Ale zacznę od końca, bo :)
Właśnie tak jakby skończyłam remont. Tak jakby, bo jeszcze są drobiażdżki, a dziś założyli roletki. Niestety, dopiero dziś. A na tle roletek pięknie widać Zmorcze prezenty: dostałam slonecznika i papryczki, miód najsmaczniejszy na świecie, a także przesmaczne ciasto marchewkowe, resztą ciasta zajadała się redakcja i żądają przepisu. Zdjęcia ciasta brak, niestety, ale mówi się trudno, zdjęć będzie od cholery i niektórym się notka nie otworzy :)
No więc bladym świtem, dolinami i wądołami udała się Stara Jędza, dzielnie pokonując przeszkody terenowe
na dworzec po Zmorkę. Dorwawszy ją w swe opiekuńcze ramiona, zawlokła do chatki i nie, nie, nic złego Jej nie zrobiła... Zmorka spłaciwszy dług naturze wskoczyła z powrotem w kamasze i poleciałyśmy apiać na dworzec po Żabę i co my paczym??
Stoi masa radiowozów na sygnale, wysypują się funkcjonariusze uzbrojeni po zęby, łącznie z kaskami, pałami i tarczami. No, no, tak się Żaby w Poznaniu bali. Na peronie też czarno, z pociągu wyskakuje najpierw banda uzbrojonych po zęby, a dopiero potem majestatycznie wysiada Żaba. Zdjęć brak, bo SJ pomna nauk Inżyniera "nie robimy zdjęć uzbrojonym ludziom" spanikowała i nie robiła, Okazało się, że Żabę eskortowała od początku policja, siedząca z nią w przedziale, a nad całokształtem czuwała zakonnica. Ojaciepierdolę.
Porwałyśmy jednak Żabę i wlokąc ją na przystanek ("nie lubię dużych miast, nie mogłabym tu żyć, Poznań jest brzydki) nie pusczałyśmy jednak i dowlokłyśmy do domu :) SJ uszykowała gościom po małym woreczku, a od Żabola dostała m.in.

8 nowych naparstków z różnych stron świata. Z tej Żaby to włóczykij niesamowity, co nie??
Nie zważając na Żabie protesty, że chodzimy mało i powoli SJ wywlokła obie ofiary z domu i pogoniła, bez bacika, ale jednak.
I tak na samym początku
w parczku przy Zamku Zmorka zaczęła flirt z profesorem, ale przebiła ją Żaba, robiąc wdzięcznie
strip-tease, no i paczcie, co za Żaba, wie jak się do dzieła wziąć...
Poszła fama po Poznaniu, że wpadły fajne laski...
a SJ spokojnie podziwała uroki zamkowego podwórka, gdy tymczasem dwie laski
nawet rzeźbie Abakanowicz nie przepuściły. Więcej zdjęć nie wolno mi zamieścić, bo wiecie, rozumiecie, ochrona danych osobowych i takie tam, ale zapewniam, że działo się, oj działo, zwłaszcza przy wiolonczeli...
Podziwiając piękno mojej wioski, choć Żaba nadal nie była do końca usatysfakcjonowana, pomknęłyśmy ku Operze i fontannie i jak myślicie, czym się zajmowały??? Wiadomo, swoimi smartfonami
A Zmorka oczywiście eksponowała Kowalskiego ;)
Mknąc dalej napotkalismy gościa na czerwonym rowerze, ciekawe, czy kradziony z tej chińskiej knajpki?? I Żaba próbowała pod Okrąglakiem zmiażdżyć górala, który za cudnej urody futerko zdzierał z poznańskich baranów skórę, ale gość twardy był i nie dał się nabrać na Żabie wdzięki, skunks jeden. Tak więc Żaba pomknęła dalej bez futerka...
kontemplując... Plac Wolności i inne takie tam i szukając bankomatu PKO...
Doszliśmy do galerii MM, w której SJ nigdy nie była
a tam Zmorka z rozpaczy, że ją tak ganiam próbowała zeskoczyć z tarasu widokowego
ale udało się nam ją uratować, Żaba zaś była rozsądniejsza...
a SJ stała w połowie tarasu i animrumrała, bo jej się na jazdę do Rygi zbierało i miała miękkie kolana :)
Znalazłyśmy bankomat i dziewczyny, bojąc się, że im PIN podpatrzę, huknęły na mnie, aż spadłam :)
I tak tuptając dotarłyśmy na Stary Rynek, gdzie Żaba klapnęła szczęką o chodnik i rzekła: jak tu ładnie :) HAHAHAHAHHA :)
Chodziła i nie wiedziała, co ma fotografować najpierw, a Zmorka rzuciła się w kierunku buta, który zafascynował ją już w okolicach targów i kto pojawił się zaraz w pobliżu?? Policja...
Zmorka to to rude w tle :)
Potem rozgorzała dyskusja na temat ptaka na dachu Pałacu Działyńskich. Osobiście twierdzę, że to łabądek, ale dziewczyny mówią, że gęś :)
I do klubu go go nas zapraszali, ale jako że SJ nie ma warunków, jak pozostała część ekipy, poświęciły się dla mnie i nie dały się zwerbować :)
Zmorka zaś ucięła sobie krótką pogawędkę z bamberką, o czym rozmawiały, to ich słodka tajemnica
A SJ zadumała się nad ironią losu
Zaś na Starym Rynku czekał na nas
elegancki, dostojny i z dobrą katarynką, nawet SJ słyszała melodię, nie dudnienie...
... odleciała już papuga i mój pierścionek już dawno znikł...
Kawałek dalej dziewczyny rzuciły się na byka...
A przed Chatką Babuni Żaba zaparła się, że nie i już, że nie wejdzie, że sobie życie odbierze, że zamarznie na ławce i rozdzierając szaty i robiąc sceny zmusiła SJ do pójścia do Pyra Baru, gdzie łaskawie zgodziła się zjeść
pomielone gary, ciągnąc ser, jak w Zakochanym kundlu makaron i siorbiąc koktajl niemiłosiernie przez rurkę. I dała SJ do zrozumienia, że jest nieporządna, bo w domu mleka nie posiada. Ano, prawda :D
Zmorka i SJ zjadły grzecznie brokurową
i popiły ją piwkiem, po czym Zmorka zachorowała na syrop imbirowy, ale w całym Poznaniu takiego nie ma. Jak ktoś ma namiary na rzeczonego proszony jest o pomoc :)
Najedzone wpadłyśmy na Zieloną, gdzie Zmorka zrobiwszy strip tease z koleżanką powalila miejscowych narkomanów
a Żaba masując stópki dokończyła dzieła :)
Reszta narkomanów padła pokotem ;)
Minęła nas zabytkowa bimba...
I dotarłyśmy do Starego Marycha, któremu aż oczy się zaświeciły po tym, co dziewczyny z nim wyczyniały
ale zdjęcie będzie tylko jedno, jak Żaba maca dzwonek :)
Bo Zmorka z Marychem przeszła sama siebie, a tu dzieci mogą czasem zaglądać, nieprawdaż??
Powlokłyśmy Biedną Żabę do Starego Browaru, a że padł jej aparat, dałam jej swój, bo dla mnie Stary Browar to bułka z masłem bez szyneczki ;)
Zmorka pokazała swe prawdziwe oblicze, całując w pupę jedną z figurek, a potem, po bezskutecznym poszukiwaniu syropu imbirowego pomknęłyśmy schodami w dół.
To turkusowe na dole to SJ i widać, że młode nie miały ze mną żadnych szans, a jeszcze Żabę zawlokłyśmy za frak do Brovarii, planując ją upić i zgwałcić, ale się nie dała. Dostojnie sączyła mineralną, a ja namówiłam Zmorkę na Green Bombera, ale jej nie smakował :(
Nic to, odbiję sobie tu z Baranem, bo my kochamy być niegrzeczni.
Chytra Żaba zaś kupiła po drodze Krupnik z zamiarem wykończenia nas za pomocą wściekłych psów, ale plan spalił na panewce.
W niedzielę rano Żaba obudziła się z kacem, na całe szczęscie oprócz krupnika kupiła mleko i wyleczyła kaca ciastem marchwekowym i mlekiem, zatem po dokonaniu toalety piękne dziewczyny i Stara Jędza pomknęły znów w miasto i jak myślicie??
Jak się zaczęła niedzielna wycieczka??
To jasne...
Rzuciły się na biednego Łukasiewicza, tego od lampy naftowej
Nie darowały chłopinie...
A potem dorwały się do Ostatniego Latarnika :)
Żaby już nie pokażę, bo by mnie za pornografię zamknęli...
A grzeczna SJ szła i paczała i co widziała??
No a na rogu co stało?? Policja z pipem na sygnale. Gdzie Żaba i Zmorka inaczej być nie może. Zrozpaczona SJ przeszła na oczach pipa na sygnale na czerwonym, ale jej się tym razem upiekło ;)
I coś się kroiło, ale późnym popołudniem, więc dupa blada...
Widzicie Żabola?? Bo ja tak ;)
No i SJ w całej okazałości łażąca po miejskich murach :) Taki bonusik...
I takie cuda wianki po drodze były ;)
Koziołki się na cześć dziewczyn zwyczajowo potrykały, a dziewczyny przedtem zwiedziły miejskie WC, choć SJ bała się o nie, ale okazało się, że przegoniliśmy w tym WC Europę i jest jak XXII wiek ;)
Urokliwymi staromiejskimi uliczkami, gdzie Żaba próbowała zwabić kolejnego kota, ale ten, w przeciwieństwie do innych nie dał się wziąć na lep Żabich szeptanek i czmychnął...
Ściana wyłożona korkami od wina, superpomysł...
Pokonując krwiożercze zastępy pająków
I inne straszydła
dotarłyśmy tam, gdzie zaczęła się historia państwa polskiego
gdzie współczesne miesza się z zamierzchłymi wiekami...
Zmorka oczywiście musiała wleźć tam, gdzie się nie da, ale i ona nie sforsowała zapory... Zresztą msza była, więc musiałyśmy obejść się smakiem, woda święcona by wyparowała ;)
Przemknął koło nas szaleniec
I... wcięło mi pól notki, kurde!!!!
Nic nie będzie takie same... Szalona Zmorka oczywiście po przęśle mostu polazła, a co??
I spotkałyśmy desperata, który szukał swojej kłódki (jak myślicie, kto mu w tym i w cięciu kłodki pomagał???), żeby ją przeciąć, bo skończyła się wieczna miłość... Kibicował mu mały tłumek, a Zmorka była najczynniejsza... :) Kolesiowi brzeszczot się stępił, kłodki nie przeciął i pomaszerował w siną dal, w siną dal...
A my, oglądając instalację do sztuki...
i murale i inne takie tam... za nim...

... dekorację teatralną, zgadnijcie kto wlókł??
... woda jesienna...
była taka....
A wszyscy wkoło zapraszali na hołubce...
i jak myślicie, moi goście ominęli taką okazję??
I tylko SJ, jak ta wrona bez ogona dowlokła panienki do domu, gdzie dowiedziała się, że jest gospodynią do dupy, bo zupa była za słona. Bez jaj.
Kazałam im się spakować i wynosić. Zmorka wylądowała na stacji benzynowej, skąd internetowy porywacz zwłok zabrał ją, później dookoptywując ZAKONNICĘ i o dziwo, w całości wywalił w WSM.
Dojechała do domu, tak głoszą ostatnie SMS.
A SJ zawlokła za rude kudły na dworzec Żabę, wrzuciła ją do pociągu byle jakiego i nucąc: nie płaczę, kiedy odjedziesz...
wróciła do pustej chaty, szczęśliwa...
PS Wszystkie opisane wydarzenia są autentyczne i proszę nie pisać z prośbą o wizytę u SJ. Jest niegościnna, nie umie gotować i dobrze, że jeszcze nikogo nie zabiła.
PS2 Zaprzeczeń ani sprostowań nie zamieszcza się. :)
































































































Kto but wywrócił??
A Malta trwała piękna, jak zawsze...





Cudny miałyście weekend:)
OdpowiedzUsuńNie mogę się nazachwycać Twoimi roletami!
mama Klary
Nawet pogoda nam sprzyjała, nasze mamy tam do góry dopilnowały ;)
UsuńBędę tydzień zaroletowana siedziala, żeby się nimi nacieszyć ;)
Narozrabiały i pojechały:))))
OdpowiedzUsuńEkipa nie do przebicia;))))
Pięknie rolety się prezentują!
Tych narkomanów to ja się przeraziłam.Straszny widok.
Doro, cały czas miałam duszę na ramieniu, tak rozrabiały, a wszędzie policja. I jeszcze ksywami mówiły, więc obciach, bo o malo nie wrzasnęłam na cały bar: Zmorka, z jakim sokiem chcesz piwo, bo serio zapomniałam jak ma na imię :)
UsuńTak, straszny, tacy młodzi ludzie, a już przegrani.
Dziękuję w imieniu roletek :)
Zaraz tam obciach ;) Ja nie pamiętałam jak masz na imię i cały czas chciałam mówić do Ciebie Halina :))))
UsuńJak miło, mówiłaś Ruda i Siwa ;) Ale mogę być i Halina, czemu nie?? Tylko kotów mi nie wmelisz ;)
UsuńHa,ha,nie dziwię się.
OdpowiedzUsuńW Twojej wiosce ciągle się coś dzieje!
Notka wielce satysfakcjonująca:))Z takim ciepełkiem, gdzieś w głębi duszy:)
OdpowiedzUsuńŻaba ma rację....Poznań w okolicy dworca jest brzydki ale potem jest już coraz ładniejszy a miejscami nawet bardzo ładny:)A taki jakim Ty go pokazujesz jest klimatyczny i taki w ogóle bardzo, bardzo:)
Na widok roletek jęknęłam, powalona ich urodą i jęczę do tej pory:)))Popieram pomysł zaroletowania się na dłuższy czas:)Prześliczne są.
Tak czytając i oglądając zdjęcia, na których mimo, że pewnie mocno ocenzurowane widać, że Zmorka to łobuz i hultaj:)pomyślałam,że na pohybel tym, którzy odżegnują od czci i wiary znajomości, które zawiązują się w necie...Się nie znają i już:)
Bo ja kocham moje miasto miłością wielką jak cały świat. Dobrze mi w nim i nie widzę jego wad, tak jak moje dzieci nie widzą tego, że jestem stara dupa :) Tak, Zmorka to kawał łobuza, ale bardzo kochany łobuz :) Wiesz, są znajomości i znajomości, ale osobiście mam szczęście do ludzi. Nie jestem za hurra, alleluja i do przodu, ale Żabę znam od 12 lat... wirtualnie, to co mogło mnie zaskoczyć??
UsuńA jednak zaskoczyło ;) :)))
UsuńZaskoczyło, bo Maleńka jesteś, ale Małe do kochania, Duże do sprzątania ;)
UsuńLubie takie dlugie "wyczerpujace" temat notki.
OdpowiedzUsuńZazdroszcze weekendu i rolet wszystkich razem i kazdej z osobna.
Jolu, cieszę się, że Ci się notka podobała. Nie zazdrość, nie warto. Każdy ma swoje pieklo.
OdpowiedzUsuńRoletki piękne, jakby mnie było stać ...może kiedyś...to bym sobie takie chociaż w jednym pokoju sprawiła ;)
OdpowiedzUsuńPobyt będę wspominała z rozrzewnieniem i uśmiechem.
Chociaż jak w każdym starym związku były zgrzyty :)))
Wciąż kamienie wydłubuję z zębów, ale przecież to 12 lat za nami... :) Za rozrzewnienie i uśmiech, dziękuję... :* Też Cię kocham, Żabolu Paskudny :)
Usuń