spokojnie pogrążać się w depresji nie można, bo pogoda na to nie pozwala, skubana.
Więc nasza trójka, korzystając z przesunięcia czasu i faktu, że jest wciąż godzinę do przodu, wstała rano w miarę wcześnie, bo o 6.30, co tłumacząc na nasze 7.30 była, wykąpala się, najadła, wypachniła, zakończyła przygodę z Pogoda na miłość i poleciała.
I co my widzim proszę wycieczki??
Jak widać, poznańskie pomniki nudzą się i TV sobie zafundowały, ciekawe, co gość ogląda, TVN czy Trwam???
Przyrzekam, ostatni tydzień był bezalkoholowy, a tu od rana takie cuda wianki, żyrafy wychodzą ze szafy :O
Nie cierpię... Tfu, Tfu się lansuje...
A pogoda marcowo-kwietniowo-majowa... Zawrót głowy.... Słońce świeci, deszczyk pada, 22 stopnie, a przypominam, mamy 27 października...
I polazłam
Specjalnie dla Dory pozostałe fotki, myślę, że zaszalałabyś i nie wywlokłabym Cię stamtąd. I jak słodko pachniały!!! Bo dotąd nie kupowałam chryzantem do domu, bo ostatnio jak kupiłam, czułam się jak na cmentarzu i musiałam w nocy wstać i je wyeksmitować do drugiego pokoju (miałam jeszcze drzwi), czułam się, jakbym leżała w trumnie... A te w Palmiarni pachniały zabójczo... Jutro obczaję, może gdzieś kupię?? :)
I znajoma twarz, kurde, alzheimer?? Nie... Z botanika się wyniósł, zima blisko, a on wszak goły jest, tu mu ciepło będzie...
I to tylko niewieli wycinek wszystkich...
A dla innych, już bez dedykacji, w Palmiarni była też wystawa bonsai, kwitły storczyki i inne cuda wianki były i wcale nie było gorąco!!! Tak jak na zewnątrz, 22 stopnie, a w kaktusach dużo chłodniej było!!!
Co się paczysz, co???
I skąd ja gościa znam?? Myślałam, myślałam i już wiem, spotkaliśmy się nie tak dawno w botaniku, cwaniak, na zimę zamelinował się w Palmiarni ;)
Piękne robaczki, te akurat zżerają swoich menów po seksie. Mądre, przynajmniej im potem skoku w bok nie robią ;)
Mój ulubiony zakatek Palmiarni...
No i bonus :)
Czy te oczy mogą kłamać?? :)













































































Ależ skąd:)
OdpowiedzUsuńDziękuję za dedykację, chryzantemy przecudnej urody! Takich zielonych doniczkowych u nas nie ma:,tylko cięte (
Reszta zdjęć równie piękna,dziękuję za spacer po Twojej wiosce i palmiarni!
Strasznie żałowałam, że nie możesz tych wszystkich chryzantem oglądać, no i zapachu nie daje się jak dotąd, mimo moich licznych prób sfocić :) Żeby taka jesień trwała i trwała, i trwała... :)
UsuńOj tak, fajnie jest, jesień nam dopisała!:)
OdpowiedzUsuńKiedyś jeżdziliśmy do hurtowni po kwiaty,tam moglam naogladac sie do woli,tyle,ze zawsze to były w porywach 2 gatunki najpospolitsze i ze 4 kolory do wyboru.
Teraz najładniejsze są pod cmentarzem w samo święto dopiero a szkoda.
zapach jest drażniący,to prawda,ale gdyby stały za oknem na parapecie,to by nie przeszkadzał:)