piątek, 14 lutego 2014

Pełnia jest

Będę wyła.
Bo i czasem na wycie się zbiera.
Emilek od Pierworodnego: przyjeżdżamy w niedzielę tak z rana, wylatujemy we wtorek.
Kto, co, jak, komu i dlaczego??
To już dla niego było za dużo.
Ale na końcu napisał: już nie mogę się doczekać, kiedy mamę zobaczę.
Nice. Sweet.
W rozmowie Inżynier zastrzelił mnie, bo facet, który nigdy nie myśli tydzień naprzód myśli prawie rok naprzód. O mnie. Nice.
Szok.
Może... Ale musiałabym Barana wkręcić, a nie chcę biedakowi krzywdy robić.
Zresztą głupi pomysł, z której by strony nie patrzeć.
Armegeddon zaczyna się w niedzielę o 11.10.
No, parę minut później.
Nice. Sweet.
Też ich kocham.
Nie tylko dziś.
Zawsze.
Miłością wielką, jak cały świat i bardzo bolesną.
Nice... Sweet...
Są takie noce od innych łaskawsze, kiedy się wolno rozpłakać,
wolno powtarzać nigdy i zawsze...

3 komentarze:

  1. Kochana, to tylko 3 dni,dasz radę a oni nie zdążą rozpierniczyć chałupy, byleby pogoda była, to wio z domu a na wieczór wszyscy padną spać i spokój :)

    No ale ładnie napisał, że się stęsknił,co chcesz!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to nie tak. Przyjadą w niedzielę, potem ich wywalam do teściów Pierworodnego do czwartku, następnie mam ich do wtorku... :) I Mała Wiedźma nie śpi, ona rozrabia ile się da, pada, wstaje i rozrabia :)

      Usuń