piątek, 14 kwietnia 2017

Najważniejsze

to robić dobrą minę do złej gry, co nie, Kochany Pamiętniczku?
Uśmiech na ustach, choć w sercu ból, to najtrudniejsza z życiowych ról.
Ano, to keep smiling.
Wiem, że Inżyniera bolę, a jakie to pokręcone, ojapierdolę.
U Pierworodnego zaś Żona, nienawidząca mnie od pierwszego wejrzenia, bierze mnie teraz na klatę.
Jak znam Pierworodnego, nie ma lekko, choć ma fajnego w sumie męża.

Nic nie jest proste.

Oprócz mojego rabanka

 który w tym roku przypomina smoka :)
Przecudny jest,
I umrze niepoświęcony, bo nie wybieram się do święconki nigdzie.
Tak wyszło.
Rano obleciałam Manhattan, 20 minut przed otwarciem byłam w cukierni.
Zakręcona jak świński ogonek kolejka naradzała się, które ciasta kupić.
Wstąpiłam na działo (tfuj, wróć) i rzekłam, że urwałam się z pracy i kupuję tylko jedną rzecz, Wycenioną, bez ważenia i proszę o przepuszczenie.
Prukwy (tak, prukwy, w moim wieku, sztuk trzy) odrzekły, że po ich trupie wejdę w kolejkę.
Czwarta pani, dużo młodsza ode mnie rzekła, że nie ma sprawy, mam wskakiwać.
Prukwy, każda przez 10 minut wybierały ciasta, a było ich od cholery i w chuj...
A to za małe, a to za duże, a to nie takie...
A ja, jak rzekłam, poprosiłam o daquoise.
Trwało to pół minuty, zapakowanie, karta i wolne...
Niech święta dla pani, która mnie wpuściła będą najlepsze w jej życiu.
A tym trzem prukwom....
Amen :)
W pracy był zapieprz, ale fajny i te słowa od AS, że mnie wciąż ceni za całokształt.
Na koniec zostałam sama w redakcji z D. i...
Co mam rzec? Każdy ma swoje piekło, Kochany Pamiętniczku.  Jest jak jest, i ja jej za skórę załażę, i ona mi. Bywa. W sumie mamy po równo przerąbane :P Co absolutnie nie jest żadną pociechą, ale...
Oj tam , oj tam :)

Miło czuć się docenianą i kręci mnie to, że ten, kto po mnie przyjdzie będzie miał z lekka pod górkę.
Wiem, złośliwa ze mnie jędza :P
Życie nie składa się z oddychania, tylko z chwil zapierających dech...

7 komentarzy:

  1. Rabanek cudnosci!!!
    Wesolego Swietowania, bo wiem, ze Ty z tych co sie na pewno nie znudzi wlasna osoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobą? Nigdy :) Jestem w moim świecie postacią centralną, królową i inne takie tam :)
      Jako i Tobie, Gwiezdny Pyle :* (kocham Twoją ksywę) :) I Ciebie też, of course :P

      Usuń
  2. Jestem daleko od Polski, bo w Australii, ale mamy w Melbourne tez polskie sklepy i czasami zachciewalo mi sie polskiej szyneczki, czy kielbaski i dokladnie bylo tak jak piszesz, taka pani - prukwa dlugo wybierala, musiala posmakowac, przezuc, przemyslec i w koncu decyzja-6 plasterkow a moze 7. I tak przelatywala rozne szyneczki, kielbaski, powiedzialabym nawet ze miala calkiem niemale sniadanie. Od tam tego czasu odechcialo mi sie polskich wedlin.
    Ale jak milo ze znalazla sie taka pani, ktora Cie przepuscila, takie sytuacje robia dzien od razu przyjemniejszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepszego w te Święta, Marigold :* Aż tam mam czytaczy? :O Bardzo mnie cieszą Twoje komentarze. Jak widzisz, takie egzemplarze są wszędzie :D Tak, ludzie o dobrych sercach są wszędzie :)

      Usuń
  3. Wszystkiego najlepszego w ten wolny czas,olej wszystkie smutki. Nie rozpamietuj,bedzie lzej.Ja tez z tych co nie nudza sie w swoim towarzystwie.Weronika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, jako i Tobie, Weroniko, najlepszego. Nie rozpamiętuję, ale pewne rzeczy same wracają, jak przypływ.
      Prawda, że nasze własne towarzystwo jest the best :D

      Usuń