w kącie stała, ale co tam.
Nie mogę cały czas bić w żałobny dzwon, bo i tak wiadomo, że on stale bije.
Więc - na pohybel mu...
Wczoraj wkurwiłam się maksymalnie. Wkurw przeszedł mi na dziś, bo... Gdy się zrywałam dwóch takich zaklinało się, że nie mogę, bo za pół godziny już robota będzie. Po 1,5 godziny poszłam w siną dal, żegnana groźbami, że przed 17 będę miała roboty po kokardkę i po kucyki. O 18.30 dostaję sesemeska, że sorry Winnetou, nie wyszło, ale jutro do 10 będę miała roboty po pachy. Czekałam do 11, nic, więc stwierdziłam, że jak coś na piśmie mam i zajęłam się czynnością bardziej twórczą, znaczy się pieczeniem chleba na zakwasie. Bo dostałam od koleżanki z pracy zakwas. Jak już 6. dyszkę po tym świecie ganiam, w życiu nie piekłam chleba na zakwasie, zabrałam się więc do pracy z należytą czcią wobec chleba naszego powszechniego i z szacunkiem...
Wciąż pamiętam smak wiejskiego chleba, i tego z miejscowej piekarni, i tego, który rozwoził piekarz z Dąbrowy, takim wozem, zaprzężonym w siwego konika. Moja Mama - nie wiem dlaczego - nie chciała nigdy tego chleba kupować, choć nie powiem, z miejscowej piekarni też się w ustach rozpływał. Piekarz z Dąbrowy lubił wypić i zazwyczaj w połowie trasy spał już na koźle. Mądry konik na pamięć znał drogę i gospodarstwa, w których zamawiano chleb, jechał więc ze śpiącym na koźle piekarzem, stając, gdzie trzeba, ludzie kładli odliczone pieniądze i zabierali chleb... A ja zawsze leciałam do sąsiadki na pajdę chleba ze smaloszkiem... Ojojojoj... MLASK :D
Wspominając czule te chwile zabrałam się do pracy i...
Tu już wyrośnięty przed wpieprzeniem do piekarnika...
... tu upieczony...
... wyeksmitowany z foremki...
... i pokrojony, jeszcze dymił :)
MLASK :)
Następny zakwas już nastawiony, bo chlebek się długo nie ostanie, muszę do P&P po mąkę, bo tam mają najlepszą.
17.08 wlazłam po coś na pocztę i co ja paczę?? Oooo, robota leży i kwiczy. Od 17.05 :)
Ma się tego nosa.
I SMS był, ale kto by tam cały dzień pilnował komórki??
Na kolanach przepraszał, bał się, że go zabiję.
Czy ja głupia jestem? Zabiję świnię, a za człowieka pójdę siedzieć. Nie warto.
A jeszcze skunks jeden napisał, że może być na poniedziałek.
Z palcem w dupie zrobiłam to w pół godziny i niech mi ktoś wytłumaczy, po co te cyrki??? Skoro mogło poczekać do poniedziałku??
Ale wkurw mi opadł, bo i po co się nerwować, skoro jestem do przodu i alleluja :D
A teraz kolejne chwalipiętowanie...
Jak wiadomo, kotecek zeza ma na maksa.
U nas to rodzinne, bo i Papryczek zezowate szczęście me. Słodki ten zez, jak cholera, jak mjut :)
Papryczek 6 kilo żywej wagi już ma i zastanawiam się na serio, czy nie zacząć go na kilogramy opylać?? :) Niby handel żywym towarem karalny jest, ale oj tam, oj tam... :)
A z Małej Wiedźminki rośnie hmm...
Nie powiem.
Nie zapeszę.
Mam jedynie nadzieję, że rozumek będzie miała po Starej Jędzy, ewantualnie po wujku Mietku, babci Mieci czy też wujku Inżynierze. Bo to mądrzy ludzie są... No wiem, autoreklama, ale oj tam, oj tam...Inne geny skreślamy, a już na pewno nie po babci J., która maluje dziecku paznokcie!!!! Ojapierdolę. Uczyć dziewczynę, że liczy się tapeta a nie głowa?? A co, jak tapeta się podrze?? No nie... Zatem jest jedna opcja. Mała Wiedźma i Stara Jędza mają tę samą pulę rozumkową, ale mam nadzieję, że ona jeszcze w kolejkę po cycki zdążyła :D
A tu komplecik :)
I bonus :)
W pracy mam :) Trojanka (wirus jeden mały) i Little Owl, teraz już w wersji lutowej. Little Owl pokażę za niedługo, muszę ją przerobić na pokazywalną. Jest słodka i też rośnie jak na drożdżach.
Tak więc na stare lata nie kroi mi się święty spokój, ale jakaś banda... Z nadzieją na powiększenie, ale... Ciiii...
Na początku za niedługo Edek dojdzie.
Nożycoręki :D
I to tyle na dziś, Kochany Pamiętniczku.
A... I powietrze takie... smogowate. Ludzie palą byle czym, niby mróz nieduży, ale da się odczuć. Aby do wiosny...






Ależ piękny chleb upiekłaś,a z jakiej mąki? Bo ja ostatnio mieszam żytnią z lżejszymi,wtedy chleb wychodzi mniej zbity i smaczniejszy jak dla mnie. i ogólnie poprosze o przepis!:)
OdpowiedzUsuńWnuczęta jak marzenie! Patryczek swietny zezolak, a MW cosik wyszczuplała i wyrosła,tak mi sie widzi.
Dziękuję, Doro. Nie ma przepisu, na oko :) zakwas, pół kilo mąki, woda i odrobina oleju, to wszystko. Też się zdziwiłam, że tak mało zbity. A mąkę kupuję zawsze tylko z Lubelli, pełnoziarnistą z trzech zbóż. Kiedyś kupowałam gotowe mieszanki do pieczenia chleba, ale ta jest najlepsza. I nie wszędzie można ją dostać, więc wyprawy po nią robię :) masz oko, MW bardzo się zmieniła :)
OdpowiedzUsuńA, i lyżeczka soli, żebym nie skłamała i zioła dalmatyńskie sypnęłam hojnie, bo kto bogatemu zabroni?
UsuńTo i ja robię podobnie:) Tylko z tym czekaniem aż urośnie zaczyn jest zabawa,ale nie spieszy mi się, zazwyczaj robię tak,ze na noc rozrabiam 2 łyzki zakwasu z cześcią maki i wody, przez noc sobie rosnie,rano dokładam drugą cześć,mieszam, wkładam do foremki i znów czekam aż urosnie do brzegów foremki,wtedy wstawiam do piekarnika.
OdpowiedzUsuńmam za zimno w mieszkaniu dlatego ten proces troche trwa,jak chce zeby było szybciej podgrzewam na kaloryferze,lub wstawiam do podgrzanego a wyłączonego piekarnika:)
OdpowiedzUsuń