sobota, 2 kwietnia 2016

Wirtualny

paragon, to mi się podoba.
Słuchawki mi padły, com je od Inżyniera 2 lata temu dostała. W sumie półtora roku, czyli jeszcze na gwarancji. Jak ma paragon, dam mu je w kwietniu, ale nie sądzę, żeby się chciał z tym bawić.
Wlazł mi zaocznie do kompika, bom Bluetooth znalazła i mam te bezprzewodowe słuchawki, ale dupa, namęczył się i nie działa. Ten Bluetooth jakiś niekumaty od początku był.
Ruszyłam więc leniwe dupsko do Saturna i super :) Kossa kupiłam, a to dobre. I bez pałąka na głowie, co mnie pociesza, że więcej sobie łysiny wycierała nie będę, bo jak dostałam tamte, to mi właśnie nie pasował ten pałąk. Lepszy dźwięk jest w tych nowych, choć tamte były wypasione. Bywa. Wydałam 49,99 i mam dożywotnią gwarancję. I wirtualny paragon mają, czyli jak będę reklamowała, nie muszę szukać papierka. O, to znakomity pomysł :)
Może te bezprzewodowe uda się podłączyć do kompika, jak Inżynier wleci.
A jak coś to sobie nowe kupię, a kto bogatemu zabroni?
Wyrastam z t-shirtów, tzn. drą się powoli ze starości i wchodzę w epokę tunik, ale na razie nic ładnego nie widziałam, więc ciężko będzie. W sumie muszę rozglądnąć się za jakąś garderobą, bo zaczynam sobie uświadamiac, że wszystko mi z tyłka spada.
Szuszwol jestem.
Ale oj tam, oj tam, kto bogatemu zabroni?
Co ja się taka bogata zrobiłam, nie ogarniam tego :)
Dziś na obiad wpieprzyłam resztę wołowiny w charakterze tatara, na kolację sok pomidorowy, i o dziwo, głodu nie czuję.

Martwi mnie coraz bardziej sytuacja w kraju i dziękuję niebiosom, że nie muszę już się martwić o ciążę. Czekając w kolejce widziałam reklamy wkładek, założenie 10-letniej kosztuje 999 zł. Nie wiem, czy w tej cenie jest też sama wkładka, zabezpiecza na 10 lat. Czyli w sumie nie tak drogo, ale... Wkładka ma tę "zaletę", że może się nie przyjąć. I trzeba jeszcze mieć ten tysiąc na zbyciu, a jak się nie przyjmie, to w plecy... Wiem, bo moja koleżanka to kiedyś przerabiała.
A jak dobrze pójdzie, to z antykoncepcji zostanie szklanka wody zamiast, ewentualnie litania  do świętego od spraw beznadziejnych.
I rzesza dzieci niechcianych, już na starcie pokaleczonych.
I czemu to ma służyć?
Nie usuwałam ciąży, nie będę się tym chwalić, jak niektóre znane panie, bo po prostu tego nie robiłam.
Nie musiałam.
Stosowałam antykoncepcję, bo taki był mój wybór.
Moje dzieci są dziećmi chcianymi do bólu.
Tak, miałam łatwe życie, bo zachodziłam w ciążę ot tak, bezproblemowo. Aczkolwiek świadomie.
I dziękuję losowi, że miałam taką możliwość.
Dziękuję mu też, że moje Synowe - aktualna i przyszła - mają możliwość decydowania o swoim życiu.
Bo tak, wszystkie dzieci nasze są.
Wiem jedno - gdybym zaszła w ciążę "przypadkiem". urodziłabym.
Bo odpowiadam za swoje czyny. Miałam szczęście, że nie stawałam przed takim dylematem.
Ale...
Szwagier spał na pieniądzach. My byliśmy biedni, jak te myszy kościelne.
Szwagier miał jedno dziecko, wywalczone, wyrwane śmierci spod łopaty (chłopak żyje do dziś i ma się znakomicie). Jego żona powiedziała: nigdy więcej dzieci. I...
Byłam w drugiej ciąży, z Inżynierem, to był sylwester. Czyli drugi miesiąc. Szwagier już nieźle podpity złapał mnie za rękę i pyta: ile ci twój stary zapłacił za to, że mu drugie dziecko urodzisz? Zastygłam z wrażenia i zaśmiawszy się odpowiedziałam: nic, chcieliśmy mieć drugie dziecko, żeby Pierworodny nie był sam na świecie... Ale nie macie pieniędzy - odrzekł. - Pieniądze nie mają znaczenia, z głodu nie umrzemy - odrzekłam. Nie uwierzył, drążył temat namiętnie, na szczęście teściowa mnie uratowała :)
A po latach dowiedziałam się, że szwagier - czasami nam pomagając - w sensie, że pozwalał nam pracować na lewo (a jakże, tłumacząc, że nie możemy pracować oficjalnie, bo bylibyśmy jako rodzina współwłaścicielami jego interesu, co też okazało się nieprawdą) miał na względzie to, że w razie gdyby jego syn potrzebował części zamiennych, moje dzieci mogłyby być dawcami...

A tak mi się to wszystko skojarzyło w związku z naszym wspaniałym rządem.

Pierworodny był zapatrzony w syna szwagra jak w tęczę, uważał go za idola i sądzę, że gdyby ta nerka była potrzebna, oddałby ją i dziś bez wahania, bo ten model tak ma. Nerka Inżyniera raczej przydatna by  już nie była, bo to znany pijak jest. Ale gdyby, sądzę, że też by się nie zawahał. Bo oboje są w bankach danych, Inżynier mimo zawirowań życiowych oddaje krew i jest w banku dawców organów i szpiku. 

Ale to są chciane dzieci, uczone poszanowania życia ludzkiego. Każdego.
Moje wnuki też są chciane, chociaż Mała Wiedźma była dla mnie szokiem.
Ale teraz oddałabym za nią wszystko co mam i nie mam.

Bo to takie paskudne bachory wszystko, że nic tylko się pochlastać.
W następnym życiu będziemy skrobać, aż miło :)

Co nie, Kochany Pamiętniczku? :)

7 komentarzy:

  1. ależ Ty dzisiaj płodna jesteś :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedna notka dziennie. A że długa? Gdzieś muszę żółć wylać. Nie rozmawiam z nikim od 3 tygodni, nie licząc niedzieli wielkanocnej i klikania...

    OdpowiedzUsuń
  3. a ta o butach to nie dziś pisana ? wchodzę tu co najmniej co 3 godziny i raczej by mi nie umknęła choć może , kurde nie wiem może jednak jeszcze nie doszłam do formy , pisz pisz kochana , lubię czytać
    a i jeszcze powiem Ci że w Deichmannie mam założoną kartę klienta i właśnie ona to zapisuje moje zakupy , też nie muszę pilnować paragonu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. O butach piątkowa, buty kupiłam w czwartek :) Słuchawki w sobotę. Też mam taką kartę, z Ikea, no ale karty też trzeba pilnować. A tu wystarczy wirtualne konto, dla mnie to nowe rozwiązanie :) Piszę - źle, nie piszę - też źle (żart)...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie myslałam o drugim dziecku w tym kontekscie,zeby pierwsze nie było samo na swiecie,ale zauważyłam,ze wiele osób tak mówi.
    Nie wiem, ja tam mam rodzeństwo i co mi z tego,nawet już telefoniczna komunikacja poszła w niebyt.I nie mieszkamy daleko od siebie.Siostra pracuje ! naprzeciwko mojej bramy,na kawe nie ma czasu (ochoty) wpaść A IM SIE CZŁOWIEK RZADZIEJ WIDZI ,TYM MNIEJ SIE POTEM CHCE SPOTYKAĆ,BO JAKBY JUZ TEMATY SIĘ ROZJEŻDŻAJĄ.

    Do dupy:(

    Słuchawki u nas najwiecej lecą Młodszej, czesto zmienia,bo zawsze któryś kabelek sie przetrze,urwie,nie styka,mimo ceny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nic nie wiem o wirtualnych paragonach! Moze za malo kupuję;)))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Doro, to że taki motyw nam przyświecał, nie znaczy wcale, że to się sprawdza. Mój brat żył swoim życiem i raczej miałam z tego powodu kłopoty, jak przyjemności. Ale moi chłopcy na razie, choć mają już swoje życie, więc związek się siła rzeczy rozluźnił, wciąż mogą na siebie liczyć. I o to mi chodziło wtedy...

    OdpowiedzUsuń