mi pęka. W tym upale każda praca jest katorgą. Trzy godziny przekładałam papierzyska, w sumie prawie same zdjęcia. Papierów połowa do wywalenia, bo na co mi umowy o pracę nieżyjącego ojca?? Nie wiem, zboczenie zawodowe, dla mnie to dokument i nie umiem wywalić. Za to bez drgnienia wywaliłam pińcset zdjęć barierki w hotelu w K., którą pracowicie obfotografował mój Eks. Po kija? Nie wiem. Fakt, że zamiast kazać wywołać film, kazał od razu robić zdjęcia. No i tym sposobem w domu się takie kwiatki pałętają tonami, niedoświetlone, nieostre. A kasy na to wydałam!!! Miał też zwyczaj dawać stare aparaty fotograficzne do naprawy, a jak je już przyniósł, to rozkręcał z powrotem, na zasadzie: źle naprawione, oczywiście po jego "poprawkach" zawsze zostawała śrubka lub dwie, co świadczyło o tym, że "optyk sknocił". Taka sama historia była z zegarkami i zegarami, a zbierał ich od cholery, zwłaszcza ruskie kochał :| Co kasy poszło na to hobby, to ojapierdolę.... I teraz leżą te aparaty i zegarki i nie pachną. Nie wiem, wywalić?? Ale gorszy badziew na targach staroci sprzedają, więc sama nie wiem. Może kiedyś któryś z tych włóczęg wleci na parę dni i opylimy to w jakimś antykwariacie. Bo sporo takich rzeczy już wyrzuciłam i widzialam, jak je potem ze śmietnika wyciągają... :)
Aktu urodzenia dalej nie mam. Ale mam jeszcze sporo do przejrzenia. Znalazłam zdjęcie starego nagrobka, ale... daty są niewyraźne. Strzelam 16 marca i jak nic nie znajdę w domu będę pod tą datą szukała w urzędzie. Na obecnym nagrobku są tylko lata, nie ma dni. Zdjęcie robił Eks, nie cyfrowe, nie da się więc w komputerze powiększyć. I nekrolog Mamy znalazłam. Lata całe byłam przekonana, że Mama zmarła 11 września, a okazuje się, że 12!!! Daty to moja pięta achillesowa, nie da się ukryć.
Biedna ja.
Jutro dentysta, więc dzień posiekany na kawałki.
Po roku od remontu dalej nie wiem, gdzie co mam i każdy świstek to tragedia.
Niby to segreguję i układam, ale... bajzel jakby większy z tego jest.
I sądzę, że to podła robota Miśków, no bo czyja?? Trzepac im skórę, czy nie??
Znalazłam parę fajnych fotek, ale... coś musżę wymyśleć, żeby je zdigitalizować. Nie dziś.
A w ramach bonusa uśmiecha się do Państwa Inżynier.
Nie wie, że tak szafuję jego obrazem.
Jak się dowie, będzie skandal :D
Ale... nie mogłam się oprzeć...
Sympatyczny był z niego łobuz :)

A gdybyś tak napisała do parafii, podała co wiesz,to by Ci wynaleźli dane ,mają w księgach wszystko.
OdpowiedzUsuńZe zdjęcia uśmiecha się bardzo sympatyczny łobuziak:)
Ale... Mój ojciec zmarł w mojej wiosce, a pochowany jest w K. Skoro mówisz, że mogę napisać do parafii to napiszę, dzięki za radę :)
Usuńbardzo sympatyczny :-) i nic się nie zmienił ! od razu go poznałam :-)
OdpowiedzUsuńZmorko... Przecież realnie go nie znasz :>
UsuńChociaż on Zmorkę kojarzy :)
jak nie znam ? widzę fotki z teraźniejszości więc widzę że nic się nie zmienił :P
UsuńJak ja nie nawidze papierkowej roboty,ze ojesuuuzlocistytrzymaj mnie za co tam chcesz;)
OdpowiedzUsuńCzlowiek na zdjeciu malina i ten usmiech:)
O, to jesteśmy w klubie tym samym :) Mówili na niego w szkole Mister Colgate, bo zawsze zęby szczerzył. Zostało mu to do dziś... A krzywe ma, ale to nic :) Wyłysiał, obrósł, ale wciąż jest łobuzem ;)
UsuńJa tam nie widze zeby cos krzywe bylo:)
UsuńA szczerzenie zebow to zaleta,nie lubie ponurackich ludzi:)