wylądował, z przygodami, a jakże, inaczej nie byłby Sokołem.
Napsuwszy mi nerwów brakiem komunikacji, no ale w końcu to Pierworodny.
W momencie, gdy urwał się ślad po samolocie w okolicach Kostrzyna, okazało się, że wylądował.
Z godzinnym ponad opóźnieniem, ale jednak cały i zdrowy.
I do domu, kurde trafił. Sam.
Obiad nocny zjadł, mlaskając, bo dobry był, mimo że u rzeźnika zabrakło... mięsa :D Stek z karkówki wyszedł mlask, a mizeria wprawiła go w błogostan. Bo to łatwy w obsłudze model.
Przy piwku pogawędziliśmy do później nocy. Od serca. To wciąż mój syn, chociaż coraz bardziej zakręcony życiowo. Dobry facet, szkoda tylko, że nie umie tego wyrazić. Czasem człowiek potrzebuje słów. A on ma bogate słownictwo, ale... Życie to nie jest reklama. Znający Go wiedzą, o czym mówię, Inżynier w takiej sytuacji wzdycha głęboko i mówi: mamo, ale to jest mój brat...
Na żywo to nie ten sam człowiek, co online... Może dlatego, że u mnie nie ma TV, w który można się gapić??
Miał dziś jechać do Synowej i dzieci, ale napisał, że zostanie jeszcze jeden dzień. Nie protestowała. Podziękowałam jej, ale zacięła się w milczeniu, więc nie wiem, czy to dobrze, czy źle...
Wstał rano i polazł ze mną do Castoramy, mam ją po drodze do pracy. Kupiłam kratkę na ścianę, co to ją wichura wypierdoliła, a dziecko, to niemyślące dziecko okazało się myślące i przemyciło w kieszeni... korek od wanny. Bo mój sparciał i woda ucieka. Jako że nie mam zwyczaju moczyć się godzinami, bo sucha jestem jak Sahara w porze bezdeszczowej, mi tam nic nie ucieka. Ale on lubi poleżeć, poczytać, godzinami. Zatem kratki i koreczki, i odprowadził mnie do pracy.
Tam była akcja, bo koło 14 okazało się, że temat miesiąca leży i kwiczy, a raczej usycha.
Boss akurat miał znakomity humor, więc akcja błysk i sytuacja ogarnięta, mimo SMS, że dziecko ma wiadomość dobrą i złą.
Zła: kratka nie pasuje.
Dobra: korek jest OK.
Ojapierdolę, myślałam że zła jest taka, że co najmniej pół ściany w łazience w powietrze wypierdolił...
Kazałam mu iść na lody i poczekać na mnie.
Ogarnęłam suszę i cała resztę migusiem i lecę do mojej ulubionej złotej rączki.
A ta kibluje na ławeczce i mówi, że obicie na drzwi zostawiła w piątce, gdzie polazł na lody. Mieliśmy je oddać w Castoramie. I przepraszał mnie tak, że zjebałam jak dzikiego psa, bo dawno już wyrosłam z rozpaczania nad stratami materialnymi. A to tylko 50 zł, które od dwóch lat w domu leży. Widać, że nie ma ze mną kontaktu, skoro sądzi, że będę za 50 zł płakała... Widocznie na potrzebującego trafiło :)
Oddajemy niepasujące kratki (Castorama jest the best, o nic nie pytają), kupujemy nowe i idziemy do domu.
Po drodze reklamuję PEKĘ na okaziciela. Kupiłam, bo edycja limitowana, ma wsiowe akcenty, a przydasię zawsze. Dla gości, którzy będą chcieli pomaszerować na ostry seks w wioskę, sami... W pracy, jak chciałam ją aktywować, okazało się, że PINA nie ma. Kombinowanie nie pomogło, z centrali nie odpisali. Pani w punkcie zakupu (po drodze do domu) zmieniła olaboga - numer i PIN. Powalczyłam w domu i mam. Jak coś, goście dostają 15 zł, numer i PIN i o dalsze jazdy niech się martwią sami :)
Pichcę dla Pierworodnego, a on montuje kratkę. Wyszła idealnie, ale... zostały ślady po taśmie klejącej (inna nie trzymała) i... po pisaku na suficie. Widać bez okularów... Dziecko wpada w histerię, każę mu obiad zjeść. Piwo dostał za wyniesienie śmieci do śmietnika, a co, do tego służą dzieci. Kratki w kuchni już nie zamontował, nie starczyło mu entuzjazmu, a i mi nie chciało się dusić. Kratka w kuchni na razie się trzyma. Może next time go wykorzystam...
Na razie wykorzystuję Sikorę, która kupuje mi na alledrogo stópki do naklejania na ścianę, co chodziło za mną od chwili remontu. Teraz mam pretekst, bo zamaskują niedoróbki. Idiotka ze mnie, wciąż nie mogę opanować alledrogo, Nie chcę. Od tego mam Sikorę (nie bij, złotko :* ).
Pierworodny gra i pada na... nie memłon, me łoże.
Gra zawzięcie, wiem, że mu tego brakuje.
Za miesiąc Synowa wraca do pracy, a on będzie pracował i zajmował się MW i... Papryczkiem. Który jeszcze roku nie ma.
Mówi, że to pestka, dał radę z MW, to da i tak...
A mi matczyne serce pęka.
Ale wiem, że nie ma letko i nie mają innego wyjścia.
Życie to niejebajka, a On, mimo że taki jest, jest dzielnym facetem...
I co ja za to mogę, że mając ochotę wystrzelić Go na Księżyc, bo gada tak głośno jak potłuczony, co mnie wkurwia, będąc ostatnią łajzą, jest jednocześnie moim synem. Wymarzonym. Kochanym.
Udusiłabym, zabiła i każdy sąd by mnie uniewinnił.
No ale...
Są gorsi od niego, co nie??
I co ja będę dzieciom ojca zabierała??
Jak mi jakas matka powie, ze nigdy nie miala ochoty zabic albo udusic to nie uwierze, albo uwierze ze to pierdolnieta matka i ma niezdrowe stosunki z wlasnym dzieckiem:))))))))))))) Taka jestem wydra, a co;)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńOj, kochasz Ty tego swojego synka, kochasz mocno... I masz racje. Wkurzaja nas nasze dzieci, oj wkurzaja, ale przeciez same je urodzilysmy, wiec i tak sa najlepsze na swiecie. Ja, poki co, zatrzymalam inwazje kotow zblakanych czy wyrzuconych byle gdzie przez zwyrodnialcow. Powiedzialam, ze 3 to maksimum jakie moge miec i nie ma, ze ogrod, ze duzo miejsca, ze bezpiecznie, ze mamy czas sie nimi zajac. 3 i basta. Na razie od pol roku nie ma molestowania na ten temat. I bardzo dobrze. Teresa
OdpowiedzUsuńBohateraka. Trzy koty :)
UsuńZgadzam się ze Stardust :) Małe dziecko potrafi doprowadzić do morderczych myśli a co dopiero "duże " :)))) mama Klary
OdpowiedzUsuńMałe były słodkie :) Pierworodny to już staruch, ma 35 lat, a gorszy od przedszkolaka czasami :)
UsuńTrudno, tak to jest, że dzieciory wkurzają, ale kocha się nad życie:) Dobrze,że mieliście czas tylko dla siebie na pogadanie ,pobycie ot tak,po waszemu. To bardzo potrzebne i nam matkom jak i naszym dzieciom,chociaz moze teraz jeszcze nei zdają sobie z tego sprawy.
OdpowiedzUsuńŚwięte słowa, Doro, dziękuję :)
Usuń