skrócie, Kochany Pamiętniczku :)
Zapłacił tylko za kury. I znów będę robiła za żebraka. Wkurzona napisałam na MSG do Pani M. Bo miała dopilnować. Odpowiedziała szybko. Z Maroka, jak dorwała wi-fi. Nie wnikam, czy jest tam prywatnie, czy służbowo.
Wkurw trwa. Tym bardziej, że grzebię w glebie i znów będę robić za żebraka.
A z 900 brutto wyszło trochę ponad 600 netto.
Tak goli mnie państwo i dlatego wkurwia mnie Boss ze swoim brutto.
W Dzień Matki pierwszy był Baran.
Jak zawsze.
Chociaż absolutnie nie czuje we mnie matki.
Ale pamięta i w angielski, i w polski dzień.
Takie to pokręcone te nasze stosunki.
Dziś wleciał I., bo musiał jechać do miasta, żeby z banku kasę wyjąć.
Z bankomatu musiałby jeździć po całej okolicy :)
Na Dzień Matki dostałam dwa piwa z browaru w Wąsowie. Sama o nie prosiłam, bo jak jechali świętować swoje dziesięciolecie ślubu, to akurat miałam reportaż o Wąsowie. Dobre piwko jest. I drogie :)
A kwiatki kupiłam sobie sama - dziś te oryginalne nasze piwonie - już się pięknie rozwijają, no i modraki (chabry, bławatki, jak ktoś woli)
Okazało się, że nie mam wazonika do takiego bukietu, więc stoi w pokalu :)
I. zabrał wielki wór doniczek, bo będzie ogród urządzał. I kolejną teczkę z papierzyskami. I skarpetki dla Alienka, ale okazało się, że za duże. Kupiłam rozmiar 30, jak mi kazano (znaczy się podano), ale ponoć jest różnica między 30 dziecięcą a dla dorosłych. Fuck. Na oko mi pasowały do Alienka, bo ma kopytka jak podolski złodziej :) No nic, albo dorośnie, albo skarpetki zetleją :)
Głupotę posłałam Baranowi na MSG i nagle...
Znów pogadaliśmy jak czekista z czekistą, znienacka.
I boi się o mnie, albowiem okazało się, że P. ma w niedzielę samochód i zapytał, czy mnie zabrać.
Jako że Ogrody są za górami, za lasami, a I. musiałby przejechać, wożąc mnie, 70 km bez mała, odpowiedziałam, że tak, poproszę.
Nie ukrywam, że mam mieszane uczucia.
Z drugiej strony nie chcę odrzucać P.
I tak zrobiłam sceny balkonowe, jak ktoś w Garbatce wjechał pod pociąg. Na baczność postawiłam całą rodzinę. Zanim dotarło do mnie, że moje dziecko mało, że jeździ spokojnie, to pod pociąg się nie pchało.
Co ma być - będzie.
Zatem kciuki mile widziane.
I sama już nie wiem, z kim lepiej jeździć - z własnym dzieckiem, czy z teściem I.
Mam zaufanie do trzech kierowców - Inżyniera (niby zdetronizował Barana, ale nie do końca), Barana i do... Inżynierowej. Ona z parkowaniem ma na bakier, ale jeździ jak szatan.
Ale skoro przeżyłam jeżdżenie Eksa, to może i tym razem w całości wrócę?
Wspominajcie mnie jak coś, czule albo wcale :)
C'est la vie :)


ja na badaniach okresowych zawsze mam bekę, mam 2 stopień niep. i dostaję na 3 lata, kumpela niezdiagnozowana ( bo wszyscy jesteśmy chorzy tylko niektórzy jeszcze niezdiagnozowani ) dostaje na 2 hahaha
OdpowiedzUsuńteraz czekam na komisję renciarską już 2, 5 miesiąca ( podobno orzekają zaocznie) mam nadzieję, że pozytywnie bo się wkurwię.
Osobiście mam tylko poletko doświadczalne czytaj folię 3x6 i uprawiam tam pomidory, sałatę i w tym roku arbuzy heh w doniczkach mam bazylię, szczypior 7 letni i pietruszkę zimozieloną.
Nie boję się z nikim jeździć bo lubię życie na krawędzi ;-)
Aloha !
Faktycznie, żyjesz na szerokiej stopie, super :) Ale z tym życiem na krawędzi to ja mam obawy, że wyląduję na wózeczku jak roślinka. Wprawdzie Kalafiorkówna deklarowała się, że wózeczek pchała będzie, ale... może jej się odmienić, może nie mieć siły, i inne takie tam :) Więc wolę nie na krawędzi, ale spokojnie :P
UsuńUdanego wyjazdu!
OdpowiedzUsuńDziękuję, w sumie był udany, ale nerwowy :P
UsuńKciuki😀To jechali obok mnie do Wąsowa! Kupuję to piwo na prezenty dla gos i i zięcia! Na Dzien Dziecka wczoraj dostal.Wiesz , ile tych smaków wymyslili?! A z tą zaplatą ?a pracę to sobie w ch....lecą!
OdpowiedzUsuńWiem, wiem, I. mówił. Smakowało mu, ale zna tańsze kraftowe, a w sumie mają wszystkie podobny smak (też tak mówię), no i bez przesady z koneserstwem, gdy cena leci w kulki. I o zapłacie też wiem, bo korekciłam reportaż i... po autoryzacji właściciele nie zgodzili się na współpracę, bo musiała być... kolaboracja.To już jasny znak, że srają wyżej, jak dupę mają, nowa "elyta", dziedzice. Ceny tych ekologicznych buraczków też w chuj lecą. Kupują je snoby, przepłacając. Ale to już inna bajka :)
Usuń