, ale skoro nikt od pobytu MW w szpitalu, gdy byłam potrzebna do towarzystwa oraz od mojej prośby o podlanie badyli, gdy byłam we Wrocku, nie zapytał nawet czy żyję - jednak wyrosłam już z dopytywania się, co u nich słychać.

Nie, żeby mnie to nie bolało, ale cóż. C'est la vie.

A i pod kasztanami, niemiłosiernie sponiewieranymi przez szrotówka kasztanowcowiaczka znalazłam dziś dwa, które same spadły, a nie te strącane na siłę, więc może nie są takie super, ale


... znów zakłuło, bo kiedyś ktoś mówił: włosy masz jak kasztany... Oczu nie mam kasztanowych, ale mają je moje dzieci i wnuki, co potwierdza teorię dziedziczenia...

Mam nadzieję, że będę dziś dobrze spać.

Bo jutro wszystko mogę, nic nie muszę...




6 komentarzy:

  1. Piekne plastelinowe cosie. Niespecjalnie wiem, co przestawiaja, ale najwazniejsze, ze wygladaja i sa kolorowe. I dla bapci!
    Jeszcze przed chwila czlowiek mial upalow i suszy po kokarde, teraz narzeka na zimno i deszcz. Inna rzecz, ze zniknely gdzies okresy przejsciowe, takie z 25°C. Teraz albo 40°C w cieniu, albo zaraz 14°C w sloncu, kiedy wylezie zza chmur. Z lata robi sie zima, z okresu suchego okres monsunowy.
    Ja zas mam nadzieje na ladna pogode w tygodniu, ktory spedze u corki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żebyś wypoczęła, bo podróż, śledzona przeze mnie na FB to była taka, że ja od razu wróciłabym do domu :) Dzielna jesteś, przyjemności, zasłużyłaś :)

      Usuń
  2. tak pozwolę sobie zacytować Rwoją znajomą z FB - sezon grzewczy zaczęłaś ;-) ja widzę na tej kartce ślimaka i słonia nie bardzo mam pomysł na te niebiesko czarne oczy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz to oko, chociaż nie jesteś babcią :) Ale Kalafiorkówna, na pytanie, jak nazywa się jej ulubiona w danym momencie lalka odpowiada: Kasia, za kilka minut Kasia jest Agą, a później Weroniką. Trudno za nią i jej wyobraźnią nadążyć, staram się, ale nie zawsze mi wychodzi ;)

      Usuń
  3. Może to jest zadania dla babci - połącz kolorowe punkty kreskami i zobacz co wyjdzie.:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żebyś wiedziała, jak nienawidzę takich rozrywek i kolorowanek (w pracy mi kiedyś przynieśli, żebym się nie denerwowała czekając na robotę, po 5 minutach odniosłam to z wielką mordą i więcej nie próbują mnie tak wyciszać), nawet byś o tym nie pomyślała... :) No dobra, oddycham w tytkę i się nie nerwuję zanadto :)

      Usuń