za mąż, zaraz wracam, tfuj, za kaucją, jestem zbyt cenna, żeby mnie mieli za kratkami trzymać.
A tak na serio, dzięki za troskę, ale jak mnie nie ma, to znaczy, że jestem w dobrym towarzystwie, z mym cieniem, moim echem i mną samą. Złego diabli nie biorą. Po prostu czasami mam dość... Bywa... Łapię się na tym, że coraz częściej mam dość, że nie chcę nic słyszeć, poza muzyką, nie chcę nic widzieć poza
I wszystko mnie wkurza, zwłaszcza ludzka niekompetencja i nieliczenie się z innymi. Bo jak można iść na papierosa, wiedząc, że w ten sposób hamuje się pracę kilku innych osób, skazując je na bezowocne czekanie?? Komuś się do domu nie spieszy? Nie lubi go, nie lubi ludzi w nim?? To jego problem.
Ja kocham swoje mieszkanie, swoją samotność i żal mi każdej minuty spędzonej poza nim.
Starzeję się, to widać.
Ale... Minęło. Jedenasty numer za mną, już jedenasty, jak ten czas zapierdala.
W ramach co by nie zabić w poniedziałek kupiłam
Za śmieszne pieniądze, dopiero później mnie naszło, że skoro chińskie małe rączki to robiły to blablabla... Oj tam, oj tam... Ale jak sushi będzie pięknie wyglądało :)
I ugotowałam
Zupa krem dyniowo-buraczkowa. Smaku nie da się opisać, to trzeba zjeść, jadłam trzy dni i mi się nie znudziło, dziś skrobałam garnek. Ale nikomu nie zrobię, bo potem będą jak Zmorka marudzić, że za dużo pieprzu :)
Nie gotuję już dla nikogo i szlus :)
Chociaż...
W sobotę wleciały Sikory i rzuciły się na risotto zamówione, jak sępy, zjadły, poprosiły o dokładkę i... w niedzielę wróciły z trasy, bo zapomniały zabrać obiecaną resztę risotta :) I chlebkiem świeżo pieczonym zażerały się tak, że musiałam w niedzielę kolejny piec, bo dla mnie zabrakło ;) Wprawdzie Sikor jojczał, że nie ma smaloszka i ogórasków, ale nie można mieć wszystkiego :)
Z Sikorami nie latałam po wiosce, bo ona tutejsza od urodzenia, a i on wiochę zna, bo pięć lat w niej studiował. Zatem przeznaczyliśmy czas na nocne rodaków rozmowy, Sikora ze mną przy winie, a Sikor no cóż, dostał gazetki, laptopka i sio do małego pokoju, bylo więcej alkoholu dla nas :D
W niedzielę rano pokulaliśmy się do Starej Rzeźni na targ staroci, gdzie dostałam od nich gasidełko do świeczek, bo swoje schowałam nie wiadomo gdzie :)
A targ urzeka starociami i wcale nie są takie drogie, ale... dopiero skończyłam odgracanie i mnóstwo takich cudów albo mam w kartonach, albo wywałiłam na śmietnik...
Ale serce trzepoce, jak się na to patrzy
Underwood, marzenie, chcę to mieć. Nie wiem, po co?? Mam Łucznika z długim wałkiem w szafie, przeżyliśmy razem niejedną dobrą i złą chwilę, ale... Wiem, na nic mi Underwood, ale... Jakbym pisała coś, to i tak pisałabym na kompie, ale... O Underwoodzie śnię odkąd skończyłam 8 lat... A to było dawno temu...
I takie tam wiklinowe, co ja tego nawywalałam, a nowe kusi...
Ale kwarda byłam, nie miętka.
I zadzwonił telefon, że Rosiczka chora, więc Sikorów wywaliłam do Rosiczki i korzystając z tego, że mamy piękne lato tej jesieni pomaszerowałam trasą, którą tydzień temu szłam ze Zmorką i z Żabą, ale polazłam z innej perspektywy, a to jest dokumentacja marszu (z nimi większość przeleciałam bimbą, a w niedzielę szłam w stronę słońca, moja muzyka, mój cień i ja)...
Kody kreskowe są niewiele młodsze ode mnie, kto by pomyślał ;)
Tu katedra starodawna w blasku nieba modrym, spoczywają w niej królowie, Mieczysław i Chrobry...
... a nad Wartą szumi wiatr....
Komin Karolina pozazdrościł Katedrze i też się w wodzie przegląda...
Kocham moją wiochę, piękna jest, za serce łapie...
... a na łodzi maniacy jak ja, fotki jebią ;)
I co, nie trzeba do lasu, las do wioski idzie, a jaki kolorowy, nieobrabiany w Photoshopie...
I już nie ma nic z zieleni... W loggii też nie ma już nic...
Znajdziecie kotecka, tfuj, srockę??
Lubię takie bohomazy, jestem ich fanką. Wiem, to niszczenie murów, ale... To też sztuka. Czasem.
I most Jordana z innej perspektywy, ale kłódki wciąż widać. Ciekawe, czy desperat sprzed tygodnia wrócił i swoją odciął??
A jesień piękna jest tego roku, jak zawsze. Bo wszystkie pory roku piękne są, oprócz zimy.
Ale i tę mam zamiar przeżyć, na złość.
Nawet jak mnie zapuszkują.
I nikt kaucji nie wpłaci już :)
Oj tam, oj tam, byleby Internet był...
PS Zaczynam się zastanawiać, co ze mną nie tak. Zniknął mi klucz, który leżał w szafce na półce. Za dużo piję, czy mam już alzheimera?? Klucz znalazłam w torebce. Będę, jak wrócę, proszę nie podnosić alarmu...
Mój cień, moje echo i ja...






























:))))) Jesteś! Nie zmknęli,nie ukatrupili,no,to już jestem spokojna:))
OdpowiedzUsuńNa starociach super te klatki i lampion okrągły!
Ja też robię sobie psikusy z kluczami czy telefonem, a najgorzej jak zmieniam torebki:)
Wypuscili za kaucja, Doro :)
UsuńJak pięknie z tymi lampkami ,nastrojowo,przytulnie.
OdpowiedzUsuńDawno sobie nie świeciłam, moze sie skuszę:)
No wlasnie, i jak bezpiecznie, domowo i pachnie na dokladke :) skus sie :)
OdpowiedzUsuńale ja sobie wypraszam ! nie marudziłam tylko byłam pod wrażeniem ilości kuleczek i że zapewne wszystkie które były w zupie wylądowały u mnie na talerzu ;-)
OdpowiedzUsuńI tu się mylisz, to nawet nie była 1/10 całości :) Ten model tak ma z pieprzem, zawsze o to wojny były... :)
OdpowiedzUsuń