środa, 3 maja 2017

Umówieni

byliśmy na dziś w Botaniku, Kochany Pamiętniczku, ale nie miałam fazy.
Jednak po naleganiach załamałam się, stwierdzając, że jak zakleję chaupkę folią od rana, to dostanę na łeb i skoczę z balkonu. A siatki szkoda, co nie?
Tradycyjnie, czekałam. Chociaż jechałam MPK, a oni samochodem. Korków nie było, ale znalezienie miejsca parkingowego graniczyło dziś z cudem..
Ten model tak ma, że się nie spóźnia, ale wkurwia, czekając :)
Ale za to majówka była udana, mimo Kierownika Budowy nie w formie.
Po drodze widziałam przygotowania wojska na placu Wolności, ale trudno, może next year, nie rozdwoję się, a jeszcze mnie nie sklonowali (choć powinni).
Za to mam piękne komarzyce, mam nadzieję, że wyrosną tak, jak planuję, ale na razie nie mam jeszcze korytek, a nie wiem, kiedy się wyrwę.
Ale do brzegu...
Nadęty był jak indor i warczał, tak że gratulowałam sobie, że jednak pojechałam, bo wyżywałby się na biednej Kierownikowej.
Po mnie to spływa, jak woda po gęsi.
I zastanawiam się, jak bardzo trzeba mieć nasrane, żeby sobie dać mózg wytrzepać do tego stopnia. Bez dystansu, bez zastanowienia.
Bo jednak życie nie polega na osiąganiu nirwany, życie jest życiem, albo wegetacją. Osiąganie nirwany jest wegetacją.
Co z tego, że jesteś szczęśliwy nie myśląc i wyłączając mózg? Jaka w tym doskonałość?
Jeśli jest, to takie osobniki powinny iść do jakiegoś eremu i tam kątem pluć.
A nie zakładać rodzinę i potem pluć jej na głowę.
wiem jedno: "mój" KB by wyśmiał to, że sama będę owijać kuchnię w folię. Ten obcy nawet na to nie zareagował. Więc...
Amen.
Ale ze mnie mądra kobitka, nie ma co :D

No a tu się wiosna rozhulała na całego

 Wars wita was... Tfuj :) Botanik. Tradycyjnie, bratkowym kobiercem...
 A to fantastyczny, moim zdaniem, pomysł na kwietniko-ławeczkę :)
 A tu Kierownik Budowy w cyklu: znajdź kotecka :P
 I barwinkowy kobierzec...
 Magnolie...
 Konwalie...
 i kosz na śmieci, piękny, co nie?

Nieulubiona figura Inżyniera, tradycyjnie. kobieta nietrzymająca moczu ;)


 Wiała, aż się kurzyło. Zawsze pod prąd, zawsze swoimi drogami, zawsze wie, czego chce, a czego nie chce...
I co takiej zrobisz?



 Łamałam się przy pelargoniach, ale nie uległam pokusie. Żadnych kwiatów, oprócz bratków. Żadnych mszyc!


 Nie to, nie szczotka do butelek, choć w pierwszej chwili tak myślałam. To Callistemon citrinus - przecudny, ale cena powaliła na kolana. 150 zł. Pas...

 Jak maj, to i bez. Nie ma innej opcji. Bez lilaków żyć się nie da :D

 Rzut dzieckiem jako nowa dyscyplina olimpijska. Na szczęście nie rzucił...




 Facet pod muchą jest zawsze seksi, co nie?
 Wielki brat czuwa wszędzie. Nawet w botaniku. A ludzie i tak giną, jak kamień w wodę...

 Kwiaty mojego dzieciństwa. Kochane. Od lat niewidziane.
 Domek dla pszczół :)
 I kamień, który mi kiedyś z serca spadł ;)
 Tai-chi. No comment... Wróciłam z ulotką i z zaleceniem skorzystania. jest w mojej dzielni. Ale na samą myśl o staniu i machaniu łapami mam odruch wymiotny :) Serio? Wolę dupsko na fotelu wywalić i coś oglądnąć. Ten model tak ma :p
 Ostatnie już w tym roku pieścichłopy.

I drewniany rower. Nie stać mnie :)


I bonusik :) Gdzie jest Kradziejka? Zasnęła błyskawicznie w tym miejscu. Jak aniołyszek :)

Dotachali mnie na miejsce, za co wdzięczna byłam, bo 6 doniczek to nie pestka.
Obiad zjadałam, mieszkanie okleiłam i opatuliłam, śmierdzi wszędzie tą folią, jak cholera.
Teraz muszę te dwa dni przeżyć.
Jak nie wrócę, to wspominajcie mnie dobrze, albo wcale, bo nie czuję się super.
Sama nie wiem, czy to zawał, czy po prostu stres.

Bo już nie miało być NIGDY remontu i znów mój dom nie jest moją twierdzą...

No cóż, Kochany Pamiętniczku.

Life is brutal and full of zasadzkas and kopas w dupas...

PS Błędów jak mrówków, ale piję, żeby spać. I nie chce mi się szukać okularów. Więc wybacz, Kochany Pamiętniczku...

2 komentarze:

  1. Callistemon citrinus zwany tez lemon bottlebrush, wiec masz racje z ta szczotka do butelek. Jest roslina australijska, taki krzew, ptaki uwielbiaja nektar z tych kwiatow. Juz dawno wywedrowal w swiat, na pewno Anglicy pierwsi go wywiezli, no i dotarl do Polski.

    OdpowiedzUsuń