Dziecka przez trzy dni sobie zrobiłam, Kochany Pamiętniczku.
Znaczy się, nic w sumie nie robiłam, poza rzeczami niezbędnymi.
W sumie stwierdziłam, że nie mam się czym przejmować... I odpuściłam. Bo tak.
Wciąż kurde, latać ze szmatka i przecierać? Qui bono?
Więc luz i hastamaniana, a co.
Dziury w moście nie ma i chyba nie będzie.
Wczoraj już z leksza się ogarnęłam, balkon doprowadziłam do stanu używalności, kwiatki nowe posiałam, a zwiędłe na amen bratki wywaliłam.
I tyle dobrego.
Dziś miałam iść do spółdzielni, zamówić tego mitycznego pana Nowaka do kafelków... ale najpierw przyszedł SMS w sprawie chwastów.
Więc juterko lecę robale sprzątać, zatem pan Nowak się przesunął na chujwiekiedy. Z jednej strony mam wyrzuty, a z drugiej - gęsią skórkę na myśl o kimś znów w mieszkaniu...
Oj tam, oj tam.
Po robalach się tym zajmę :)
I lodówka dziś mi coś się nie spodobała i co ja paczę?
Ano, lampka zaczyna dyndać.
Już od dawna myślalam o nowej, ale nie paliło się.
Inżynier twierdzi, że z tego zwarcia nie będzie, ale i uszczelka od wieków utrzaśnięta (mam nieusuwalną uszczelkę, musiałabym całe drzwi wymieniać) i inne takie tam. Więc przelecę się po marketach i pooglądam. Myślałam o małej, ale po ostatniej wizycie gości, kiedy to zwiezionego piwa nie dało się upchnąć, jednak stwierdziłam, że kupię dużą. Najwyżej będzie pusta stała, ale i tak w sobotę, jak robię zakupy na cały tydzień, to jest pełno, do małej nie zmieszczę.
No nic. O czerwonej już nie marzę, bo nie wywalę ponad 3 tysięcy na kolorową. Życie. Mogę sobie magnetyczną nakładkę na drzwiczki kupić, a co :)
Jeszcze kwestia dopłaty i zamontowania, bo sama tego nie ogarnę. Wiem, że za dopłatą to zrobią, ale trzeba starą wystawić, zupełnie nie mam pomysłu jak. U mnie same kościane, schorowane dziadki, nie ma kogo poprosić, nie wystawią na korytarz.
No nic, coś wymyślę.
Może KB pomoże, zobaczymy.
Byle czego też nie kupię. Znów dostałam w skórę, kusząc się na tańsze. Moje słuchawki do ajfoniczka kosztują jak za zboże, a i podrożały znów. Tak więc widząc w stoisku w naszej galerii zapakowane identycznie, jak moje, za 35 zł, skusiłam się. Panienka mówi, że dobrze słychać, a co ja będę tłumaczyć, jaki mam słuch... To robiły chińskie rączki i te do ajfonika też chińskie. A skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać? Kombinowałam jak koń pod górkę, oceniając książkę po okładce, za co mnie zawsze Inżynier opierdala (i ma rację). Różnicy na oko nie widać, ale na ucho już słychać :D Widać te małe chińskie rączki za 35 zł się nie wysiliły :P Serio, firma produkująca jest ta sama... Przynajmniej tak głosiła etykieta :D
Włączyłam do mp3 i... ledwo słychać muzykę.
Podłączyłam do kompa, jako że tam dupa z dźwiękiem i nie słychać nic, a piosenki nie jestem w stanie zrozumieć.
A mówiła już babcia: kupuj drogo, boś biedna.
Chytry dwa razy traci, no ale :) Mam słuchawki jakby coś, takie awaryjne. Znaczy się do dupy :D
Moja ukochana stronka zniknęła, ale po długim szperaniu znalazłam inną i jest git majonez, jeszcze lepsze kawałki tam są, no ale ile można.
I Zero chce kupić i jeszcze jedno czytadło.
Rozpuściłam się jak dziadowski bicz, nie ma co.
A lato piękne tego roku, chłodne, jak lubię. Upały mają być po parę dni, a potem znów zimniej.
To lubię.
A wieczorkiem
I badylki
i już zapominam Cię, jak się zapomina sny...
Jeśli mogę poradzić, to szukaj sklepu, w którym przy kupnie nowej lodówki bez żadnej łaski zabierają starą. Dodatkowo trzeba dopilnować panów, żeby dobrze ustawili nową lodówkę (wypoziomowali). Ma to ogromne znaczenie przy zamykaniu lodówki.
OdpowiedzUsuńDziękuję, Kocie, tak uczynię.Wykupię dodatkowo montaż, bo za Chiny Ludowe tego nie zrobię, a nie mam żadnej złotej rączki na stanie. Wszystkie sklepy mają obowiązek odebrać starą lodówkę, ale problem z jej wyniesieniem na korytarz, bo przecież sprzątnąć muszę, zanim wstawię nową. Tu jest pies pogrzebany :)
UsuńJa kupuję lodówki prze internet, szukam na ceneo. Można zamówić z wniesieniem oraz zabraniem starej i zwykle było dużo taniej niż w stacjonarnym.
OdpowiedzUsuńNie lubię zakupów przez Internet, i wcale nie jest taniej. Porównałam ceny internetowe. Teraz w wolnej chwili polatam po stacjonarnych i zobaczę, jak to wygląda.
UsuńJak kupowaliśmy lodówkę w zeszłym roku to kupowalismy w internecie z opcją dowóz, wniesienie i zabranie starej. Wybraliśmy sklep MY CENTER. I po telefonie do firmy dostalismy potwierdzenie że dowóz gratis.Panowie wnieśli nową i znieśli starą z drugiego piętra. Jak spytaliśmy ile sobie życzą za wniesienie, to tylko tak grzecznościowo dwie dychy poprosili / w sumie tylko 20 zł./ Lodówka Amica, wysoka na 183 cm. i duża promocja.Mam nadzieję że będziesz miała udany zakup.
OdpowiedzUsuńMy Center jest w Poznaniu, rzut beretem od mojej pracki. Ale drogo i większość towaru ma zaznaczenie, że może być towarem z ekspozycji. A takiego nie chcę, właśnie mojego ostatniego Whirpoola mam z ekspozycji. Tu mam od cholery sklepów, pojeżdżę, pooglądam. Transport gratis jest wszędzie, płaci się za wniesienie i zamontowanie i z tym wydatkiem się liczę, bo sama nie zrobię.
UsuńLodowka musi byc duza, zobaczysz ze zawsze bedzie pelna.
OdpowiedzUsuńWiem, wiem :) Tym bardziej że robię zakupy na parę dni, bo nie zawsze mogę iść tam, gdzie lubię, a nie lubię kupować byle gdzie.
Usuń