Wszystko na mojej głowie, ona aktywna jak wulkan, Pierworodny musi mieć wydane jedno polecenie naraz, inaczej nie zrobi, zapada w iPada, gra i czyta, a ja śpiewam, tańczę recytuję, dupy nie daję, ale gotuję... Jest mi go żal, ale jednocześnie sama się zastanawiam, ile jeszcze uciagnę. Jeszcze dwa dni, niby niewiele, ale.
Rozleniwiona i zesztywniała jestem po zimie, a uderzeniowa dawka ruchu też mnie przerasta. Do tego Mała zasypuje mnie gradem pytań z szybkością karabinu maszynowego, aż czasem mnie zatyka. MNIE!!! No nic. Ważne, że je wszystko (no, prawie wszystko, ale to kwestia porozumienia), słucha i nie grymasi.
Jest mądra. Zna już trochę alfabet, więc recytuje do K, a ja recytuję ciąg dalszy. Liczymy do 24, labirynty rozwiązuje bezbłędnie i... nauczyła mnie grać w taką głupią grę, nie mogłam jej rozgryźć, przypadkowo otworzyłam, a ta stuk puk i już :) Dzień był cudny, ciepły, rodzinny. Jutro ma być zoo, zobaczymy, co z tego wyjdzie. Wiem jedno, będzie ciężko :)
Panienka z zakupami...
U fryzjera czekała na luzie, zanim nie ostrzygli jej taty...
Potem babcia Yoda urzędowała w kuchni, a oni robili to, co tygrysy lubią najbardziej. Pierworodny do dziś nie wyrósł... Ale klocki leżaly karnie na kocu i żaden się po domu nie szwędał ;)
Poszła sobie sama w świat, bez plecaczka (zaraziła się od babci Yody)...
... bo zapachniało wiosną, rano nad Manhattanem przeleciały dwa klucze żurawi, nie zdążyłam zrobic fotki :(
Na dębińskich stawach jeszcze lód i to sporo, wewnątrz Dębiny zimniej, jak na zewnątrz...
Droga do huśtawek daleka i kamyki do butów wpadają, ale od czego Tatko??
Dobry na każde problemy dziecięcego serca. Jak dobrze mieć Tatkę...
Niektórzy rozbierali się powoli :)
Symfonia piękna w czystej postaci, szkoda, że głupi ludzie chleb rzucają i niszczą te piękne ptaki...
I już liście są... :)
Chociaż wokół wciąż jeszcze zima...
Z huśtawki prawdziwej zdjęcia nie ma, bo nie wyszły :P
Dębina cudna jest...
A na koniec dostałam buziaka gratis. Nie mogę jej oduczyć od całowania w usta. Swoje dzieci całowałam w łebek, dla mnie to niehigieniczne, ale nie chcę jej ranić. Skoro chce...
I tu w całej okazałości widać już, że babcia Yoda ma garb na plecach :P
Przedszkole dla gejów?? ;) Mała oblazła całe wkoło, bo musiała "omówić" wszystkie kolory :) Ale co tam, obie pozdrawiamy wesoło, machając łapką naszych przyjaciół, nie mamy nic przeciw :) Pierworodny dołącza, do machania :D
Gacie na szpagacie, schnące na słońcu komponowały się kolorystycznie, nieprawdaż??
Tylko w oknach przedszkola panowała jeszcze zima...
Bo... Znajdźcie kotecka :)
W wiosennym słońcu.
I trzymajcie kciuki, żebym dożyła do wtorku rano...
Lecz ogólnie jest wesoło :)




























:)))))
OdpowiedzUsuńech zazdraszczam Ci tych spacerów ! macie gdzie łazić i na co paczeć !!!
OdpowiedzUsuńi chciałam zapytać masz taką czapaję czy takie futro zapuściłaś ????
i mała Yoda fajna jest taka iskierka !
Zmorko, to moja osobista łysina, nie mam czasu odwiedzić fryzjera :) Czapki żadnej nie posiadam, ani jednego egzemplarza :)
UsuńMała jest Wiedźma, nie Yoda i jest okropna...
Fajne zdjęcia:)
OdpowiedzUsuńKoteczki na słonku sie wygrzewają,gacie sie suszą, wiosna się budzi,tylko jakoś ja malo ptakow zauważam,nagle jakos znikneły czy co?
Rodzinnie, trochę zwariowanie, pogoda super, same pozytywy! Do wtorku niedaleko:)
Do wtorku strasznie daleko, zwłaszcza po niedzieli, ale pogoda zachwycająca. Nie stwierdziłam braku ptaszków, drą się jak opetane i głowa boli :)
Usuń