sobota, 22 lutego 2014

Wszystko ładnie pięknie

... ale do wykończenia Starej Jędzy jeden krok, jeden jedyny krok nic więcej... O dziwo, tym razem w domu jest porządek, słucha jak mało kto, je przy stole, zabawek nie rozwleka, ale...
Wszystko na mojej głowie, ona aktywna jak wulkan, Pierworodny musi mieć wydane jedno polecenie naraz, inaczej nie zrobi, zapada w iPada, gra i czyta, a ja śpiewam, tańczę recytuję, dupy nie daję, ale gotuję... Jest mi go żal, ale jednocześnie sama się zastanawiam, ile jeszcze uciagnę. Jeszcze dwa dni, niby niewiele, ale.
Rozleniwiona i zesztywniała jestem po zimie, a uderzeniowa dawka ruchu też mnie przerasta. Do tego Mała zasypuje mnie gradem pytań z szybkością karabinu maszynowego, aż czasem mnie zatyka. MNIE!!! No nic. Ważne, że je wszystko (no, prawie wszystko, ale to kwestia porozumienia), słucha i nie grymasi.
Jest mądra. Zna już trochę alfabet, więc recytuje do K, a ja recytuję ciąg dalszy. Liczymy do 24, labirynty rozwiązuje bezbłędnie i... nauczyła mnie grać w taką głupią grę, nie mogłam jej rozgryźć, przypadkowo otworzyłam, a ta stuk puk i już :) Dzień był cudny, ciepły, rodzinny. Jutro ma być zoo, zobaczymy, co z tego wyjdzie. Wiem jedno, będzie ciężko :)


Panienka z zakupami...

U fryzjera czekała na luzie, zanim nie ostrzygli jej taty...


Potem babcia Yoda urzędowała w kuchni, a oni robili to, co tygrysy lubią najbardziej. Pierworodny do dziś nie wyrósł... Ale klocki leżaly karnie na kocu i żaden się po domu nie szwędał ;)

Poszła sobie sama w świat, bez plecaczka (zaraziła się od babci Yody)...

... bo zapachniało wiosną, rano nad Manhattanem przeleciały dwa klucze żurawi, nie zdążyłam zrobic fotki :(

Na dębińskich stawach jeszcze lód i to sporo, wewnątrz Dębiny zimniej, jak na zewnątrz...

Droga do huśtawek daleka i kamyki do butów wpadają, ale od czego Tatko??

Dobry na każde problemy dziecięcego serca. Jak dobrze mieć Tatkę...

Niektórzy rozbierali się powoli :)




Symfonia piękna w czystej postaci, szkoda, że głupi ludzie chleb rzucają i niszczą te piękne ptaki...


I już liście są... :)

Chociaż wokół wciąż jeszcze zima...



Z huśtawki prawdziwej zdjęcia nie ma, bo nie wyszły :P






Dębina cudna jest...

A na koniec dostałam buziaka gratis. Nie mogę jej oduczyć od całowania w usta. Swoje dzieci całowałam w łebek, dla mnie to niehigieniczne, ale nie chcę jej ranić. Skoro chce...
I tu w całej okazałości widać już, że babcia Yoda ma garb na plecach :P


Przedszkole dla gejów?? ;) Mała oblazła całe wkoło, bo musiała "omówić" wszystkie kolory :) Ale co tam, obie pozdrawiamy wesoło, machając łapką naszych przyjaciół, nie mamy nic przeciw  :) Pierworodny dołącza, do machania :D

 Gacie na szpagacie, schnące na słońcu komponowały się kolorystycznie, nieprawdaż??


 Tylko w oknach przedszkola panowała jeszcze zima...


Bo... Znajdźcie kotecka :)
W wiosennym słońcu.
I trzymajcie kciuki, żebym dożyła do wtorku rano...

Lecz ogólnie jest wesoło :)

5 komentarzy:

  1. ech zazdraszczam Ci tych spacerów ! macie gdzie łazić i na co paczeć !!!
    i chciałam zapytać masz taką czapaję czy takie futro zapuściłaś ????
    i mała Yoda fajna jest taka iskierka !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmorko, to moja osobista łysina, nie mam czasu odwiedzić fryzjera :) Czapki żadnej nie posiadam, ani jednego egzemplarza :)
      Mała jest Wiedźma, nie Yoda i jest okropna...

      Usuń
  2. Fajne zdjęcia:)
    Koteczki na słonku sie wygrzewają,gacie sie suszą, wiosna się budzi,tylko jakoś ja malo ptakow zauważam,nagle jakos znikneły czy co?

    Rodzinnie, trochę zwariowanie, pogoda super, same pozytywy! Do wtorku niedaleko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do wtorku strasznie daleko, zwłaszcza po niedzieli, ale pogoda zachwycająca. Nie stwierdziłam braku ptaszków, drą się jak opetane i głowa boli :)

      Usuń