porą poszłam popolować na Księżyc, Kochany Pamiętniczku.
Ale dobry aparat ma za słaby zoom, a gorszy zoom ma OK, ale... musiałabym rozstawić statyw, a mam mały od Barana. A na ziemi się nie położę, bo pomoc drogowa zajęta i nie dojedzie z dźwigiem, zanim przymarznę do podłoża.
Więc fotki są, jakie są.
Ale czas jest magiczny.
Tylko żal, że na świecie znów gdzieś się trzęsie i inne takie tam, że nie wszyscy mają szczęście.
A ci, którzy je mają, nie potrafią się nim cieszyć.
Ja się cieszę.
Że buraczki zakisiłam dziś.
Że zaraz dogotuję kaszy na te ciężkie dni przede mną. Ciężkie, ale wspaniałe, bo mam pracę, Jestem potrzebna.
Życie nie składa się z oddychania, tylko z chwil zapierających dech...
Prawda, że pięknie u mnie? :)
















prawda ! u nas też był taki ogkrągły łysy :-)
OdpowiedzUsuńCiekawe, kto go ogolił? :)
UsuńPrawda!
OdpowiedzUsuńIdę zaraz zapalić, to zobaczę co u mnie widać.
mamaKlary
I co widziałaś?
UsuńWczoraj to pikuś. Dzisiaj, jak wracałam z pracy, to dopiero był księżyc! Na dole tzn. przy drodze mgła, a u góry księżyc, jak z apokalipsy.
UsuńmamaKlary
Zazdroszczę przeogromnie! Szczęściara. Zrobiłaś fotkę?
UsuńNiestety nie zrobiłam.
OdpowiedzUsuń