czwartek, 12 lutego 2015

Życie, kochanie

trwa tyle co taniec...
Poszłam wczoraj wcześniej spać, budzę się w nocy, sprawdzam godzinę, a tam SMS, że zmarła Mama Dziewczyny Inżyniera...
Miałam noc z głowy, rozmyślając.
Przylecą, nie wiem jeszcze kiedy, bo przylecą na pogrzeb, a data jeszcze nieustalona.
Jest mi żal Dziewczyny, choć stosunki z Mamą miała jakie miała, ale to matka przecież. Mam nic nie pisać do niej, bo nie może się pozbierać.
Rodzina Dziewczyny jest z mojej wioski i mam zagwozdkę, bo choć młodzi są ze sobą już dwa lata, a znają się chyba z dziesięć, z jej rodziną nie miałam nigdy nawet kontaktu przelotnego. Osobiście zawsze mówiłam Inżynierowi: pozdrów rodziców Dziewczyny, jak szedł, ale w drugą stronę to nigdy nie działało.
Taka trochę inna rodzina.
O mam zagwozdkę, bo przyzwoitość nakazuje mi iść na pogrzeb, a rzeczywistość?? Jeśli będzie to w pierwsze trzy dni przyszłego tygodnia, to moment, kiedy nie da się mnie zastąpić i nie da się urwać. Nie wiem. Poczekam, co powie Inżynier. Niefajnie.
Mama Dziewczyny była w moim wieku, fakt, że schorowana, ale...
Cicha kostucha, ta Miss Wykidajło wyłączy nam prąd w środku dnia...

***

I wracając do mojego życia (choć i tamto moim życiem jest, choć wydaje się, że nie, ale przecież drogi Inżyniera i Sikory się rozeszły, w sensie, że mają swoje losy, a Sikora jak się u mnie zagnieździła, tak nie wylatuje - i dobrze - bo skąd ja bym teraz taką supercórkę wytrzasnęła z taką Sówką na dociepkę??), jutro idę na te badania. Sekretarka załatwiła mi, że tylko badanie bez laboratorium i okulista. Jak się uda od okulisty się też wykręcę, bo zwyczajnie szkoda mi czasu, wzrok zbadam jak wygram w totka i kupię sobie nowe okulary. Na razie stare wystarczają, bo muszą, więcej zdejmowania, zakładania, kombinowania jak ustawa przewiduje, ale jest OK, bo mogę pracować.
Dostałam dziś nowe krzesło, z wielkim halo, że po znajomości mi załatwiła, bo fundusze i inne sranie w banie. W dupie to mam. Krzesło najtańszy badziew z Tesco i o kant dupy potłuc. Nie ogarniam, nie pojmuję, nie rozumiem. To nie są czasy dla mnie...

***
Do wspominek szyciowo-życiowych, Kochany Pamiętniczku, tytułem podsumowania dorzuciłabym parę słów o modzie.
Uczono mnie mody na starych wzrocach. Że nie łączy się kropek z kratkami, że nie łączy się niektórych kolorów, np. do granatowego czy czarnego garnituru nie zakłada się brązowych butów. Że nie hańbi cera, ale hańbi dziura czy plama. Że wszystko musi być równe, obszyte i takie tam.
Z niektórych rzeczy wyrosłam, z niektórych nie. Podobają mi się bardzo i kręcą mnie dżinsy z dziurami, nierówne brzegi, szwy na prawej stronie, obstrzępione końcówki. Uwielbiam fakt, że do pracy szoruję w dżinsach, bo lubię, w t-shircie, bo to moje klimaty. Jestem kobietą nieelegancką, niekobiecą, choć nie nazwałabym siebie babochłopem. Jak idę z Inżynierem na zakupy i oglądam coś bardzo kobiecego, dziecię protestuje: to do mamy zupełnie nie pasuje. Ano, coś w tym jest...
Ale jednocześnie nie trawię zestawienia niebieskiego, takiego chabrowego, z fioletem (takim bardziej pinkowym) i żółcią, zęby bolą. A taki jest "trynd" w grafice... Blehhh...
I nie podoba mi się to wszystko świecące jak dyskoteka, pinkowe.
Oczywiście, nie zabraniam nikomu, ale... nie lubię.
I nie podobają mi się tipsy. Są po prostu nieeleganckie moim zdaniem i już. Pomalowane, wypielęgnowane paznokcie - OK, ale tipsy?? Skoro ktoś musi, niech nosi, ale budzą we mnie obrzydzenie :) Oczami wyobraźni widzę tonę brudu pod nimi... Wyskrobywaną czymkolwiek :D I wycieranie dupy, oj, boli :) To już wolę pazurki utytłane w ziemi, bo to... zdrowsze :D
I jeszcze jedno co za mną ostatnio chodzi. Pończochy.
Ojapierdolę.
Były zmorą mojego dzieciństwa i moich młodych lat... Zwłaszcza jak mini było modne, a jeszcze nie dotarły do nas rajstopy, ileż się trzeba było nagimnastykować, żeby nie wyłaziły spod kiecek!!! A i pasy nie były takie odleciane jak teraz... To trauma, dlatego wciąż toczylam wojny z moim Eks, bo ten uwielbiał pończochy. I nie, że do seksu, ale miałam je nosić na co dzień!!!
Jako jedna z pierwszych dostałam rajstopy. Takie hmmm... we wzorki, pamiętam wzorek do dziś. I nie, nie cieszyłam się. Rajstopy przysłali mi w paczce z Francji i były popielato-czarne, taka kratka.  Kratka kończyła się jakieś 10 cm za kolanem, potem już były gładkie popielate i jak zakładałam mini wyglądało to tak, jakby... No właśnie, dziś dziewczyny noszą takie rajtki, albo takie kolanówki za kolana na rajtki, i git majonez. A dla mnie to była wtedy trauma i koniec!!!!
Patrzyłam dziś na dziewczynę w seksirajtkach, imitujących pończochy i podwiązki i...
Przez moment żałowałam, że urodziłam się tak wcześnie.
Ale tylko przez moment, bo...

Manna, hosanna, różaniec i szaniec...

Konkurs na zgadnięcie, komu kroi się macierzyństwo trwa dalej :)

24 komentarze:

  1. Przykro z powodu mamy Dziewczyny.

    Obstawiam, że w ciąży jest Sikora:)
    mamaKlary

    OdpowiedzUsuń
  2. jeśli chodzi o pogrzeb to ja myślę że nie jesteś zobowiązana , skoro piszesz że nigdy nie przekazywali pozdrowień itd
    co do pończoch to kiedyś mi Żaba przysłała samonośne jedne szybko podarłam a drugie leżą i czekają
    a ciąża ? hmm no ja nie , Mama Klary takoż pisała że nie , mała Jola ma malucha , z młodych mężatek jest Qq i Sq jednakże One ostatnio nigdzie się nie udzielają ,pozostałe "aktywne" blogierki już raczej nie ,choć Demi akuracik niedawno coś wspomniała w komentarzu o tym hihihi , zostaje Sikora wszak bardzo często tak się dzieje że najpierw jest długa walka o potomka a potem myk cyk i jest pełna rodzina ;-)
    dobra nie będę dywagowała ponieważ wiadomo że tego się nie ukryje ( tzn w blogowym światku i owszem )
    tak czy siak przyszłej mamie życzę dużo zdrowia i niech się dzidziuś dobrze rozwija ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No Sikora, bingo.... :) Ale bardzo się o Nią martwię, bo to bardzo szybko po tej pierwszej wywalczonej w pocie czoła ciąży. Zatem trzymamy mocno kciuki za Sikorę, bo warto, a i Sówce będzie raźniej z jakims Puchaczem czy inną Pójdźką... Na razie jest Bąbel, Bąbelek :)

      Usuń
    2. No i o kciuki upraszamy, za pierwszym razem pomogły jak ta lala, więc co Wam szkodzi znów potrzymać?? Sikora grozila, że zaszaleje w Nowy Rok i wyszło jak z Little Owl... Jak co Nowy Rok będzie się starać, to będziemy mieli drużynę piłkarską :)

      Usuń
    3. ładne dzieci robią to niech robią , do tego duży dom mają niech zasiedlą ;-) a co na bogato !

      Usuń
    4. Zmorko, oplułam monitor :)

      Usuń
  3. Z pogrzebem to mysle, ze w tej sytuacji czy pojedziesz, czy nie to bedzie dobrze. W koncu zobowiazania nie masz, bo nigdy nie bylo zadnych zazylosci, a jedynie przyzwoitosc sie w Tobie odzywa.
    Ciazy nie obstawialam, bo wiadomo, ja obca:)))
    Tipsow nienawidze jak zarazy, to takie prostackie, bo o elegancji to zupelnie nie ma co mowic;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Elegancja tkwi w prostocie,a te wszystki tipsy-sriypsy nie dla mnie.
    Co do pogrzebu,jesli czujesz taka potrzebe zeby pojsc to mozesz tylko do kosciola,cmentarz czy tym bardziej stype mozna sobie odpuscic.

    Kciuki trzymam:),bedzie dobrze!

    Dziurawe i poszarpane dzinsy tez mi sie podobaja, i co wazne ,takie ciuchy sprawiaja ze wygladamy na mniej niz mamy,lat oczywiscie.
    Ponczoch nigdy nie lubilam,moj ex kiedys upieral sie zebym nosila ,powiedzialam zgoda ale pod jednym warunkiem-----najpierw on przez jakis tydzien ,a ja w tym czasie sie zastanowie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gośka i co nosił ?? hihihihi

      Usuń
    2. Chciałam zapytać o to samo, co Zmorka, ale mnie ubiegła :>

      Usuń
    3. Powiedzial ze mam nierowno pod sufitem:))))

      Usuń
  5. Ech, szkoda Dziewczyny Inżyniera, przyjazd w takich smutnych okolicznościach:/
    Z pogrzebem zagwozdka,wypadałoby Ci być, ale jak nie będziesz mogła,to chyba nie będą mieli Ci za złe, nie wiadomo.Ludzie są dziwni.
    Wiem,ze dla rodziny jest jednak ważne kto przychodzi,chociaż zawsze wydawało mi się, że nie powinno. Ale ja dziwak jestem.

    ....
    Co do ciuchów,to też uwazałam,ze łączenie niektórych kolorów nie bardzo psuje, a wzorów to juz w ógóle i tak mi zostało:)
    Pończochy nosiłam i owszem,ale juz takie samonosne, chociaz tez miałam obawy,czy sie bedą dobrze trzymaly.
    Tipsów nigdy,fuj,fuj. i tych zelowych nalewek też nie.Chociaz kolezanka chciala eksperymentowac na mnie,nie zgodziłam sie,bo mi zal było moich pazurków:)



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora i racja te żelowe bardzo niszczą płytkę przynajmniej mi , ale czasem jak chcę "wyglądać " to mi Ania nakłada :-)

      Usuń
    2. Co ma być, będzie, zobaczymy, jak się potoczy... Pogrzeb we wtorek. Przyjadą w poniedziałek.

      Usuń
  6. Oj,no zapomniałam,oczywiscie,że kciuki trzymam, niech się pięknie rozwija ,no,szybko się postarali o następne,to prawda:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekarz kazał, ale nie przypuszczali, że tak szybko pójdzie. o Little Owl walczyli 7 lat!!! A tu bach i Bąbel :) Wpadkę zaliczyli, tak jakby :P

      Usuń
    2. He,he, no własnie,bo to się tak dzieje,my o Martuchę też się staraliśmy, a z Anią wpadlismy:)

      Usuń
  7. Na tematy rodzinne sie nie wypowiadam, nie znam sytuacji, bo dopiero niedawno przyszlam do Ciebie (przy okazji chcialam naprawic faux pas jaki popelnilam, bo w ferworze pierwszej odpowiedzi u Ciebie zapomnialam sie przedstawic i przywitac, wiec teraz tak w skrocie: od 35 lat na emigracji - za Chlopem zreszta - dobre i mniej dobre strony tego stanu sa mi dobrze znane, przyzwyczajenie robi swoje, ale czasami lekko nie jest - nie o Chlopie tu mysle - dlatego nie zdziw sie jak niekiedy nie zgodze sie z Toba albo znow bardzo sie zgodze). Co do pogrzebu, uwazam, ze nie masz obowiazku, skoro nie utrzymywaliscie kontaktow ( u nas w takim przypadku wysyla sie wizytowke z kilkoma slowami kondolecji - bardzo wygodny sposob).
    Tipsy sa fuj, ani to ladne ani eleganckie a jakie niezdrowe. Ponczoszki bardzo krotko nosilam z powodu mini, schylic sie nie dalo, wiec rajtuzki to bylo rozsadne wyjscie. A na starosc tylko spodni uzywam i jakies rozciagliwe jeansy teraz robia, wiec jest jeszcze lepiej, bo nie pija jak kilka cm w pasiku przybedzie. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tereso, witaj miło... Trochę Cię znam z bloga Dory, nie jesteś mi tak do końca obca. Czasami żałuję, że nie miałam takiego Chłopa, że patriotką wielką i tchórzem była. Nic się nie bój, masz prawo do swojego zdania na każdy temat, a ja nie gryzę, połykam w całości :) Mam nadzieję, że się zaprzyjaźnimy, chociaż wirtualnie, ale... to też może być piękne.
      Znam te zwyczaje za granicą i uważam, że są OK. Ale poczekam na rozmowę z Inżynierem, bo to jego rodzina (nie wiem, jak to ująć, określic, jego bajka). Mi tam niespieszno, tym bardziej że Dziewczyna Inżyniera traktuje mnie jak nieświeże jajo :)
      Też sie przerzuciłam na dżinsy z lycrą, choć byłam wrogiem :P

      Usuń
  8. Kuran ,a mnie fajne dżinsy ostatnio juz się przetarły i gdzie ja drugie tak wygodne dostanę,buuuuu

    OdpowiedzUsuń