piątek, 8 kwietnia 2016

Dochodzi

dwudziesta.
Nic.
Ani SMS, ani Messengera, że jutro, w grudniu, po południu.
A zatem mam wyjebane.
Będzie normalna sobota. Znaczy się, mogę leżeć rozmemłana w barłogu z megakacem i nie widzieć dzwoniących dzwonków, co nie?
Tak miałam, jak dojeżdżałam do rodziny, stęskniona.
Fakt, nie było komórek, ale teraz są.
A w dupie wszystko mam.
Pyrkon jest, ale w tym roku nie chce mi się wlec i trzaskać fotek. Po co? Czym będą się różniły od ubiegłorocznych? I komu są do szczęścia niezbędne?
Starzeję się, powoli, ale nieubłagalnie. Nic mi się nie chce, bo w sumie po co? Skoro już nic nie zapiera tchu, nie widzę tego, co widziałam niedawno i już nigdy nie zobaczę? Najgorszy jest Facebook, chyba się z niego na wieki wieków amen wypiszę, bo co dzień mi przypomina szczęście, które BYŁO.
To, co było, nie wróci, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, a to, co jest, w żaden sposób mi się nie podoba, choć robię dobrą minę do złej gry.
Po prostu wypadłam z obiegu, a jako że nic na siłę, wszystko młotkiem, nie ma się o co zabijać :P
Zmorka męczyła mnie o to pachnące drzewo, aż zgodnie doszłyśmy do wniosku, że to o drzewo oliwne chodziło i że kwitnie w czerwcu.
Jak dobrze pójdzie, zobaczę się z nią, bo wszak ma obiecane wąchanie i upicie się.
Zapachem, of course, jako że obie jesteśmy abstynentkami.
Ona nie wiem dlaczego, a mi po prostu alkohol nie smakuje, jak i wiele innych rzeczy :P
Oprócz tatara, od course.
Tydzień pracowy skończony, dla mnie na plusie, czyste biurko i czysta poczta. Ksotka. Ksotka mnie dzisiaj urzekła i wywołała mi banana na mordzie. Bo ksotka fajna jest. Skojarzyła mi się z psotką i na moment wszystko pojaśniało. I zgasło równie szybko. I potem było spod kuł. Hmmm.... Spod kół to tylko błoto pryska, ale żeby spod kuł to się nie spodziewałam. Nie tam :) Ale były :P
Działo się będzie od poniedziałku, ale na to też mam wyjebane.
I tak liczę, że za rok będę miała czyste konto i...
Mogę spokojnie wpaść do Warty, ewentualnie wleźć pod tramwaj czy inny autobus.
Nikt już na tym nie ucierpi, a mi będzie lżej. Bo zawsze płaciłam rachunki, swoje i cudze :P
Gdzieś zniknęły chwile zapierające dech.
I czuję tylko ciężar fartucha z ołowiu.
Taki fartuch założono eksperymentalnie nastolatkom w UK, by poczuły ciężar starości.
Czuję go bez fartucha.
I moja grasica za Chiny Ludowe i demokratyczne ze mną nie współpracuje i zamiast się do mnie uśmiechać, też ma na mnie wyjebane po całości.
Ano.
Zdrowy tryb życia nie dla mnie, bo nikt wiecznie nie żyje.
Aby jeszcze ten rok do plusa.


Nie dajmy nabrać się na życia podły kant, że można więcej mieć, mieć więcej niż ten Grand...

7 komentarzy:

  1. Wlasnie pomalowalam sciane w kuchni dopilam moje wino ,wlazlam na Twojego bloga i co ja pacze,...no chujowo,chciala bym Cie jakos z pod tego autobusu czy innego tramwaju wyratowac ale za cholere nie wiem jak,bo wiem jak to jest jak sie ma na wszystko wyjebane i jak wszystko ma na Ciebie wyjebane.
    Moge tylko napisac ze jak juz wydaje sie ze nie ma innego wyjscia jak tylko wyjac gumke z majtek i strzelic sobie w leb,to zawsze w ostatniej chwili pojawia sie cos co zmienia nam tor myslenia i czest ma wplyw na lepsze jutro.
    Wiec nie pchaj sie jeszcze po zaden tramwaj czy inne odmety.
    Mocno przytulam i wypije jeszcze jedna lamke za Twoje u Ciebie zmiany na lepsze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ta ostatnia lampka Ci smakowała, dziękuję. Sama malujesz, moja bohaterka, ja już dawno spasowałam.

      Usuń
  2. A miej w dupie, pewnie da znać w ostatniej chwili, może czeka aż Ty się skontaktujesz?

    Pyrkon pewnie fajny,jak zawsze barwni,poprzebierani ludzie,czyli to co najbardziej przyciąga wzrok, idź popatrzeć jak masz chwile i dobrą pogodę,co będziesz sobie żałować,ja nie mam takich atrakcji w naszej pipidówce a popatrzyłabym.
    Z obiegu wypadłam już dawno,swoim rytmem się czołgam, trochę też i z powodu ,ze nie ma J. pod ręką i nie mogę jeździć na różne fajne koncerty, wystawy itp. bo daleko,bo drogo i akurat jego nigdy nie m,samej to mi się nie chce,chyba ,że to cóż tu na miejscu i akurat mnie interesuje.
    Też do dupy, zawsze coś i tak to się życie kręci, na 1/3 gwizdka.



    Starzejemy się wszyscy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przytulmy się zatem nawzajem. Pyrkon odpuściłam, trzeba mieć nastrój na takie imprezy jednak...

      Usuń
  3. O kurde, dziecię było zalogowane,a to ja dora:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. No tez tak sobie pomyslalam,jak ta Dora sie wpisala na koncie corki, hi, hi.
    Jedzo, co to jest tytka?
    Spadek nastroju masz, ale to przejdzie, jak ta zmija.
    Mnie tez ostatnio melancholia tlucze, ale wzielam na przeczekanie i szczekam tylko na rodzine, do obcych sie nie odzywam na wszelki wypadek. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tytka to papierowa torebka, a w tą oddychają w amerykańskich filmach :)

      Usuń